Rok 2015 w kulturze

Dwie wielkie inwestycje – budowa Narodowego Forum Muzyki oraz remont i przebudowa Pawilonu Czterech Kopuł - to zdecydowanie najważniejsze wydarzenia związane z kulturą w roku 2015 we Wrocławiu. To też odliczanie do Europejskiej Stolicy Kultury. Nie brakowało w tym roku ciekawych wystaw, premier teatralnych i innych wydarzeń. Prezentujemy je w naszym subiektywnym podsumowaniu.

Otwarcie Narodowego Forum Muzyki

Zrealizowanie projektu z pracowni Stefana Kuryłowicza i budowa Narodowego Forum Muzyki zajęły dekadę, ale warto było czekać. Choćby z tego powodu, że od 4 września 2015 r. Wrocław, po raz pierwszy od czasów powojennych, ma dużą salę koncertową z prawdziwego zdarzenia na ponad 1800 miejsc. A poza nią przestrzenie, w których można grać nie tylko muzykę poważną, a dodatkowo też wykorzystać je przy nagrywaniu płyt jako profesjonalne studio. Akustyka głównej sali podoba się orkiestrom (niektóre gościnnie występujące u nas zespoły uważają, że jest lepsza od otwartej niedawno Sali NOSPR w Katowicach) i solistom; wystrój robi wrażenie nawet na artystach, którzy mieli już okazję grać na całym świecie. Dyrygent Giovanni Antonini, szef artystyczny festiwalu Wratislavia Cantans, chwali wszystkie sale NFM i widzi w nich wielki potencjał na przyszłość. Gmach na placu Wolności powoli staje się jednym z bardziej charakterystycznych budynków we Wrocławiu.

Zakończenie remontu Pawilonu Czterech Kopuł

Dokładnie 30 czerwca 2015 firma Budimex zakończyła rewaloryzację i przebudowę Pawilonu Czterech Kopuł. Słynne dzieło Hansa Poelzinga niebawem stanie się miejscem ekspozycji dzieł sztuki współczesnej ze zbiorów wrocławskiego Muzeum Narodowego. Podczas prac remontowych odnowiono fasadę budynku i pomalowano na kolor, który ustalono po analizie ikonograficznej. Wzmocniono kopułę północną i odtworzono jej oryginalną dekorację. Wyposażono budynek w nowoczesne instalacje, wymieniono okna. Wnętrze pomalowane jest na sterylną biel. Największy zachwyt wśród odwiedzających budzi jednak wewnętrzny dziedziniec – został specjalnie zadaszony, by powiększyć powierzchnię wystawienniczą muzeum. Szklany dach opiera się na olbrzymiej stalowej konstrukcji. Dzięki temu Muzeum Narodowe uzyskało 6246 metrów kwadratowych dodatkowej powierzchni. Budynek jest dostosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych – są tu specjalne balustrady i podnośniki. Muzeum Sztuki Współczesnej zostanie udostępnione zwiedzających w czerwcu 2016 roku.

Andrea Bocelli na Stadionie Wrocław

Słynny niewidomy tenor rodem z Toskanii, który sprzedał ponad 70 milionów płyt i spopularyzował muzykę poważną, ma tak wielu entuzjastów, że byli w stanie przejść do porządku dziennego nad wyjątkowo pochmurną aurą czerwcową i doczekać na otwartym Stadionie Wrocław do samego końca koncertu. Andrea Bocelli zaśpiewał z towarzyszeniem Orkiestry Narodowego Forum Muzyki, a akcentów wrocławskich było więcej. Słynny przebój „Vivere-Dare to live” artysta wykonał z wybraną przez siebie Olgą Szomańską. Uznał, że to właśnie jej głos będzie pasował idealnie do tego repertuaru. Fani zachwycali się ariami z oper Verdiego i Pucciniego, zwłaszcza wyczekiwaną „Nessun dorma”, po której publiczność wrocławska oszalała i długo nie pozwalała Bocellemu zejść ze sceny. Byli i sceptycy, ale nawet oni przyznali, że Toskańczyk ma doskonały kontakt z ludźmi w tak wielkim obiekcie, a jego przyjemny głos brzmi nieźle nie tylko w operowych ariach, ale i piosenkach z musicali. Bo nikt chyba nie śpiewa „Time To Say Goodbye” tak dobrze, jak Andrea Bocelli. Koncert był częścią multimedialnego widowiska zorganizowane specjalnie, by uświetnić ogłoszenie pierwszej części programu Europejskiej Stolicy Kultury 2016.

