Jedną z propozycji Opery Wrocławskiej dla najmłodszych widzów jest przedstawienie "Sid - Wąż, który chciał śpiewać". Opowiada historię węża, który najbardziej ze wszystkiego na świecie pragnął śpiewać i wyruszył w podróż na nauki. Najmłodsi oglądając - uczą się razem z nim. Każda część tej opery dzieje się w innym miejscu i jest zupełnie innym rodzajem scenicznym i muzycznym.
Już pierwsza scena, lekcja śpiewu u śpiewaczki operowej w Rzymie, pokazuje „jak rozumieć muzykę”. Śpiewaczka przy fortepianie tłumaczy Sidowi, że można śpiewać na wiele sposobów m. in. Na przykład „Llento” znaczy śpiewać wolno, „allegro” szybko, „fortissimo” - głośno i „piano”- cicho, opowiada Bassem Akikii, dyrygent i kierownik muzyczny przedstawienia. Sid próbuje naśladować divę i na przykład kiedy śpiewa „fortissimo”, jego krzyk jest nie do wytrzymania.
Bassem Akiki
Reżyser Adam Frontczak wszystkie sceny zaaranżował bardzo wizualnie, dlatego są zrozumiałe i żywiołowo przyjmowane przez małą widownie. W Londynie, gdzie Sid spotyka innych śpiewaków, dzieci poznają barwy głosu: alt, sopran, tenor i bas. Gdy wąż próbuje śpiewać wysoko, czyli altem, wspina się nawet na swoją walizkę, aby być jeszcze wyżej i zaśpiewać takim tonem. Śpiewając basem, kładzie się na podłodze, by wydobyć z siebie bardzo niskie dźwięki. Oprócz tego po scenie pląsają nuty i pięciolinia –fantastyczna jak zawsze kreacja baletu.
Twórcy opery „Sid, Wąż, który chciał śpiewać”, nie zapomnieli także o „przerywnikach”. W połowie spektaklu mamy piosenkę podróżną Sida, tzw. „antrakt dla dzieci”, opowiada Bassem Akiki. To piosenka pt. „Sid wyruszył w drogę sam..”, której słowa są łatwe, a rytm prosty i powtarzalny. Wszyscy wstają, klaszczą i śpiewają. Po tym następuje trzecia scena, a dzieci są ożywione i dalej chętnie oglądają.
„Sid” jest wyjątkowy. Jedną ze scen jest przygoda w Nowym Jorku, gdzie wąż wciela się w postać Elvisa Presleya, orkiestra gra muzykę rockową, a balet tańczy rock and rolla. Sid ma gitarę, słyszymy też perkusję i fortepian elektryczny. Są to niespotykane w operze dźwięki.
Soliści na scenie łagodnie wprowadzają najmłodszych w świat muzyki operowej. Spektakl ma oswoić z operą, muzyką klasyczną i nauczyć podstawowych pojęć. Potwierdza to Aleksander Zuchowicz, solista, który wcielił się w role węża - śpiew dla dzieci jest trochę musicalowy, trochę piosenkarski, na pewno bardziej przystępny.
Aleksander Zuchowicz
Dla dzieci gra się inaczej, kontynuuje, rola wymaga innych środków. Musiałem się nauczyć jeździć na rolkach, dzięki czemu został osiągnięty efekt ślizgającego się węża. Wąż wypełza z kosza, po czym ślizga się po scenie, czyli jeździ na rolkach. W tym spektaklu jest dużo ruchu i aktorstwa. Sid jest bardzo ruchliwym wężem. Tańczy, skacze i… fałszuje! Jednak najbardziej wyjątkowa w tym spektaklu jest widownia! Obawiałem się, czy dzieci nie będą wychodziły w trakcie spektaklu, ziewały, hałasowały lub się nudziły. Okazało się, że nasi milusińscy są zachwyceni. Uczestniczą w przygotowaniach Sida, pomagają wnosić walizkę na scenę, o co zawsze proszę, bo jest taka ciężka, opowiada Aleksander Zuchowicz. Zarówno widzowie, jak i aktorzy, bardzo dobrze bawią się podczas tego przedstawienia.
„Sid, Wąż, których chciał śpiewać” to niezwykle trafna propozycja. Jest tam wszystko – chwytliwa muzyka, dobra fabuła, świetne melodie. Rodzice biją brawo i śpiewają razem ze swoimi pociechami. Piosenka o wężu podróżniku jest hitem. Nawet po zakończonym przedstawieniu słychać gdzieniegdzie podśpiewywanie: „był w Milecie, grał na flecie, był w Hondurasie, grał na kontrabasie”, śmieje się Bassem Akiki.
rozmawiała: Kinga Rękawiczna
czytaj więcej o operze dla dzieci