Policjant i doktor – o swoich książkach opowiada Jo Nesbø

- Być może piszę się książki dla dzieci, by przeprosić za te okropne rzeczy, które opisuję w kryminałach – opowiada Jo Nesbø, norweski pisarz, który gościł we Wrocławiu podczas Międzynarodowego Festiwalu Kryminału. W sobotę odebrał Honorową Nagrodę Wielkiego Kalibru za całokształt twórczości.

 

  • Jo Nesbø fot. Tomasz Walków

    Jo Nesbø fot. Tomasz Walków


Agnieszka Kołodyńska: W Norwegii jesteś znanym rockowym muzykiem. Masz własną kapelę, piszesz piosenki. Co jest dla ciebie ważniejsze: muzyka, czy pisanie powieści kryminalnych?

Jo Nesbø: Od paru lat właściwie nie piszę już muzyki. Zacząłem pisać powieści, bo nie chciałem być już w zespole, nie chciałem więcej nagrywać. Byłem tym zmęczony i zdecydowałem, że zajmę się czymś innym. Po jakimś czasie jednak zacząłem tęsknić za graniem, znów chciałem być w zespole. Nagraliśmy więc album „The best of” i zaczęliśmy koncertować, ale robiliśmy to dla przyjemności. Nie piszę już muzyki, może jedną piosenkę na rok.

Co oznacza nazwa twojej kapeli „Di derre” ?

Jo Nesbø: - W tłumaczeniu „tamci”. Chodzi o to, że kiedy graliśmy w małych klubach w Oslo nie mieliśmy jednej ustalonej nazwy i wciąż ją zmienialiśmy. Ludzie, którzy przychodzili na nasze występy nie pamiętali tych różnych nazw i pytali, czy będą grać „tamci, co grali tydzień temu”. Stwierdziliśmy, że to brzmi całkiem ok. i postanowiliśmy się nazwać „Di derre”.

W twoich książkach znajdziemy dużo nawiązań do rocka, ale także fascynację amerykańskim czarnym kryminałem. Niektórzy krytycy uważają, że opisujesz półświatek prawie, jak Karol Dickens. To twoje inspiracje?

Jo Nesbø: - Lubię amerykańskie kryminały. Do gustu przypadł mi Jim Thompson, autor tzw. „pulp crime fiction” , w ogóle lubię literaturę amerykańską. Niektórzy uważają, że widać to w moich książkach i tym się różnię od innych skandynawskich autorów. Nie jest to jednak żaden specjalny zabieg literacki. W książkach chodzi mi przede wszystkim o dobrą rozrywkę. Piszę o rzeczach, które ciekawią mnie, moich przyjaciół i czytelników. Chcę po prostu, by po przeczytaniu jednej strony, zabrali się za następną. Staram się pisać rozrywkowo, ale nie oznacza to, że musi to być lekkie i przyjemne (śmiech). Często ciemne, zbrodnicze, a także społeczne i polityczne tematy mogą być rozrywkowe. Nie piszę o nich specjalnie, bo nie mam żadnych politycznych celów do osiągnięcia. Pojawiają się w moich powieściach, bo wydają mi się interesujące.

Co sądzisz o boomie na skandynawską literaturę kryminalną? Jak tłumaczysz niesamowitą popularność autorów ze Skandynawii?

Jo Nesbø: - W Skandynawii zawsze byli dobrzy prozaicy, mamy silną tradycję snucia opowieści. Tak się złożyło, że świetni autorzy pod koniec lat 90. zwrócili się w stronę kryminału i kiedy odkrył ich świat okazało się, że to jest dobra proza. Sukcesy nie przyszły jednak od razu. Ścieżkę przetarł Henning Mankell, potem Stieg Larsson. Ludzie zainteresowali się ich książkami i chcieli więcej. To była szansa dla skandynawskich pisarzy, ale gdyby pisali beznadziejnie nikt nie chciałby ich czytać. Ta moda ułatwia znalezienie czytelników, ale później już musisz radzić sobie sam.

