Polska nie wykorzysta nowych unijnych pieniędzy

"Nie stać nas"

m- To niesłychane, ale poza machaniem plikiem dokumentów z Komisji Europejskiej premier Donald Tusk nie przedstawił żadnego planu współfinansowania unijnych inwestycji - alarmują eksperci. Tymczasem by wykorzystać to, co zapewniła nam Unia w budżecie na lata 2014-20, państwo, samorządy i inwestorzy prywatni musieliby wyłożyć blisko 300 mld złotych. Okazuje się jednak, że ani resort rozwoju regionalnego, ani Ministerstwo Finansów nie mają pomysłu, skąd wziąć te pieniądze przy obecnym poziomie zadłużenia. A od dziś szefowa od funduszy unijnych Elżbieta Bieńkowska jest wicepremierem, a kasą państwa włada Mateusz Szczurek. Podołają?

W czasie ostatniej konwencji Platformy Obywatelskiej premier Donald Tusk przekonywał, że Polska stanie się najbardziej konkurencyjnym państwem w Europie dzięki planowi, w którym ma rozpisany każdy miesiąc. Pokazywał przy tym plik kartek. Ktoś powie: to klasyczny zabieg, wielu mówców podnosi plik papieru i mówi: mam tutaj plan. Tylko, że ten plan to efekt wielu lat pracy, przyjęty przez nasz rząd i co najważniejsze, to nie jest tylko papier zadrukowany literami - mówił Tusk. W czasie sobotniego show, premier wskazywał na nową wicepremier w rządzie: Elżbietę Bieńkowską. Szefowa super resortu - rozwoju regionalnego połączonego z ministerstwem infrastruktury - ma zadbać o wykorzystanie unijnych pieniędzy przyznanych Polsce na lata 2014-2020. To blisko 106 mld euro, czyli licząc po obecnym kursie ponad 444 mld złotych. W zdecydowanej większości te pieniądze powinny pójść na inwestycje infrastrukturalne i na dofinansowanie projektów podnoszących naszą innowacyjność. By po nie sięgnąć, potrzebny jednak będzie wkład własny. Pomóc w jego wypracowaniu Elżbiecie Bieńkowskiej ma Mateusz Szczurek. Od dziś zaprzysiężony na ministra. Pokieruje kluczowym resortem finansów. 

Warunkiem dofinansowania z unijnej kasy inwestycji drogowej, kolejowej, czy jakiegokolwiek innego projektu, jest poza spełnieniem ściśle określonych kryteriów, zapewnienie wkładu własnego. Poziom współfinansowania unijnych inwestycji w obecnej perspektywie 2007-14, to średnio 40 proc. To znaczy, że gdy dany projekt wart jest 100 mln złotych, 35-40 mln dokłada państwo, samorząd, albo prywatny inwestor.

W nowej perspektywie budżetowej na lata 2014-20 przewidziano zwiększenie udziału unijnych pieniędzy w finansowaniu projektów, nawet do poziomu 85 proc. Jak wynika z raportu przygotowanego na zlecenie Ministerstwa Rozwoju Regionalnego przez grupę ekonomistów (Oszacowanie środków niezbędnych do zapewnienia krajowego wkładu publicznego do projektów realizowanych w ramach średniookresowych ram finansowych 2014–2020), w najbliższych latach średnie wkład własny do unijnych projektów wyniesie 36 proc. ich wartości.

Oznacza to, że chcąc w pełni wykorzystać dotacje z Brukseli, będziemy musieli do 2022 roku (termin wykorzystania funduszy) wyłożyć blisko 160 mld zł. Do tego dochodzi składka do unijnego budżetu, jaka nam przypadnie do zapłacenia w ciągu najbliższych siedmiu lat - około 30 mld euro, czyli według obecnego kursu euro, równowartość około 126 mld zł. W sumie musimy znaleźć 286 mld zł. Wraz ze spadkiem wartości złotego do euro w kolejnych latach, ta kwota urośnie. Czytaj więcej...

Zgłoś uwagę