Ambitny Śląsk przegrywa w Koszalinie

Wynikiem 59-64 zakończyło się spotkanie Śląska Wrocław z AZS Koszalin, ostatnie w rozgrywkach ligowych w tym roku. Wrocławianie, pomimo że wrócili znad morza bez punktów, to pozostawili po sobie dobre wrażenie.

  • Tym razem WKS zagrał bez swojego lidera. Jarvis Williams narzekający na drobny uraz nie pojawił się na parkiecie


WKS wystąpił bez dwóch istotnych postaci. Pierwsza z nich to trener Emil Rajković, który za niesportowe zachowanie z poprzedniej kolejki został zawieszony na 3 mecze. Druga to lider drużyny Jarvis Williams narzekający na drobny uraz. Goście mający w składzie dużo młodych zawodników i wychowanków nie mieli nic do stracenia.

I to właśnie gracze z Dolnego Śląska lepiej weszli w mecz. Skoncentrowani w defensywie i skuteczni w ataku szybko wyszli na prowadzenie 7-2 AZS cierpliwie odrabiał straty doprowadzając nawet do remisu, ale rzut „za trzy” Wojtka Jakubiaka w końcówce kwarty sprawił, że to Śląsk prowadził po pierwszych 10 minutach 13-10.

Po celnym rzucie osobistym Pawła Mroza na początku drugiej części gry WKS uzyskał swoją najwyższą, czteropunktową przewagę nad przeciwnikiem. Od tego momentu podopieczni Radosława Hyżego nieco spuścili z tonu. Gospodarze rzucili wrocławianom jedenaście punktów z rzędu bez odpowiedzi rywali. Po tej serii zareagowali Kamil Chanas i Mateusz Jarmakowicz rozkręcający się z minuty na minutę. Ich celne rzuty ustaliły wynik po dwóch kwartach na 30-27 dla AZS-u.

Gdy wydawało się, że wszystko zaczyna zmierzać w dobrym kierunku, to niestety ponownie Śląsk dał uciec Koszalinowi na 10 punktów. Znów trzeba było odrabiać straty i to się udawało dzięki trafieniom Chanasa, Jarmakowicza i Kowalenki. Śląsk schodził z parkietu po trzeciej kwarcie ze stratą 4 punktów do gospodarzy, ale ambitni wrocławianie raz jeszcze wyszli na prowadzenie 50-49 na dziewięć minut przed końcem całego meczu. W tej fazie spotkania zabrakło odrobiny koncentracji – zbyt dużo prostych strat notowali gracze WKS-u, co wykorzystywali gospodarze głównie za sprawą Witlińskiego i Mielczarka. To właśnie te małe błędy zdecydowały o porażce Śląska Wrocław 59-64.

Koszykarze WKS-u kończą ten niezbyt udany bez punktów, ale ich postawa na parkiecie w tym meczu może napawać optymizmem. Do ostatnich sekund walczyli o zwycięstwo, mimo to nie udało się tego celu zrealizować. Kolejny mecz z zespołem King Wilki Morskie w Hali Orbita 3 stycznia 2016 roku.

 

AZS Koszalin – Śląsk Wrocław 64:59 (10:13, 20:14, 19:18, 15:14)

 

AZS: Witliński 14, Lukasiak 12, James 11(1), Mielczarek 10(2), Auda 10, Wadowski 4, Walton 3, Walker, Austin, Dąbrowski, Dymała

 

Śląsk: Jarmakowicz 14(2), Kovalenko 13(1), Chanas 8, N.Kulon 8(2), Jakubiak 7(1), Jankowski 6(2), Mróz3, M.Kulon

Zgłoś uwagę