Czytelnicy fascynują się Skandynawią, a ty nie poszedłeś za modą. Twój pierwszy kryminał „Człowiek-nietoperz” dzieje się w Australii, gdzie policjant Harry Hole szuka mordercy norweskiej dziewczyny. Dlaczego wybrałeś Australię?

Jo Nesbø: - To był przypadek. Pojechałem do Australii, by zrobić sobie kilka miesięcy przerwy. Najpierw miałem pisać książkę na podstawie moich piosenek, ale odrzuciłem ten projekt. Wziąłem ze sobą laptopa i w samolocie do Australii wymyśliłem, o czym będzie moja książka. Zamiast więc zachwycać cudami Australii siedziałem w hotelu w Sydney i pisałem powieść. Wszystkie miejsca, które w niej opisałem odwiedziłem osobiście. Nie bałem się umieścić akcji mojego kryminału w Australii, choć to może wydawać się dziwne, ponieważ nie sądziłem, że będzie wydany, a tym bardziej przetłumaczony na inne języki.

Harry Hole, twój bohater nie lubi biurokracji, jest policjantem w stałym konflikcie ze zwierzchnikami. Bawi cię ten typ bohatera, tak charakterystyczny dla amerykańskich kryminałów?

Jo Nesbø: - W rzeczywistości znam takiego jednego policjanta, oczywiście nie ma tylu problemów co Harry (śmiech). Kiedy tworzyłem Harry’ego starłem się pokazać, jak bardzo lubię ten typ „cliche” – ciężko pracującego, samotnego policjanta, z wisielczym poczuciem humoru. Chciałem pójść krok dalej (śmiech). Niech moja postać pije więcej niż pozostałe, niech będzie jeszcze gorszym facetem... Lubię go właśnie takiego. Przerysowałem postać klasycznego policjanta, o to mi chodziło.

Kiedy zaczynałeś o nim pisać miałeś już w głowie pomysł na kolejne części serii o Harrym Hole’u?

Jo Nesbø: - Ależ skąd. Nie, sądziłem, że opublikuję pierwszą powieść. Kiedy zacząłem myśleć o drugiej książce nie byłem pewien, czy wykorzystam w niej Harry’ego. Zdecydowałem się na niego i dopiero po drugiej książce zacząłem myśleć o serii.

Piszesz też książki dla dzieci. Po polsku jeszcze nie wyszły. To twój sposób by odpocząć od zbrodni?

Jo Nesbø: - Pięć lat temu zacząłem pisać dla dzieci.. Niedawno wyszła moja trzecia książka o Doktorze Proctorze. To nie są kryminały, ale opisuję w tych książkach dramatyczne rzeczy. W Oslo trwa wystawa powiązana z książką, która nosi tytuł „Zwierzęta, które nigdy nie powinny istnieć”. Pokazane są tam wszystkie przerażające stworzenia. W październiku i listopadzie liczba odwiedzających biła rekordy. Teraz wiele norweskich i zagranicznych instytucji chce zaprosić tę wystawę do siebie. Prawdopodobnie pokażemy ją w Szwecji, Danii i w Niemczech. Doktor Proctor jest odkrywcą, wynalazcą. Wymyślił specjalny proszek-pierdzioszek, który sprawi, że wystrzelisz się w kosmos albo przeniesiesz się do NASA. Wymyślił też wannę do podróży w czasie. Wystarczy, że dodasz specjalnego mydła do kąpieli i zanurzysz się w nim, zamkniesz oczy, a znajdziesz się, gdzie chcesz. Kiedy się wynurzysz znów będziesz w swoich czasach. Taki z niego właśnie wynalazca.
Być może pisząc powieści kryminalne ma się ochotę od tego odpocząć, a być może pisze się książki dla dzieci, by przeprosić za te okropne rzeczy, które opisuje się w kryminałach.

Rozmawiała Agnieszka Kołodyńska

Jo Nesbø (1960) – norweski pisarz, studiował ekonomię, grał w zespole rockowym, debiutował powieścią „Człowiek-nietoperz”. Jest autorem kilkunastu powieści kryminalnych, w Polsce wyszły m.in. „Czerwone gardło”, „Trzeci klucz”, „Pentagram”, „Pierwszy śnieg”.

 

Zgłoś uwagę