Przetrwali zderzenie z Urzędem Skarbowym i kryzysem

Oto historia wrocławskiego MCI Management

Gdy w lipcu tego roku fundusz MCI.TechVentures, należący do MCI Management kupił mniejszościowy pakiet udziałów w odzieżowym sklepie internetowym Answear.com, jego kurs prawie nie zareagował. Nie tylko dlatego, że finansowe szczegóły transakcji nie zostały ujawnione. Była to kolejna już inwestycja spółki Tomasza Czechowicza (na zdjęciu) w firmę z branży e-commerce. Akcjonariusze zdążyli więc przywyknąć.W jej portfelu były już m.in. Intymna.pl zajmująca się internetową sprzedażą bielizny, KupiVip.ru rosyjski e-sklep z ubraniami, 21Diamonds, niemiecki z biżuterią, Morele.net oraz Frisco.pl - krajowy lider rynku e-grocery. Zakupy internetowe to dzisiaj dla MCI jeden z najważniejszych i najbardziej perspektywicznych sektorów technologicznych, na których spółka planuje w niedalekiej perspektywie sporo zarobić. Według Sylwestra Janika, zarządzającego MCI.TechVentures, polski rynek rośnie średnio o 30 procent rocznie, a wciąż stanowi tylko 3,8-proc. ułamek całego handlu detalicznego. W Niemczech jest to 9, a w Wielkiej Brytanii 12 procent. Jest więc o co walczyć.

MCI Management to jeden z największych i najstarszych polskich funduszy venture capital. I jak na weterana przystało, nie trzyma wszystkich jaj w jednym koszyku, e-commerce nie jest więc jej jedynym obszarem zainteresowania. Firma, dzisiaj za pośrednictwem sześciu subfunduszy, inwestuje głównie w projekty związane z internetem. Wśród nich można jednak znaleźć zarówno agencję zajmującą się aplikacjami mobilnymi (OptizenLabs), wydawnictwo elektroniczne (ZłoteMyśli), producenta oprogramowania do prowadzenia księgowości (Szybkafaktura.pl), jak i spółki biotechnologiczne - takie jak Genomed, który zajmuje się diagnostyką chorób o podłożu genetycznym.

W sumie wartość aktywów pod zarządzeniem MCI wynosi dzisiaj ponad 957 milionów złotych, a kapitału własnego blisko 200 milionów dolarów. Kapitał należący do prezesa i założyciela firmy, Tomasza Czechowicza, to oczywiście tajemnica, ale tygodnik „Wprost” szacuje, że z dużą liczbą zer na końcu - 2013 roku został oceniony na 257 milionów złotych. Czechowicz to jeden z najmłodszych milionerów, znajdujących się na liście najbogatszych ludzi w Polsce. I nie znalazł się na niej wczoraj. Z niewielkimi przerwami jego nazwisko figuruje tam od 1994 roku, czyli od czasów, kiedy o MCI Management nawet nie myślał, koncentrując się na swojej pierwszej firmie - JTT Computer. Zainteresowanie technologią przyszło jednak jeszcze wcześniej. - Już w liceum pisałem programy na zlecenie i handlowałem sprzętem komputerowym na wrocławskiej, a potem i warszawskiej giełdzie przy Grzybowskiej - opowiada.

Być może spotykał się na niej z innymi komputerowymi maniakami, którzy wkrótce na swojej pasji zbili majątek - Pawłem Marchewką z Techlandu, Adamem Kicińskim z CD Projekt, czy Markiem Tymińskim z CI Games. Tomasz Czechowicz nie był jednak zainteresowany komputerową rozrywką, tylko samym sprzętem. JTT Computer powstało w 1990 roku, a jej nazwa pochodziła od imion wspólników, kolegów ze studiów, Janusza Krasnopolskiego, Tomasza Czechowicza i Tomasza Gomułkiewicza. Firma zajmowała się składaniem i sprzedażą pecetów i w krótkim czasie stała się liderem na raczkującym wtedy rynku.

- W czasach apogeum co czwarty komputer personalny w naszym kraju był składany z części, które sprzedawało JTT - wspomina Tomasz Czechowicz. - Firma cały czas walczyła z Optimusem Romana Kluski. Przewagę straciła, gdy ta druga weszła na giełdę i pozyskała solidny kapitał od inwestorów.

Choć oba przedsiębiorstwa doskonale radziły sobie na rynku, nie przetrwały kontroli Urzędu Skarbowego. Gdy jednak w 1999 roku JTT zostało oskarżone o oszustwa finansowe i zobowiązane do zapłaty 10,5 milionów złotych, Tomasza Czechowicza nie było wtedy na pokładzie. Odszedł wcześniej, ponieważ jego wizja rozwoju spółki nie znalazła aprobaty u pozostałych właścicieli. Zapadła więc decyzja o odwołaniu go ze stanowiska prezesa.

- Chcąc odrobić dystans do Optimusa, zaproponowałem pozostałym współwłaścicielom podobne rozwiązanie - albo giełda, albo inwestor strategiczny. Niestety moja koncepcja odbudowania potencjału JTT nie spotkała się z ich przychylnością i nasze drogi się rozeszły - tłumaczy Czechowicz, który jednak nadal związany był kapitałowo ze swoją pierwszą firmą. MCI Management, które wtedy powstało, było bowiem akcjonariuszem spółki. Jej upadłość miała więc dla Czechowicza wymiar nie tylko emocjonalny.

- Jako fundusz wystąpiliśmy o odszkodowanie za doprowadzenie bezprawnymi działaniami do upadłości firmy, a przez to przyczynienie się do utraty wartości posiadanych przez nas udziałów – opowiada Czechowicz. - Po wieloletniej batalii, w styczniu 2013 roku, Sąd Apelacyjny w końcu przyznał nam rację i zasądził odszkodowanie wraz z odsetkami na kwotę ponad 46 milionów złotych.

Czechowicz po trudnym rozstaniu z JTT nie zamierzał wracać do biznesu komputerowego i postanowił rozwinąć działalność inwestycyjną. W 2013 roku, kiedy kończył się spór ze Skarbem Państwa, MCI Management miało już na koncie blisko 50 zrealizowanych projektów inwestycyjnych. Czytaj więcej...

Zgłoś uwagę