„Dziady cz.III” w Teatrze Polskim

Teatr Polski realizuje swój wielki projekt wystawienia wszystkich części „Dziadów” Adama Mickiewicza bez skrótów w reżyserii Michała Zadary. W 2015 roku w kwietniu publiczność zobaczyła „Dziadów cz. III”. Pięć godzin teatralnej inscenizacji nie dłuży się. Reżyser zachował historyczny kostium, nawiązał też do dekoracji z epoki. Scenografię tworzą olbrzymie, malowane sceniczne horyzonty. Nie mamy jednak wrażenia, że oglądamy historyczną ramotę. Każda scena jest bowiem zaskoczeniem, a zasługa w tym aktorów. Ironia, groteska, przerysowanie – tym posługuje się Bartosz Porczyk, wcielając się w Mickiewiczowskiego Konrada. Marusz Kiljan jako ksiądz Piotr znakomicie odgrywa księdza-patriotę, który nie wzgardzi mocniejszym trunkiem, nie ustępuje mu Wiesław Cichy w roli Senatora, służalczyka-hipokryty, działającego przede wszystkim na swoją korzyść, pod przykrywką służby dla cara. Przejmująca Ewa Skibińska jako ociemniała Rollisonowa budzi olbrzymie współczucie.

Wystawa zdjęć Miltona H. Greene’a

Najsłynniejsze zdjęcia Marilyn Monroe oraz fotografie innych sławnych gwiazd Hollywood, jak Anita Eckberg, Kim Novak, Sophia Loren czy Elizabeth Taylor, autorstwa Miltona H. Greene’a, można było oglądać na wystawie „Dzień dobry Marilyn” we Wrocławskim Centrum Kongresowym od 4 lipca do 17 sierpnia 2015. Jej uzupełnieniem była scenografia przenosząca widzów w filmowe klimaty lat 60. ubiegłego wieku. Znalazły się tam aktorska garderoba, elementy wyposażenia planu filmowego, a także różowy Cadillac z roku 1957, była nawet kratka wentylacyjna nawiązująca do słynnej sceny w „Słomianym wdowcu”, gdy wylatujące z niej powietrze unosiło sukienkę boskiej MM. Zwiedzający kupowali pamiątki towarzyszące wystawie – kartki pocztowe, kubki, magnesy, koszulki, torby płócienne i plakaty. Wstęp na wystawę był wolny. Przez 40 dni ekspozycji odwiedziło ją 50 tys. osób.

Projekt ESK 2016 „Mosty”

To był doskonały przedsmak wielkich kulturalno-społecznych projektów ESK, jakie czekają nas w 2016 roku i debiut kuratora ds. performance Chrisa Baldwina w roli reżysera przedsięwzięcia. Brytyjczyk najpierw długo poznawał Wrocław, jego historię i zafascynowała go niezwykła ilość mostów (nieprzypadkowo byliśmy „Wenecją Północy”), ich symboliczny wymiar, ale też związane z wieloma z nich historie. Na cały dzień (20 czerwca) oddał w ręce wszystkich chętnych 27 wybranych mostów. Grupy mieszkańców dla każdego z nich napisały inny scenariusz. Na niektórych grano spektakle, na innych dominowały akcje społeczne (np. dedykowane niepełnosprawnym, kulturze Romów, czy…zakochanym), historyczne rekonstrukcje (np. na moście Zwierzynieckim, moście Pokoju), czy iluminacje (najbardziej reprezentacyjny Most Grunwaldzki został w wyjątkowy sposób podświetlony). Udało się zaangażować mieszańców Wrocławia zarówno do wspólnej pracy, jak i pokazać, że jednoczyć potrafimy się nie tylko w sytuacjach kryzysowych. Także w kulturze.

Otwarcie Panoramy Lwowa

Po 75 latach od powstania, po raz pierwszy we wrześniu 2015, zaprezentowano odrestaurowaną i złożoną w całość Panoramę plastyczną dawnego Lwowa. Dzieło życia architekta Janusza Witwickiego znalazło swoje miejsce w jednej z bocznych kopuł Hali Stulecia. Panorama plastyczna dawnego Lwowa, czyli miniaturowa makieta miasta ukazująca Lwów w latach 1772-75 to dzieło architekta Janusza Witwickiego i jego zespołu. Makieta należy do zbiorów Zakładu Narodowego im. Ossolińskich. Tam też w październiku ubiegłego roku zespół konserwatorów zakończył jej renowację. Dokonali nie lada zadania – odnowili i złożyli XVIII-wieczne miasto wybudowane z 300 miniaturowych budynków – kamieniczek, kościołów, bram, murów obronnych. Panorama znajduje się w jednej z bocznych kopuł Hali Stulecia. Makieta jest oświetlona tak, jak sobie zamyślił jej twórca. Specjalny projektor zmienia rodzaj padającego światła, widzowie oglądaj też Lwów nocą. Prezentację dopełniają multimedia. W tzw. kioskach wiedzy można zobaczyć  film o Januszu Witwickim i jego dziele, przygotowany przez dr. Łukasza Koniarka z Ossolineum. Są też multimedia odnoszące się do współczesnego Lwowa m.in. filmy promujące Lwów. Fakty z historii miasta są wyświetlane na ścianie pomieszczenia, a zwiedzający mogą wybrać się na wirtualny spacer uliczkami dawnego Lwowa. Oglądać makietę można też za pomocą małej kamery cyfrowej umieszczonej w makiecie. Ekspozycja jest czynna codziennie, także w niedziele. Bilety kosztują 10 zł – normalny, 5 zł – ulgowy.

