Rebeka w Sali Gotyckiej: synthpopowa elegancja w wersji live

Synthpopowy duet Rebeka ma swoją wierną publiczność; mniej uważni obserwatorzy polskiej alternatywnej sceny muzycznej byliby pewnie zaskoczeni, że aż tak dużą. A wystarczyło przyjść wczoraj (14.04) do Sali Gotyckiej, żeby o wszystkim przekonać się osobiście. 

  • Rebeka w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Rebeka w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Rebeka w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Rebeka w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Rebeka w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Rebeka w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Rebeka w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Rebeka w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Rebeka w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Rebeka w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Rebeka w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Rebeka w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Rebeka w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Rebeka w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Rebeka w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Rebeka w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Rebeka w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Rebeka w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Rebeka w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Rebeka w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Rebeka w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Rebeka w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Rebeka w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Rebeka w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Rebeka w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Rebeka w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Rebeka w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Rebeka w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Rebeka w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Rebeka w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Rebeka w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Rebeka w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Rebeka w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Rebeka w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Rebeka w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Rebeka w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

  • Rebeka w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków

    Rebeka w Sali Gotyckiej fot. Tomasz Walków


Tak, tak, Rebeka w klubie przy Purkyniego zgromadziła spory tłumek widzów, wcale nie dużo mniejszy od tego, który przyszedł niedawno na występującą w tym samym miejscu Julię Marcell.

Najnowsza, druga z kolei pełnometrażowa płyta Rebeki zatytułowana „Davos” zbiera w sieci i prasie niemal wyłącznie entuzjastyczne recenzje, trzeba jednak podkreślić, że duet Iwony Skwarek i Bartosza Szczęsnego chwalą wszyscy już od premiery debiutanckiej „Hellady” (2013 r.). Ich elegancki, trochę mroczny, czasem nastrojowy, czasem ewidentnie taneczny elektroniczny pop robi co najmniej intrygujące wrażenie – jak jednak wypada na żywo? Ano – elegancko, to chyba najlepsze określenie. I to nie tylko dlatego, że Iwona i Bartosz występują na scenie w doskonale skrojonych białych garniturach, a więc w dokładnie takiej „stylówie”, jaką zaprezentowali na okładce albumu „Davos”.

 Za mało szaleństwa

Rebeka wypada elegancko, bo na żywo jeszcze dobitnej słychać, że w twórczości duetu w sensie aranżacyjnym, brzmieniowym czy producenckim wszystko jest bez dwóch zdań na swoim miejscu („Nasze syntezatory dogoniły ich syntezatory” jak trawestował Marka Kondrata Bartek Chaciński w swojej recenzji „Davos” na łamach tygodnika „Polityka”). Na żywo słychać niestety również, że tym wyrafinowanie przyrządzonym w studiu kompozycjom brakuje rzeczy najważniejszej – dobrych, zapamiętywalnych, a niechby i umiarkowanie przebojowych melodii. I chyba dlatego ta licznie przybyła i wierna publiczność była dosyć statyczna. Jasne, pod koniec koncertu, przy „Białych kwiatach”, „Melancholii” czy „Stars” impreza się rozkręciła, ale wcześniej, czyli przez całą godzinę trwania koncertu, można było mieć wrażenie, że lepiej bawi się para artystów na scenie niż dwie setki młodych ludzi poniżej. Iwona i Bartosz byli w ciągłym ruchu i choć oboje musieli nieustannie obsługiwać cały ten swój elektroniczny ekwipunek, dawali z siebie wszystko – publika była jednak jakby ospała i zdystansowana. No i nic dziwnego, Rebeka po prostu jest zbyt... elegancka. Za mało szalona, zbyt zachowawcza, zbyt wykoncypowana.

Na szaleństwo (jeszcze?) pozwala sobie natomiast supportująca Rebekę Erith. Ta młodziutka artystka gra fajnie, fajnie wygląda i ma w sobie mnóstwo uroku, którym z miejsca kupuje publiczność. W dodatku wie, kiedy zejść ze sceny, żeby nie przeginać i nie rozzłościć ludzi, którzy przyszli na zupełnie innego artystę. Będzie kariera.

Zgłoś uwagę