Porażka WKS-u w Ostendzie

Koszykarski Śląsk Wrocław poniósł piątą porażkę w piątym meczu grupy Q europejskich rozgrywek o Puchar FIBA. Wynikiem 75-68 zakończyła się wyprawa wrocławian do Belgii do lidera grupy - zespołu Telenet Ostenda.

  • zdjęcie ilustracyjne


Mecz nie miał żadnego znaczenia dla układu tabeli. Gospodarze byli pewni awansu z pierwszego miejsca, zaś goście okupowali ostatnią pozycję z szansami jedynie na kosmetyczne zmiany swojego bilansu. Spotkanie było dosyć szarpane, ale koszykarze Śląska zaprezentowali się przyzwoicie. Pierwsza kwarta to absolutna dominacja Telenetu. Gdy w pewnym momencie odnotowano wynik 22:8, to kibice w hali w Ostendzie przygotowywali się na prawdziwy pogrom. Ostatecznie Śląsk dorzucił jeszcze 3 punkty i wynikiem 22:11 zakończyło się pierwsze 10 minut. Niewiele dobrego można powiedzieć o występie graczy trenera Rajkovicia w tej części gry. Pomimo, że potrafili sobie znaleźć drogę do kosza, to gdy przychodziło do wykończenia akcji, to razili nieskutecznością. Jarvis Williams i imponujący ostatnio formą Ikovlev weszli w mecz rzucając odpowiedni 3 i 2 punkty. W zespole Telenetu rozpędzał się Kazić, który także mocno dał się we znaki obrońcom WKS-u w pierwszym meczu tych drużyn we Wrocławiu.

Druga kwarta to renesans formy zespołu Śląska. Do pracy wziął się Ikovlev, który zdobywał z punkty zarówno z półdystansu jak i zza obwodu. Swoje punkty dołożył także powracający po kontuzji nadgarstka Kamil Chanas. Wrocławska „13” zaliczyła udany występ po tych kilku meczach przerwy. Kamil zdobył łącznie w całym pojedynku 10 puktów. Telenet wyszedł na parkiet mocno rozkojarzony, jakby zbyt pewny zwycięstwa już po pierwszych 10 minutach. Wykorzystywał to Śląsk, który dosyć niepostrzeżenie wygrał tę kwartę aż 20-9 i doprowadził do remisu po 31 w całym meczu.

Gdyby utrzymać ten rytm odrobinę dłużej, to końcowy wynik mógłby być znacznie lepszy. Jednak „Wojskowi” już nie raz w tym sezonie pokazywali, że mają problem ze stabilizacją formy na przestrzeni całych 40 minut gry. Nie inaczej było w przypadku potyczki z zespołem z Ostendy. Po udanej drugiej kwarcie, w trzeciej znowu dali łatwo „odjechać” gospodarzom z punktamki. Djordjevic i Katić skutecznie rozmontowywali obronę Śląska, która nie stawiała zbyt dużego oporu. Dla ekipy z Wrocławia w tym momencie punktowali jedynie Ukraińcy – Ikovlev i przypominający o sobie Kowalenko. Jednak cały zespół bardzo słabo zbierał piłkę pod tablicami. Dość powiedzieć, że najlepszy w tym elemencie Williams zanotował jedynie 4 zbiórki na cały mecz. To znacznie poniżej standardów do jakich przyzwyczaił swoich kibiców, gdy w ostatnich pojedynkach regularnie kończył grę z dwucyfrową liczbą zebranych piłek. Śląsk przegrał tę kwartę 12-22 i po pół godzinie gry mieliśmy wynik 53-43.

Na ostatnie 10 minut udało się wykonać jeszcze jeden zryw. Cały czas dobrze grali Kowalenko z Ikovlevem, przez których przechodziły niemal wszystkie piłki w akcjach ofensywnych zespołu. Swoje punkty dorzucili Chanas i Kulon, ale pomimo zdobyczy pod koszem rywali nadal szwankowała obrona, przez co Telenet nie miał problemów, by odpowiadać Śląskowi punktem za punkt. Choć to była najbardziej wyrównana kwarta ze wszystkich (zakończona wynikiem 25-22 dla Śląska), to jednak wypracowana wcześniej przewaga pozwoliła odnieść zwycięsto koszykarzom Telenetu Ostenda.

Końcowy wynik to 75-68. Gra koszykarzy WKS-u mogła się podobać jedynie fragmentami – zwłaszcza duga kwarta była bardzo dobra w ich wykonaniu. Z pozytywów cieszyć może równa, wysoka dyspozycja Ikovleva, który ponownie został najlepiej punktującym w drużynie. Razem z Kowalenką tworzyli tego dnia ciekawy duet. Chcąc jednak wygrywać takie mecze jak ten trzeba grać równo przez całe 40 minut, a tego wyraźnie brakuje drużynie Rajkovicia w ostatnich tygodniach.

Telenet Ostenda – WKS Śląsk Wrocław (22:11, 9:20, 22:11, 22:25)

Telenet: Katić 13, Salumu 12(2), Archie 12(1), Djordjević 9(1), Serron 8(1), Gibson 8(1), Marnegrave 7(1), Boukichaou 4, Buza 2, Marelja, Millet

Śląsk: Ikovlev 17(5), Kovalenko 14, Williams 10, Chanas 10(1), N. Kulon 7(1), Jarmakowicz 6(1), Jankowski 2, Han 2

Zgłoś uwagę