Powstanie ogród warzywny na pl. Społecznym

Miejscy ogrodnicy ruszają do dzieła! Niebawem w sercu miasta, na pl. Społecznym, powstanie społeczny ogród warzywny. Rosnąć tam będą dynie, cukinie, kabaczki, pomidory, marchewki oraz cała masa ziół i kwiatów. 


– Zaczynamy 16 kwietnia w Barbarze wykładem „Miejskie ogrodnictwo – aspekt przestrzenny i społeczny” i warsztatami projektowania ogrodów. Każdy może się przyłączyć – mówi Agata Półtorak, architekt krajobrazu, koordynatorka projektu.

Ogród warzywny na pl. Społecznym na promować ideę ogrodnictwa miejskiego i obecności zieleni użytkowej w miastach. – Zdajemy sobie sprawę, że plac Społeczny nie jest idealnym miejscem pod uprawę żywności, natomiast jest idealny do promocji takich działań. W tym roku zaczynamy! Jeśli akcja zdobędzie wystarczającą popularność, w przyszłym roku będziemy szukać lepszej lokalizacji, gdzie mieszkańcy Wrocławia będą mogli uprawiać warzywa na stałe – zapewniają organizatorzy.

Ogród powstaje jako część składowa projektu Fundacji na rzecz Wspierania Kultur Alternatywnych i Ekologicznych w kooperacji z Wrocław ESK 2016, finansowany jest przez Program Erasmus+ Unii Europejskiej. Projekt Wioska Kultur jest jednym z czterech projektów wielkoskalowego wolontariatu (EVS), które zostaną sfinansowane w roku 2016. Przez tydzień, od 2 do 7 lipca na Placu Społecznym powstanie wioska, animowana przez zagranicznych wolontariuszy, w ramach której odbędzie się wiele warsztatów, występów i działań artystycznych. Sam ogród będzie jej częścią.

Projekt będzie mieć kilka etapów. Pierwszy teoretyczno-praktyczny rozpocznie się już 16 kwietnia w Infopunkcie Barbara, gdzie będzie można dowiedzieć się, czym jest ogrodnictwo miejskie, i wziąć udział w warsztatach projektowania ogrodów miejskich. Efektem końcowym ma być koncepcja ogrodu, który powstanie na pl. Społecznym (na warsztaty trzeba się zapisać – ogrod.placspoleczny@gmail.com). Zajęcia poprowadzą dr inż. arch. Justyna Rubaszek, dr inż. Marta Weber-Siwirska z Instytutu Architektury Krajobrazu Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, mgr inż. arch. kraj. Agata Półtorak. Dołączy do nich gość specjalny – Ewelina Żygadło z Milejowego Pola, czyli podwrocławskiego gospodarstwa, gdzie uprawia się rośliny i hoduje zwierzęta z poszanowaniem środowiska naturalnego. Nie używa się tam nawozów sztucznych, chemicznych środków ochrony roślin i nie sadzi organizmów genetycznie modyfikowanych (GMO).

Wykład i warsztaty: „Miejskie ogrodnictwo – aspekt przestrzenny i społeczny

Wykład i warsztaty: „Miejskie ogrodnictwo – aspekt przestrzenny i społeczny"

Warsztaty / ESK / Architektura
Termin od 16 kwietnia 2016 do 20 kwietnia 2016

Miejsce Barbara. Infopunkt, kawiarnia, kultura

Zobacz

W drugim etapie (18 kwietnia) miejscy ogrodnicy zajmą się przygotowaniem rozsad w holu w Imparcie. Więcej informacji na Facebooku.

– Zapraszamy wszystkich do zabrania ze sobą pojemniczków (kubeczków plastikowych, butelek, wytłoczek po jajkach, pojemników mniejszych i większych), które przydadzą się do przygotowania rozsad. Ziemia i nasionka będą czekały! – informują organizatorzy.

Od 20 do 22 maja zaplanowano budowanie konstrukcji ogrodu i sadzenie pierwszych roślin na pl. Społecznym. – Chcemy ożywić przestrzeń w naszym mieście i pokazać, jak łatwo przetransformować nieużywane przestrzenie w zielone oazy – a w dodatku pełne warzyw i ziół! – zaznacza Agata Półtorak.

Urban gardening we Wrocławiu

Pierwszy społeczny ogród we Wrocławiu powstał na Nadodrzu w ubiegłym roku. Założyli go, u zbiegu ulic Paulińskiej i Rydygiera, Fortum, właściciel miejskiej sieci ciepłowniczej, we współpracy z miejską spółką Wrocławska Rewitalizacja i spółką Georg Utz.

