Remis Śląska w Białymstoku

Od podziału punktów rozpoczęli piłkarze Śląska rywalizację w grupie mistrzowskiej ekstraklasy. Wrocławianie zremisowali w Białymstoku z Jagiellonią 1:1 i czekają na wyjazdową wygraną od 5 grudnia, gdy ograli w Bydgoszczy Zawiszę 1:0.

  • mecz

    fot.archiwum


- Mistrzostwa świata często zaczynają się od remisu. My też tak zaczęliśmy grupę mistrzowską więc to chyba dobrze – śmiał się po meczu Tadeusz Pawłowski.
Szkoleniowiec Śląska ofensywnie ustawił swoją drużynę, wystawiając z przodu dwójkę napastników. I w pierwszej połowie wrocławianie nie pozwalali gospodarzom na wiele. - Nie chcieliśmy dać im grać co chcą, więc wyszliśmy na nich średnim pressingiem – tłumaczył Pawłowski.

Śląsk stwarzał również o wiele więcej sytuacji podbramkowych. Sam Flavio Paixao pięciokrotnie strzelał na bramkę gospodarzy, ale w trzech sytuacjach świetnie interweniował Bartłomiej Drągowski, a w dwóch pozostałych Portugalczyk spudłował. – Jaga pozwala nam na bardzo dużo. Nie wykorzystaliśmy swoich okazji, ale trzeba być cierpliwym – mówił w przerwie bardzo dobrze dysponowany w pierwszych 45 minutach Paweł Zieliński.
Gospodarze jednak po wznowieniu gry nie dali wrocławianom czasu na cierpliwość. Strzelili gola już w 14 sekundzie! Po ładnym podaniu Jana Pawłowskiego, akcję celnym strzałem zakończył Przemysław Frankowski. A przecież to właśnie piłkarze Śląska; Flavio Paixao i Mateusz Machaj rozpoczynali tę połowę kopnięciem ze środka boiska. Zły mógł być zwłaszcza ten drugi, bowiem Frankowski, który strzelił gola Śląskowi to chłopak siostry Mateusza. Podobno ta znajomość jest już na tak poważnym etapie, że niedługo Mateusz i Przemysław zostaną szwagrami. - Będę musiał im chyba robić rozgrzewkę przed wyjściem na drugie połowy – śmiał się trener Śląska. –Coś mi tu nie gra. Nie po raz pierwszy moi podopieczni są mało skoncentrowani na początku drugiej części meczu. Tak było w spotkaniach z Wisłą Kraków i Lechem Poznań – dodał Pawłowski.

Zdobycie gola tak bardzo „napędziło” gospodarzy, że szybko mogli zdobyć kolejną bramkę. Trzykrotnie zapobiegł temu Mariusz Pawełek. Szczególnie fantastyczny był sposób w jaki kapitan Śląska wybił piłkę nad poprzeczkę po główce Macieja Gajosa.
Co nie udało się Gajosowi świetnie wykonał Robert Pich. Słowak pięknym strzałem głową zakończył równie piękne dośrodkowanie w wykonaniu Krzysztofa Ostrowskiego. Co ciekawe mierzący 173 cm Pich przeskoczył w tej akcji wyższego od niego o kilkanaście centymetrów Sebastiana Maderę.

Gol dla Śląska uspokoił piłkarzy z Wrocławia i odtąd mecz miał podobny obraz jak w pierwszej połowie. Wrocławianie dominowali na boisku, jednak nie mogli zakończyć swoich akcji strzeleniem drugiego gola. Znów dobrą okazję miał Flavio, ale uderzył obok słupka. – Najważniejsze, że zremisowaliśmy, bo po stracie przez nas bramki, Jagiellonia miała jeszcze 2-3 stuprocentowe okazje. Ten remis absolutnie nas nie martwi. Trzeba w pozostałych sześciu spotkaniach zdobyć jak najwięcej punktów – podsumował stoper Śląska Piotr Celeban. A trenera Pawłowskiego mogą martwić czwarte żółte kartki jakie otrzymali obaj boczni obrońcy: Paweł Zieliński i Mariusz Pawelec. Obaj nie zagrają w spotkaniu we Wrocławiu z Legią Warszawa. Na szczęście szkoleniowiec Śląska ma zastępców na te pozycje: Krzysztofa Ostrowskiego i Dudu Paraibę.

JAGIELLONIA BIAŁYSTOK – ŚLĄSK WROCŁAW 1:1 (0:0)

Bramki: 1:0 Frankowski (46), 1:1 Pich (55).
Żółte kartki: Tarasovs - Pawelec, Zieliński, M. Machaj
Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz). Widzów: 11416
JAGIELLONIA: Drągowski – Modelski, Pazdfan, Madera, Straus – Tarasovs – Frankowski (60 Dżalamidze), Gajos, Mackiewicz – Tymiński (71 Romańczuk) – Pawłowski (60 Tuszyński).
ŚLĄSK: Pawełek – Zieliński, Celeban, Hołota, Pawelec (71 Dudu) – Hateley, Danielewicz – Ostrowski (56 M. Paixao), Pich – M. Machaj (56 Grajciar), F. Paixao.

Zgłoś uwagę