Śląsk kontra Jagiellonia Białystok

Piłkarska ekstraklasa nie zwalnia tempa. W środku tygodnia rozegrane zostaną kolejne spotkania rundy finałowej rozgrywek. Śląsk Wrocław w swoim meczu podejmie Jagiellonię Białystok. Pierwszy gwizdek arbitra rozbrzmi na Stadionie Miejskim w środowy wieczór o godzinie 20:30. 


Patrząc na ostatnią dyspozycję obu zespołów, to faworyta tego starcia należy upatrywać w drużynie trenera Mariusza Rumaka. „Wojskowi” prezentują stabilną formę i ciekawą dla oka piłkę. Co najważniejsze – nie przegrywają już od pięciu spotkań. Dla kontrastu, ekipa Michała Probierza dopiero w ostatniej kolejce przełamała niepokojącą serię trzech porażek z rzędu. „Jaga” jest też jedną z najgorszych drużyn w całej lidze pod względem wyników osiąganych na wyjazdach. Wystarczy dodać, że w obecnym roku kalendarzowym białostoczanie tylko raz sięgnęli po 3 punkty na boiskach rywali.

We Wrocławiu panują optymistyczne nastroje. - Teraz mamy przed sobą ważny mecz z Jagiellonią, ale drużyna jest przygotowana na walkę. Nie możemy się spalić. Ważne, żeby być skoncentrowanym i zagrać tak, jak potrafimy. Jestem pewien, że jesteśmy w stanie wygrać wszystkie mecze – zaznacza Dudu, dla którego ostatnie spotkanie z Koroną Kielce było setnym, które rozegrał w koszulce Śląska. Powody do zadowolenia może mieć także kapitan Piotr Celeban, który został nagrodzony za swoją świetną dyspozycję wyborem do najlepszej „jedenastki” całej kolejki.

Na przedmeczowej konferencji prasowej trener Rumak był bardzo ostrożny w kwestii decydującej fazy sezonu i zaznaczał, że jeszcze długa droga przed jego zespołem do osiągnięcia zamierzonego celu - Jest jeszcze 6 kolejek i 18 punktów do zdobycia, ale też do stracenia. To bardzo dużo. Spokoju nie będzie, dopóki nie będzie jasno wiadomo, że nie znajdziemy się na jednym z dwóch ostatnich miejsc.

Dodatkowo szkoleniowiec Śląska był zadowolony z rywalizacji o miejsce w wyjściowym składzie, jaka panuje między piłkarzami. Chwalił zaangażowanie na treningach Kamila Bilińskiego i Kamila Dankowskiego. Nie chciał jednak ujawnić, kto w środowy wieczór wybiegnie na boisko od pierwszej minuty. Wiadomo jedynie, że kibice na pewno nie zobaczą w akcji Mariusza Pawelca, który nadal pokutuje za nadmiar żółtych kartek.

Dodatkowo tym, co może cieszyć sztab szkoleniowy są pozytywne raporty medyczne klubowych lekarzy, według których wszyscy piłkarze z kadry zespołu są zdrowi i gotowi do gry. Do rytmu meczowego po długiej kontuzji wraca Andras Gosztonyi, który rozegrał kilkadziesiąt minut w zespole rezerw i jest gotowy do walki o prawo występu w pierwszym składzie Śląska.

 

Bilans potyczek Śląska i Jagiellonii w obecnym sezonie wychodzi na remis. Na początku września w ramach ósmej serii spotkań Śląsk zwyciężył na Stadionie Miejskim 3:1. W rewanżu w Białymstoku „Jaga” pokonała wrocławian 2:1. Teraz przed nimi najważniejsze z dotychczasowych, bezpośrednich starć. Punkty z tego meczu mogą być decydujące w kontekście utrzymania się w najwyższej klasie rozgrywkowej.      

Zgłoś uwagę