Śląsk ogrywa Legię Warszawa 2:1!

W spotkaniu 8 kolejki LOTTO Ekstraklasy Śląsk Wrocław pokonał Mistrza Polski Legię Warszawa 2:1. Zawodnicy Jana Urbana zaserwowali swoim kibicom znakomite widowisko. 

  • fot. Śląsk Wrocław


Gorąco już przed pierwszym gwizdkiem

Ponad dwadzieścia tysięcy kibiców zasiadło na Stadionie Wrocław w to sobotnie popołudnie, a atmosferę piłkarskiego święta dało już się poczuć na blisko 30 minut przed rozpoczęciem spotkania. Fanatycy obu zespołów głośno wyrażali swoje wsparcie dla piłkarzy, którzy jeszcze znajdowali się w szatni. Z okazji starcia z Legią przygotowana została specjalna oprawa przez sektor najwierniejszych kibiców, którą zaprezentowano w trakcie pierwszej połowy. Był tylko jeden moment, w którym cały stadion zamilkł – to minuta ciszy ku uczczeniu pamięci legendy wrocławskiej i polskiej koszykówki – Adama Wójcika. 

Ofensywne ustawienie wymuszone kontuzjami

Trener WKS-u Jan Urban nie mógł tego dnia skorzystać z usług kontuzjowanych Jovicia, czy Maka, którego uraz wymaga interwencji chirurgicznej, co oznacza dłuższy rozbrat z futbolem. Na czas nie zdążył wyleczyć się Kosecki, dla którego to miało być wyjątkowe spotkanie. „Kosa” spędził w Legii siedem lat swojej kariery. Nie dane mu było jednak zmierzyć się ze swoimi byłymi kolegami. 

W związku z absencjami Urban zdecydował się na grę bez nominalnego defensywnego pomocnika, a środek pola stworzyli Sito Riera i Michał Chrapek. W linii ataku po raz kolejny zagrał duet Piech-Robak, za plecami których operowali Madej z Pichem. 

Robak z Piechem testują Malarza

Arkadiusz Malarz, bramkarz warszawskiej Legii znajduje się ostatnio w znakomitej dyspozycji i to w dużej mierze dzięki niemu stołeczny klub traci niewiele bramek. Już od pierwszych minut wrocławianie postanowili przetestować golkipera. Śląsk bardzo dobrze wszedł w spotkanie, dłużej utrzymywał się przy piłce i często podchodził pod bramkę rywala. Najgroźniejsze akcje były dziełem napastników wrocławskiego klubu. Najpierw w 12 minucie Robak znalazł się w polu karnym Legii i uderzył mocno w kierunku dalszego słupka. Kąt był jednak zbyt ostry i futbolówka ostatecznie minęła bramkę Malarza. Chwilę później kapitalną „bombą” z25 metrówpopisał się Arek Piech, ale piłka ponownie minimalnie chybiła celu. Napastnik Śląska spróbował raz jeszcze – tym razem w 19 minucie dynamicznie wbiegł w szesnastkę gości, kończąc cały rajd celnym strzałem, zmuszając do interwencji Malarza. Ten ratował się wybiciem na rzut rożny. 

Mistrz Polski przebudza się… i strzela

Legioniści z upływem czasu rozkręcali się i zaczęli stwarzać zagrożenie pod bramką Wrąbla. Szczególnie aktywny był napastnik gości Armando Sadiku, którego z bramki odarł Robert Pich interweniując wślizgiem w ostatniej chwili. Ten sam zawodnik minutę poźniej strzelał z18 metrów, minimalnie obok bramki. To, co nie udało się gościom w tych akcjach, udało się w 34 minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Moulina piłkę do środka zgrał Sadiku prosto na nogę niepilnowanego Jarosława Niezgody. Ten bez żadnych problemów trafił do pustej siatki wyprowadzając Legię na prowadzenie. 

Wrocławianie mogli odpowiedzieć już w kolejnej akcji, ale Robak trafił jedynie w poprzeczkę. Śląsk dominował w końcówce, ale nie zdążył wyrównać do przerwy. Po 45 minutach było 1:0 dla gości. 

8 zabójczych minut Robaka

Na drugą połowę Śląsk wyszedł z takim samym animuszem, jak na pierwszą. Zawodnicy Jana Urbana walczyli o każdą piłkę, a czując wsparcie ponad 20 tysięcy kibiców dążyli do odrobienia strat. Dobra dyspozycja piłkarzy w zielonych koszulkach została nagrodzona w 60 minucie. Za zagranie ręką w polu karnym jednego z obrońców Legii, sędzia spotkaniu podyktował dla gospodarzy rzut karny. Do piłki podszedł Robak, który pewnym strzałem przy lewym słupku pokonał Malarza doprowadzając do remisu 1:1. Stadion Wrocław z każda kolejną minutą stawał się coraz głośniejszy. Czuli to też piłkarze, których niósł wspaniały doping. W 68 minucie wrocławianie wyszli na prowadzenie. Świetne dośrodkowanie Łukasza Madeja wylądowała wprost na głowie Robaka, a ten ponownie nie dał szans Malarzowi. Na ponad dwadzieścia minut przed końcem Śląsk Wrocław prowadził z Mistrzem Polski 2:1! 

WKS nie odpusza do końca

Zawodnicy Jana Urbana całkowicie zdominowali końcówkę spotkania. Świetnie kontrolowali wynik i dążyli do zdobycia kolejnych goli. Przed szansą stanął Cotra, którego znakomity rajd zakończył się strzałem w boczną siatkę. Blisko skompletowania hattricka był Robak, ale gdy wychodził sam na sam w porę zdążył zainterweniować Michał Pazdan. Warto dodać, że Legia w całej drugiej połowie zdołała oddać jedynie jeden celny strzał na bramkę Wrąbla. 

Ostatecznie po znakomitym meczu Śląsk pokonuje Legię Warszawa 2:1 potwierdzając status Wrocławia, jako niezdobytej w tym sezonie twierdzy. 

Śląsk Wrocław – Legia Warszawa 2:1

Robak60’,68’ – Niezgoda34’ 

Śląsk: Wrąbel - Pawelec, Celeban, Tarasovs, Cotra - Chrapek, Riera, Madej,(70’Vacek) Pich – Piech(79’Srnić), Robak(92’Łuczak) 

Legia:  Malarz - Jędrzejczyk, Astiz, Pazdan, Hlousek(86’Mączyński) – Kopczyński(77’Nagy), Jodłowiec, Moulin, Pasquato(66’ Szymański) - Niezgoda, Sadiku.

Zgłoś uwagę