Ogród na pl. Społecznym tworzyć będą jednak sami mieszkańcy, bo właśnie na tym polega miejskie ogrodnictwo.

– Jeśli nie pobudzi się społecznej aktywności, nie obudzi się w mieszkańcach poczucia odpowiedzialności, to taki ogród nie wyjdzie. Dlatego zależy nam na tym, by budowali go sami wrocławianie – mówi Agata Półtorak.

Wielkomiejscy ogrodnicy prowadzą swoje uprawy na balkonach, dachach, a także na nieużywanych działkach w mieście. Urban gardening jest bardzo modny w Berlinie, Paryżu i przede wszystkim Nowym Jorku. Choć można przyjąć, że narodził się już w czasie II wojny światowej w Londynie, gdzie po nalotach samolotowych było mnóstwo wolnych parceli, a ludziom brakowało jedzenia. Wielu pionierskich ogrodników zostało przymuszonych przez sytuację do zakładania ogrodów. Podobnie rzecz wygląda na Kubie. W Hawanie, w miejscu zawalonych kamienic lub domów, powstają całe miejskie gospodarstwa. W ten sposób ludzie hodują warzywa i zwierzęta, zapewniając sobie jedzenie w nie zawsze sprawnie działającej gospodarce.

Na zachodzie Europy i w Ameryce urban gardening narodził się z innej potrzeby. Jako alternatywny sposób na życie. Pierwsze miejskie ogrody zakładano w latach 70. ubiegłego wieku. Najbardziej znany założyła artystka i aktywistka Liz Christy. Powstał na opuszczonym, zaniedbanym placu w jednej z dzielnic Nowego Jorku. Swój ogród nazywała terminem „guerilla gardening” (partyzantka ogrodnicza). Ogród Liz Christy istnieje do dziś, otoczony już opieką zieleni miejskiej.

Razem i ekologicznie

Dlaczego warto rozwijać miejskie ogrodnictwo? Przede wszystkim dlatego, że dzięki miejskim ogrodom integrują się mieszkańcy – poznają się, zaczynają działać wspólnie. Aktywiści uważają, że miejskie ogrodnictwo jest też alternatywą, która pozwoli na samowystarczalność żywieniową miast. Jest też ekologiczne – mieszkańcy jedzą lokalne produkty, poza tym uprawy poprawiają równowagę hydrologiczną w mieście. Zwykle zabetonowane centra miast sprawiają, że woda, np. z opadów, nie może wsiąkać w glebę, potrzebne są specjalne systemy odprowadzające deszczówkę. Pozostawienie w przestrzeniach zurbanizowanych wolnych gruntów poprawia równowagę hydrologiczną w mieście.

Warto też wiedzieć, że rośliny uprawiane w miastach nie muszą być groźne dla zdrowia. Dowiedli tego naukowcy z Kansas State University. Zespół badawczy pod kierownictwem Gangi Hettiarachchi przebadał miejskie ogrody z siedmiu miast USA. Sprawdzano, czy rośliny uprawiane na zanieczyszczonej ziemi, wykazują skażenie. Najpopularniejszym ze szkodliwych pierwiastków obecnych w glebie był ołów. W kilku miejscach stwierdzono też podwyższone stężenie arszeniku, cynku czy wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych. Mimo obecności w glebie szkodliwe związki w wyhodowanych na niej roślinach pojawiały się w niewielkiej ilości. Podwyższone stężenie ołowiu stwierdzono roślinach korzeniowych – marchwi, buraku czy rzodkiewce. Aby odczuć negatywne skutki takiego zanieczyszczenia, trzeba byłoby jeść zanieczyszczone rośliny każdego dnia przez całe życie. Zdaniem naukowców ryzyko dla zdrowia jest bardzo niewielkie, biorąc pod uwagę małą skalę skażenia – i fakt, ile roślin korzeniowych ludzie uprawiają w ogrodach. Jeszcze lepiej wyglądają dane nt. roślin, z których spożywamy liście i owoce. Rozwiązaniem problemu zanieczyszczenia jest umycie roślin przed zjedzeniem. Można też polepszyć glebę, mieszając ją z torfem lub kompostem.

Projekt ogrodu społecznego przy pl. Społecznym jest realizowany w ramach programu regionalnego ESK 2016.

Zgłoś uwagę