Remont mostów Młyńskich jest na półmetku. Jeszcze tej jesieni zakończą się prace na moście północnym, a wiosną przyszłego roku na moście południowym. Prace prowadzi wybrana na drodze przetargu firma Pol-Dróg Piła.
Koszt robót na moście północnym to 4,6 mln zł, na południowym zapewne drugie tyle. Nie było możliwe jednoczesne remontowanie obu mostów, ponieważ musi być stale zapewniony dojazd i dojście na wyspę Młyńską, a poprzez nią na wyspę Słodową i Bielarską, między innymi do obiektów przy ul. Słodowej, takich jak hotel Tumski. Obecnie jest taki dostęp przez most południowy, a za kilka tygodni sytuacja się odwróci i droga na wyspy będzie wiodła przez most północny. Na wiosnę, gdy całość prac już się zakończy, na mosty wrócą tramwaje, ale już nie samochody.
Mosty Młyńskie to stuletnie staruszki, ale historia tej odrzańskiej przeprawy sięga aż XII wieku. W roku 1885 drewniane konstrukcje
zostały zastąpione przez stalowe paraboliczne kratownice systemu Schwedlera, zaprojektowane przez Aleksandra Kaumanna. Wspierają się one na przyczółkach z granitowych ciosów wmurowanych w brzegi Wyspy Piasek, Wyspy Młyńskiej i prawego brzegu rzeki. Od końca wieku XIX przebiegała tędy linia komunikacji publicznej. Początkowo był to tramwaj konny, a następnie pierwsze wozy elektryczne. I na takie, lekkie pojazdy mosty były obliczone, a dziś tramwaje ważą kilkanaście ton i więcej. Toteż wzmocnienie konstrukcji nośnej, obok usunięcia śladów tak zwanego zęba czasu, jest sednem obecnego remontu. Mosty są zabytkami techniki, więc ingerencja w oryginalne rozwiązania konstrukcyjne ma swoje granice. Przebudowa przekraczająca 50 procent równałaby się utracie statusu zabytku, przypominała projektantom Katarzyna Hawrylak-Brzezowska, miejski konserwator zabytków. Ustalanie zakresu prac i wybór najwłaściwszych technik, wszystko to trwało ponad rok.
Z wielką starannością odnawia się elementy dekoracyjne, między innymi piaskowcowo-granitową balustradę tarasu widokowego. Gruntowne czyszczenie kamienia przeprowadzono przy użyciu lasera, ale tradycyjnych metod renowacji nic nie zastąpi. Sonia Stawowska z toruńskiej firmy konserwacyjnej Rodonit ręcznie, posługując się tarczkami szlifierskimi i specjalnym kitem, dopieszcza detale czwórliścia – głównego motywu ozdobnego balustrady.
Mosty mają osiemsetletnią historię, ale nazwa Młyńskie została wprowadzona dopiero po drugiej wojnie światowej. Wcześniej był to kolejno most Bożego Ciała (bo tak się nazywała pierwotnie wyspa Młyńska), Przedtumski i Gneisenau. Ta ostatnia nazwa na cześć jednego z największych dowódców w wojnach napoleońskich, ale nie po "naszej" stronie, więc po roku 1945 pozostać nie mogła. Nowe miano przyjęto od młynów po sąsiedzku – Marii, Feniksa i Klary.
|