Ta inscenizacja przejdzie do historii jako pierwsze po wojnie wystawienie wagnerowskiego dzieła we Wrocławiu. Od ostatniej premiery "Parsifala" minęło tu niemal sto lat. Pora nadrobić stracony czas.
Realizatorzy nowej inscenizacji nie kryją entuzjazmu dla tego przedsięwzięcia, a Walter E. Gugerbauer, który przygotowuje zespół od strony muzycznej, otwarcie przyznaje, że praca z wrocławskimi artystami sprawia mu wielką przyjemność i zarazem jest wyzwaniem. Przed solistami, orkiestrą i chórem zadanie niełatwe, o czym wie każdy miłośnik sztuki Richarda Wagnera. Wymagane są bardzo dobre, a przede wszystkim silne głosy, ale "Parsifal" to także lekcja wytrzymałości fizycznej i pokory. Spektakl trwa (łącznie z przerwami) wprawdzie około pięciu godzin, wynagrodzonych jednak zjawiskową muzyką.
"Parsifal" jest ostatnim dziełem operowym niemieckiego kompozytora, ukończonym na rok przed jego śmiercią i nazwanym przez Wagnera nie operą, a uroczystym misterium scenicznym m.in. z racji tematu- Graala (mitycznego kielicha, z którego Chrystus miał pić podczas Ostatniej Wieczerzy). Także wykonanie utworu zostało obwarowane specjalnymi wytycznymi. Do trzydziestu lat po śmierci twórcy "Parsifal" miał być wykonywany jedynie w teatrze w Bayreuth, ale zakaz ominęła dość szybko m.in. nowojorska Metropolitan Opera.
Wiele teatrów cierpliwie jednak celebrowało żałobę po Wagnerze. Prawdziwa fala premier nastąpiła więc, co łatwo obliczyć w 1914 roku. Także Wrocław włączył się w ową modę, bo już 1 stycznia 1914 roku o godzinie 17.00 w operze wystawiono po raz pierwszy "Parsifala" wzbogacając tym samym listę wykonań oper Wagnera w mieście. Warto pamiętać, że jeszcze za życia kompozytora wystawiano tu m.in. "Tannhäusera".
O historii wspominał Walter E. Gugerbauer i przywołała ją Ewa Michnik, dyrektor Opery Wrocławskiej. Nowa inscenizacja Georga Rooteringa zapowiada się intrygująco, a reżyser jest zafascynowany wagnerowską estetyką i filozofią, którą zamierza jednak przenieść na grunt współczesny.
-"Parsifal" będzie w pierwszej linii opowieścią o poszukiwaniu sensu życia przez pewną społeczność, która pozostaje pod wpływem historii, losów cywilizacji zachodniej-wyjaśniał Rootering. – Kluczem jest pytanie, czy człowiek jest w stanie zapanować nad swoją żądzą, seksualnością. Zależało nam także, by pokazać, że zarówno człowiek prosty, jak i inteligent jest w stanie odnaleźć wielką siłę i znajduje ją w naturze. Ona jest początkiem-dodaje reżyser.
Ostatnie dzieło sceniczne Richarda Wagnera to adaptacja dwunastowiecznego eposu Wolframa von Eschenbacha, którego bohaterem jest prosty chłopak Parsifal. Trafia do zamku Graala, gdzie król Amfortas raniony został świętą włócznią przez czarownika Klingsora. Rana się nie goi, ale każda próba ponownego spojrzenia na relikwie wywołuje jeszcze bardziej dotkliwy ból. Długo poszukiwanym wybawcą Amfortasa może być Parsifal, wpierw jednak musi zmierzyć się z Klingsorem i Kundry, kobietą, jaka doprowadziła do zguby Amfortasa. Teraz chce uwieść także Parsifala, ale młodzieniec opiera się jej wdziękom. Za karę ma błądzić w poszukiwaniu drogi do Graala. W finale odnajduje ją, zamyka ranę Amfortasa i staje się nowym władcą.
Premiera "Parsifala" 16 kwietnia w Operze Wrocławskiej. Pozostałe spektakle premierowe 17 oraz 21 kwietnia.
Źródło: Kreatywnywroclaw.pl