dla mieszkańca
dla przedsiębiorcy
dla turysty
dla studenta
e-urząd
dla mediów
AAA
aktualności
 
 
 
 

Romeo i Julia - czyli jak miłość opowiedzieć tańcem

21 grudnia 2010
Artykuł archiwalny

Emocje można wyrazić na wiele sposobów - słowami, muzyką lub gestem. Realizatorzy najnowszej produkcji baletowej w Operze Wrocławskiej „Romeo i Julia”, której premiera miała miejsce 18 grudnia 2010 udowadniają, że istnieje jeszcze jeden  sposób - taniec. I jest on równie sugestywny jak wyżej wymienione.

Tancerze w przedstawieniu „Romeo i Julia” zabierają nas do świata namiętności, pasji, tęsknoty i strachu. Umiejętności solistów, w tym gwiazdy wrocławskiego baletu Nozomi Inoue, jak zwykle wprawiają w osłupienie, a sceny zbiorowe zachwycają spójnością i harmonią. Bal przebierańców i walki na szpady między skonfliktowanymi rodzinami to najbardziej efektowne sceny spektaklu.


fot. Marek Grotowski

Sztuka jest połączeniem klasycznego baletu z tańcem nowoczesnym. W choreografii do „Romea i Julii” Jerzy Makarowski położył szczególny nacisk na wyrażanie emocji, by osiągnąć efekt napięcia i niepokoju, towarzyszącemu bohaterom od początku do samego końca. Jak mówi, inspirował się bardziej szekspirowskim dziełem niż inscenizacją baletu Prokofiewa. Bohaterowie są zatem targani namiętnościami, a jednocześnie bezwiednie podążają za swoim losem, którego uosobieniem stało się Fatum. Ta nowa postać przejęła rolę ojca Laurenta z większości wersji „Romea i Julii”,  kapłana udzielającego ślubu zakochanym i przyjaciela rodziny Capulettich. Niezapomnianą kreacje Fatum stworzył długowłosy i blady niczym albinos Genadii Rybalchenko.

Ryszard Kaja przedstawił całą historię w jednej scenografii, a modulacja scen odbywa się za pomocą światła i oszczędnej dekoracji. Jedynym wyjątkiem jest scena balu, podczas której czerwień strojów, światła i gorącego tańca potęgują dwa potężne, kryształowe kandelabry, zawieszone nad sceną.

Inscenizacje zamknięto na publiczność, co zbliża ją do teatru i opery, ponieważ tancerze zwracają się do siebie, a nie standardowo do publiczności. Obserwujemy grę i komunikację postaci między sobą, a konflikt pomiędzy dwiema rodzinami zbliża do nieuchronnego dramatu. W tej sztuce na ma szczęśliwego zakończenia, tłumaczy Jerzy Makarowski, choć element śmierci został wyłączony, a życie i uczucia pary zamrożone. Przedstawia to ostatni taniec, smutny i porywający, dzięki któremu kochankowie już na zawsze pozostaną razem.


fot. Marek Grotowski

To wszystko zostało osiągnięte współczesnymi środkami i dzięki naturalnemu ruchowi tancerzy, bez ozdobników, ani nawet strojów z epoki, czy typowej dla sztuki sceny balkonowej. Minimalizm i nasycenie emocjami – to esencja najnowszej produkcji Opery Wrocławskiej, powstałej przy współpracy z Teatrem Wielkim w Łodzi. Pozycja obowiązkowa dla miłośników gatunku.

KR



 
 
 
Wróć do góry strony
|
Wrocław.pl (c) 2010powered by CMSMirage

Wrocławski Serwis Internetowy jest oficjalnym
Serwisem Urzędu Miejskiego Wrocławia

statystyki serwisu redakcja serwisu biuletyn informacji publicznej kanały RSS

 
zgłoś uwagę