Siódemka Miedź mocno postraszyła wrocławian

Szczypiorniści Siódemki Miedzi Legnica przegrali pierwszy mecz barażowy o Superligę ze Śląskiem Wrocław 26:28, ale mocno postraszyli faworyta prowadząc przez większą cześć meczu. Jeśli z takim samym zaangażowaniem zagrają we Wrocławiu w najbliższą środę mogą sprawić sensację.


- Zdajemy sobie sprawę, że w takiej roli przystępujemy do tego spotkania, ale w zespole panuje pełna koncentracja. Nie lekceważymy legniczan, bo stawka jest ogromna - zarzekał się przed meczem Andrzej Kryński. Skrzydłowy Śląska jest dobrze znany legnickim kibicom, bo to właśnie z Miedzi trafił przed dwoma laty do wrocławskiej ekipy.

Walczyli jak lwy

Legniczanie rozegrali bez wątpienia swój najlepszy mecz w tym sezonie. Gdy w 15 minucie do siatki bramki Śląska trafił Bartosz Nastaj, było 6:5 dla gospodarzy. Szczypiorniści Miedzi prowadzenie utrzymywali przez kolejne 33 minuty, a na przerwę schodzili z trzybramkową przewagą.
- Jestem pod wrażeniem postawy legnickiej drużyny – mówił brat trenera Miedzi Piotra Będzikowskiego – Jacek, który w przeszłości reprezentował barwy obu klubów, a aktualnie jest drugim trenerem reprezentacji Polski. - Zagraliśmy dobry mecz. Byliśmy agresywni w obronie i skuteczni w ataku. Jestem dumny ze swojej drużyny. Zostawiliśmy na parkiecie serce. Z mocniejszym fizycznie rywalem walczyliśmy jak lwy – chwalił swoich podopiecznych trener Miedzi.

Końcówka dla Śląska

Przez 12 minut drugiej połowy gospodarze nie tylko utrzymywali przewagę sprzed przerwy, ale nawet po trafieniu Kamila Mosiołka powiększyli ją do czterech goli (23:19). I wówczas nastąpił przestój w ich grze, na co z pewnością wpływ miała postawa Aloszy Cudicia w bramce Śląska. Legniczanie nie mogli go pokonać, a wrocławianie strzelili pięć goli z rzędu i objęli prowadzenie 24:23 (49 minuta) po tym jak ich skrzydłowy Łukasz Białaszek pokonał świetnie spisującego się 20-letniego bramkarza Miedzi Łukasza Mazura.
 - Szczerze mówiąc to nie spodziewałem się, że tak wysoko zawiesimy Śląskowi poprzeczkę. Daliśmy z siebie wszystko. Niestety w końcówce meczu zabrakło nam trochę sił i szczęścia. Rywale uspokoili grę i dowieźli korzystny wynik do końcowej syreny. Dla wielu młodych zawodników, takich jak ja, rywalizacja ze Śląskiem jest nagrodą za udany sezon. Bo za taki, mimo kilku wpadek, go uważam – radował się Mazur.

Nie przyjadą na wycieczkę

Rewanżowe spotkanie w środę 27 maja w hali AWF przy ul. Paderewskiego we Wrocławiu (godz. 16.30). Faworytem są wrocławianie ale Miedź nie zamierza się poddawać. - Jesteśmy w trudnej sytuacji, ale do Wrocławia na pewno nie pojedziemy na wycieczkę, bo dobrze to miasto znamy i zwiedzać przecież nie będziemy – przekonuje Piotr Będzikowski. Podobnego zdania jak ich trener są jego podopieczni. - Mamy za sobą dopiero pierwszą połowę. Na drugą jedziemy do Wrocławia. Kwestia zwycięstwa jest nadal otwarta. A dziś pokazaliśmy, że stać nas na równą walkę ze Śląskiem – zapowiada Mazur.

Przed lekceważeniem legniczan przestrzega swoich zawodników Piotr Przybecki. – Miedź zasłużyła na zwycięstwo. Naprawdę nie zlekceważyliśmy legniczan, ale mamy swoje problemy. Jesteśmy zmęczeni długim sezonem i środową wyprawą do Gdańska. Co oczywiście wcale nie umniejsza postawy legniczan. To drużyna bardzo dobrze prowadzona przez trenera Będzikowskiego, młoda i perspektywiczna. Gdy Miedź łapała swój rytm gry, mieliśmy z nią dużo problemów. Rewanż na pewno nie będzie formalnością. Nie z tak ambitnie walczącym przeciwnikiem – docenia rywali szkoleniowiec Śląska.

 

SIÓDEMKA MIEDŹ LEGNICA – ŚLĄSK WROCŁAW 26:28 (15:12)

 

SIÓDEMKA MIEDŹ: Mazur - Szuszkiewicz 5, Kozłowski 4, Majewski 1, Skiba 1, Płaczek 2, Czuwara 3, Piwko 5, Nastaj 2, Wita, Mosiołek 2, J. Będzikowski 1, Makowiejew. Kary: 10 min.
ŚLĄSK: Cudić - Krupa 2, Kryński 2, Herudziński 1, Garbacz, Jarowicz 1, Miszka 8, Adamuszek 2, Radojević 4, Wróblewski 1, Ścigaj 5, Białaszek 2, Teliepniow. Kary: 6 min.

Zgłoś uwagę