Przed meczem Legia – Śląsk

W ramach drugiej kolejki LOTTO Ekstraklasy piłkarze Śląska Wrocław zmierzą się w Warszawie z aktualnym mistrzem Legią. Pierwszy gwizdek arbitra spotkania rozbrzmi w sobotę, 23 lipca punktualnie o godzinie 20:30.

  • fot: archiwum


Podczas losowania terminarza na sezon 2016/2017 zespól WKS-u został od samego początku rzucony na głęboką wodę i już w pierwszych dwóch spotkaniach będzie się mierzył z dwoma głównymi kandydatami do wywalczenia miana najlepszej drużyny w kraju. Po ubiegłotygodniowym remisie z Lechem Poznań przyszedł czas na wizytę w stolicy, gdzie przy ulicy Łazienkowskiej warszawska Legia będzie chciała potwierdzić mistrzowskie aspiracje, podczas gdy zawodnicy Mariusza Rumaka będą starali się utrzeć nosa faworytom tego pojedynku.

W swoich inauguracyjnych meczach obie ekipy podzieliły się punktami ze swoimi rywalami. Wrocławianie nie pozwolili strzelić poznaniakom ani jednego gola, ale sami także nie potrafili znaleźć drogi do bramki Lechitów. Z kolei Legia, mimo że prowadziła z Jagiellonią Białystok, nie potrafiła dowieźć tego zwycięstwa do końca i także musiała się zadowolić remisem 1:1. Głód zwycięstwa w obu obozach jest tak duży, że kolejna strata punktów będzie dużym rozczarowaniem.

Śląsk przystąpi do tego starcia mając w składzie najlepszego środkowego obrońcę poprzedniej kolejki. Lasha Dvali został doceniony za swoją świetną postawę i otwiera listę najlepszych stoperów na początku sezonu.  O ile „na tyłach” wrocławianie prezentują się solidnie, o tyle w ataku czasem brakuje nieszablonowych rozwiązań. Przeciwko Lechowi Poznań wrocławianie zagrali bez klasycznego, nominalnego napastnika, dopiero na kilka ostatnich minut na placu gry pojawił się młody Idzik. Kamil Biliński przesiedział całe spotanie na ławce rezerwowych. WKS cały czas jest w trakcie negocjacji dotyczących definitywnego transferu Bence Mervo. Jest szansa, że węgierski król strzelców młodzieżowych mistrzostw świata pozostanie w Śląsku Wrocław, jednak na drodze do wykupienia Mervo stoją cały czas bariery ekonomiczne, z którymi obie strony będą musiały uporać się jak najszybciej. Węgier będący w dyspozycji zbliżonej do tej z końcówki ubiegłych rozgrywek może zdecydowanie stanowić o potencjale ofensywnym Śląska na wiele kolejnych lat. Mariusz Rumak, opiekun Śląska, na konferencji prasowej po ostatnim meczu mówił, że skupia się na pracy z kadrą, którą aktualnie dysponuje i to z niej będzie starał się wyciągnąć jak najwięcej pozytywów.

Legioniści stratę punktów w pierwszej kolejce mogą tłumaczyć rozłożeniem koncentracji „na dwa fronty”, ponieważ nadal aktywnie walczą w eliminacjach do najbardziej prestiżowych klubowych rozgrywek świata, a więc piłkarskiej Ligi Mistrzów. W środku tygodnia przypieczętowali awans do kolejnej, trzeciej rundy pokonując bułgarski zespół HSK Zrinjskij Monstar. Ich kolejnym rywalem będzie mistrz Słowacji AS Trencin. Pomimo aspiracji sięgających europejskich pucharów, w stolicy nie mogą sobie pozwolić na kolejne potknięcia w krajowej lidze, co tylko zapowiada wielkie emocje przy Łazienkowskiej w sobotni wieczór.

Mecz będzie sędziował Jarosław Przybył, który jest szczęśliwym arbitrem zarówno dla Śląska, jak i Legii. Wrocławianie wygrali dwa spotkania i jedno zremisowali, gdy to właśnie ten sędzia biegał z gwizdkiem po murawie, z kolei Legia wygrała wszystkie pięć meczów z tym arbitrem na boisku. Czy w sobotę, 23 lipca, któraś drużyna przerwie swoją dobrą passę? Przekonamy się już niebawem. 

Zgłoś uwagę