Wystawa „Stwórcze ręce” w Muzeum Narodowym

„Jedna z najpiękniejszych przygód muzealnych” – tymi słowami Piotr Oszczanowski, dyrektor Muzeum Narodowego podsumował roczną pracę nad wystawą „Stwórcze ręce. Sztuka metalu doby modernizmu we Wrocławiu”. W ramach tej ekspozycji udało się pochwalić sztuką rzemieślniczą, jaka kwitła we Wrocławiu w I połowie XX wieku (do 1945 roku). Pracujący tu wówczas artyści (bo tym mianem należy ich określić) stworzyli dla miejscowych i położonych w regionie świątyń niezapomniane dzieła sztuki sakralnej, ale także wyjątkowe przedmioty użytkowe (jest nią np. krata wejściowa do Piwnicy Świdnickiej projektu Jaroslava Vonki, czy kraty okienne do jednego z wrocławskich domów). Przy bliższych oględzinach prac Ericha Adolfa, jego rywala Alberta Greinera, Tillmana Schmitza, czy Gebharda Utingera, a także Jaroslava Vonki z zachwytem można było odnaleźć style tak uwielbiane przez publiczność wystaw na całym świecie, czyli m.in. secesyjny, czy art déco. Wrocław był miastem wielkiej kultury na długo zanim otrzymał tytuł ESK 2016. Wystawa w Muzeum Narodowym była jeszcze jednym tego dowodem.

„Arcydzieła malarstwa polskiego XIX i XX wieku” w Muzeum Miejskim

Zachwycające, wspaniałe, zaskakujące, piękne, cudowne – pierwsi zwiedzający wystawę „Arcydzieła malarstwa polskiego XIX i XX wieku” wychodzili z niej zachwyceni i oszołomieni. Nie często zdarza się, żeby w jednym miejscu oglądać tyle arcydzieł tak znakomitych malarzy. Obrazy z prywatnej kolekcji wrocławskiego kolekcjonera będą pokazywane w Pałacu Królewskim w Muzeum Miejskim do 24 kwietnia 2016. W kilku salach na piętrze wyeksponowano 70 prac 35 polskich artystów z przełomu XIX i XX wieku. Wśród prezentowanych dzieł są prace tak znanych artystów jak: Olga Boznańska, Józef Chełmoński, Jan Cybis, Julian Fałat, Aleksander Gierymski, Alfons Karpiński, Jacek Malczewski, Tadeusz Makowski, Józef Pankiewicz, Zygmunt Rozwadowski, Hanna Rudzka – Cybisowa, Jan Stanisławski, Zofia Stryjeńska, Władysław Ślewiński, Zygmunt Waliszewski, Wojciech Weiss, Stanisław Witkiewicz, Leon Wyczółkowski, Stanisław Wyspiański i inni. Na wystawie znalazły się też wyjątkowe płótna, których nie oglądano od czasów wojny. Po raz pierwszy od lat pokazywany jest obraz Leona Wyczółkowskiego „Rybak niosący raki” z 1889 roku.

„Most szpiegów” – Wrocław na ekranie

Megaprodukcja filmowa w reżyserii Stevena Spielberga z Tomem Hanksem w roli głównej, w której Wrocław zagrał w niej Berlin Wschodni weszła na ekrany 27 listopada. Blisko rok temu amerykańska ekipa filmowa pod kierunkiem Stevena Spielberga pracowała m.in. na ul. Kurkowej i Ptasiej we Wrocławiu. Wówczas roboczy tytuł filmu brzmiał „St. James Place”. Dziś obraz nosi tytuł „Bridge of Spies”. To thriller szpiegowski z czasów zimnej wojny. Obraz opowiada o historii Francisa Gary’ego Powersa, pilota, którego samolot U2, w czasie lotu zwiadowczego w 1960 roku zestrzelili Rosjanie. Bohaterem filmu jest prawnik James Donovan, który wynajęty przez CIA negocjuje z Rosjanami uwolnienie pilota. W obsadzie znalazły się gwiazdy hollywoodzkiego kina: Tom Hanks, Mark Rylance, Amy Ryan, Alan Alda i Eve Hewson. Autorami scenariusza są Joel i Ethan Coenowie na podstawie oryginalnego tekstu Matta Charmana, a zdjęć Janusz Kamiński. We Wrocławiu została odtworzona część Berlina z przełomu lat 50. i 60. ubiegłego wieku.

„Śmierć i dziewczyna” – głośny spektakl w Teatrze Polskim

Najgłośniejsze, budzące kontrowersje i protesty przed premierą przedstawienie Teatru Polskiego „Śmierć i dziewczyna” rozczarowało złaknionych skandalu. Nie było go, bo i nie miało być. Tak naprawdę napięcie wywołały doniesienia prasowe i protesty Krucjaty Różańcowej oraz członków ONR. Reżyser Ewelina Marciniak przygotowała przemyślany i piękny spektakl, w którym sceny seksu są, ale przede wszystkim po to, by uświadomić widzom pustkę uczuć bohaterek. Pianistki, artystki, sportsmenki, księżniczki (spektakl powstał na podstawie trzech pierwszych utworów Elfriede Jelinek ze zbioru „Śmierć i dziewczyna I-V. Dramaty księżniczek: Królewna Śnieżka, Śpiąca Królewna, Rosamunde”) są tresowane od najmłodszych lat. Mają osiągnąć sukces, zrobić karierę, być najlepsze. Tresura zaczyna się w domu (w roli matki i macochy świetna i prawdziwa Ewa Skibińska). Piękny, choć chwilami monumentalny i być może czasem zbyt gęsty od odwołań i nawiązań spektakl jest dowodem na to, że Ewelina Marciniak świetnie wie, co chce pokazać w teatrze. Młoda reżyser jest wrażliwa i odważna, nie boi się mówić własnym głosem. Nie przestraszyły jej też nerwowe działania obrońców cudzej moralności. 

Jubileuszowy 50. Festiwal Wratislavia Cantans

50. edycja odbyła się, niemal w całości, w salach Narodowego Forum Muzyki. Były gwiazdy (m.in. dyrygenci Zubin Mehta, czy Giovanni Antonini, pianistka Maria João Pires, sopranistki Hana Blažíková, Anna Prohaska) i znakomity repertuar. Wspominano i powtórzono pierwsze historyczne koncerty Wratislavii Cantans z 1966 roku zaplanowane jeszcze przez dyrygenta i kompozytora Andrzeja Markowskiego, słynnego twórcę festiwalu. Były wielkie dzieła symfoniczne (aż dwie symfonie Gustava Mahlera), wspaniała muzyka dawna (zarówno dzieła mistrzów europejskich, jak i naszych rodaków, w tym Marcina Mielczewskiego i Bartłomieja Pękiela) i dzieła współczesne (zwłaszcza te w wykonaniu wrocławskiej sopranistki Agaty Zubel). Festiwal pod artystycznym kierownictwem Giovanniego Antoniniego (na zdj.) zachwycił świetnie stworzonym programem i znakomitymi kreacjami artystycznymi, a ponadto, co istotne, idealnym dopasowaniem wnętrz festiwalowych (także wrocławskich kościołów) do rodzaju wykonywanej muzyki.  

Koncerty Aleksandry Kurzak

Światowej sławy sopranistka jest wrocławianką, ale w rodzinnym mieście występuje niezwykle rzadko. Szczęściarze mogli kilka lat temu oglądać ją na scenie Opery Wrocławskiej w „Rigoletcie”, czy „Weselu Figara”, a potem nastąpiła wyjątkowo długa przerwa. Jednak tej jesieni Aleksandra Kurzak sprawiła melomanom wyjątkową niespodziankę. W jeden weekend wystąpiła – najpierw w Narodowym Forum Muzyki z pieśniami Fryderyka Chopina (z akompaniamentem Janusza Olejniczaka-na zdj.), potem w Hali Stulecia w towarzystwie Krzysztofa Cugowskiego, który po raz pierwszy w karierze zdobył się na zaśpiewanie w duecie z opery. I promowała książkę – wywiad-rzekę, jaki przeprowadził z nią krytyk Aleksander Laskowski. Obydwa koncerty były świetne, choć każdy zupełnie inny. Śpiewaczka udowodniła, że równie swobodnie, co w klasycznym operowym repertuarze czuje się w bardziej swobodnym stylistycznie programie. I bynajmniej nie oznacza to obniżenia lotów. W przyszłym roku Aleksandra Kurzak wspólnie ze swoim mężem, światowej sławy francuskim tenorem Roberto Alagną (pobrali się niedawno właśnie we Wrocławiu!) zaśpiewa w Narodowym Forum Muzyki podczas finału programu Singing Europe pod batutą Paula McCreesha. Można się szykować na 6 sierpnia 2016.

Zgłoś uwagę