Pogrom w Krakowie! Wisła – Śląsk 1:5

Śląsk Wrocław przywozi ze stadionu przy Reymonta cenne trzy punkty po rozgromieniu Wisły aż 5:1. Zadecydowała świetna druga połowa, w której wrocławianie zdeklasowali rywala. Kibiców dodatkowo może cieszyć przebudzenie Ryoty Morioki. 

  • W Krakowie Śląsk pokonał Wisłę 5 do 1

    W Krakowie Śląsk pokonał Wisłę 5 do 1

  • W Krakowie Śląsk pokonał Wisłę 5 do 1

    W Krakowie Śląsk pokonał Wisłę 5 do 1

  • W Krakowie Śląsk pokonał Wisłę 5 do 1

    W Krakowie Śląsk pokonał Wisłę 5 do 1

  • W Krakowie Śląsk pokonał Wisłę 5 do 1

    W Krakowie Śląsk pokonał Wisłę 5 do 1

  • W Krakowie Śląsk pokonał Wisłę 5 do 1

    W Krakowie Śląsk pokonał Wisłę 5 do 1

  • W Krakowie Śląsk pokonał Wisłę 5 do 1

    W Krakowie Śląsk pokonał Wisłę 5 do 1

  • W Krakowie Śląsk pokonał Wisłę 5 do 1

    W Krakowie Śląsk pokonał Wisłę 5 do 1

  • W Krakowie Śląsk pokonał Wisłę 5 do 1

    W Krakowie Śląsk pokonał Wisłę 5 do 1

  • W Krakowie Śląsk pokonał Wisłę 5 do 1

    W Krakowie Śląsk pokonał Wisłę 5 do 1

  • W Krakowie Śląsk pokonał Wisłę 5 do 1

    W Krakowie Śląsk pokonał Wisłę 5 do 1

  • W Krakowie Śląsk pokonał Wisłę 5 do 1

    W Krakowie Śląsk pokonał Wisłę 5 do 1

  • W Krakowie Śląsk pokonał Wisłę 5 do 1

    W Krakowie Śląsk pokonał Wisłę 5 do 1


Mariusz Rumak w poszukiwaniu recepty na przełamanie strzeleckiej niemocy postawił tym razem w ataku na Kamila Bilińskiego. „Bila”, który na treningach nie ma problemów ze zdobywaniem goli miał być wspomagany przez grającego za jego plecami Moriokę i Madeja z Alvarinho na skrzydłach. W pierwszym składzie Śląska znalazło się miejsce dla trzech byłych Wiślaków – Pawełka, Stjepanovicia i Kokoszki. W drużynie Wisły doszło do dwóch zmian w porównaniu z ostatnimi meczami – na prawej obronie zagrał Jović, a do ataku powrócił Paweł Brożek w miejsce Ondraska.

Senny początek

O ile WKS zaliczył w tym sezonie serię czterech bezbramkowych remisów, o tyle „Biała Gwiazda” od 14 meczów z rzędu nie zanotowała na własnym boisku rezultatu 0:0. Ta statystyka pozwalała kibicom wierzyć, że w piątkowy wieczór na stadionie przy Reymonta zobaczą bramki. Początek spotkania dosyć spokojny z obu stron, na murawie mieliśmy sporo walki o piłkę, ale głównie w środku pola. Wisła odważniej zaatakowała w okolicach 10 minuty. Najpierw lewą nogą w polu karnym Pawełka uderzał Małecki, ale daleko obok bramki. Chwilę później było naprawdę groźnie, dobrą prostopadłą piłkę otrzymał Brożek i znalazłby się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, lecz za mocno wypuścił sobie futbolówkę, która padła łupem Pawełka. Przez pierwsze 25 minut piłkarze Śląska sporadycznie gościli w polu karnym Wisły. W jednej z akcji Kamil Biliński uwikłał się w drybling z obrońcami i przegrał ten pojedynek, zaraz po tym daleko obok słupka strzelił Pawelec. Goręcej niż na boisku było na trybunach. Spotkanie musiało zostać na chwilę przerwane po tym, jak na boisku wylądowały race i służby porządkowe musiały je usunąć z placu gry.

Zabójcza końcówka gości…

Przez większą część pierwszej połowy mecz nie mógł się podobać, sytuacji podbramkowych z obu stron było jak na lekarstwo. Odrobinę ciekawiej zrobiło się od 40 minuty i to za sprawą graczy z Dolnego Śląska. Świetny rajd, rozpoczęty jeszcze na własnej połowie przeprowadził Alvarinho, mimo że był pociągany za koszulkę dobiegł do skraju pola karnego i oddał uderzenie minimalnie obok słupka. W kolejnej akcji z około20 metrów huknął Madej zmuszając do interwencji bramkarza Wisły Miśkiewicza. Warto odnotować, że był to pierwszy celny strzał od początku spotkania. Śląsk w końcówce zagrał wysokim pressingiem i zamknął Wiślaków na własnej połowie. To przyniosło efekt – w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry pierwszej połowy najlepszy na boisku Alvarinho wbiegł w pole karne i „nawinął” środkowych obrońców Wisły. Nie zdecydował się jednak na strzał, lecz wycofał piłkę do wbiegającego Bilińskiego, który na pełnej prędkości przyjął futbolówkę i przymierzył przy krótkim słupku Miśkiewicza. Śląsk zdobył gola do szatni i po 45 minutach prowadził w Krakowie 1:0.

 …i szybka odpowiedź gospodarzy

„Biała Gwiazda” wyszła na drugą część meczu podrażniona tym, co się stało przed przerwą i od razu ruszyła do ataku. Na skrzydłach dużo wiatru robili Małecki i Boguski, ale brakowało tego ostatniego, decydującego podania. Wszystkie wrzutki w pole karne Śląska były wybijane przez stoperów WKS-u. Zawodnicy Rumaka odpowiedzieli tylko strzałem z rzutu wolnego Morioki, który jednak nie sprawił trudności Miśkiewiczowi. W 59 minucie dwójkową akcję przeprowadzili Boguski z Brożkiem i po zagraniu tego drugiego piłka trafiła w rękę Piotra Celebana, który tak niefortunnie interweniował we własnej „szesnastce”. Sędzia nie miał wątpliwości i podyktował rzut karny, który na gola zamienił wprowadzony po przerwie Adam Mójta. Na pół godziny do końca meczu mieliśmy remis 1:1.

Wisła na kolanach

Piłkarze z Wrocławia nie załamali się jednak po tym jak stracili bramkę i z większym animuszem ruszyli do przodu. Ich upór zaowocował zdobyciem dwóch goli w zaledwie 180 sekund! W 69 minucie po szybkim wznowieniu gry z autu prawym skrzydłem ruszył Madej, wpadł w pole karne i podał do wbiegającego Bilińskiego. Ten jednak nie trafił w piłkę, która spadła wprost pod nogi Morioki. Japończyk, grający do tej pory słaby mecz, nie miał jednak problemów z wpakowaniem futbolówki do siatki z5 metrów. WKS wrócił na prowadzenie, a nim opadły emocje po drugiej bramce, to zrobiło się 3:1 dla gości. Dośrodkowanie z rzutu wolnego Stjepanovicia trafiło wprost na głowę Goncalvesa, który nie dał szans Miśkiewiczowi. Wrocławianie oddali na chwilę inicjatywę gospodarzom, ale Ci nie potrafili z niej skorzystać. Z koeli Śląsk wyprowadzał mądre kontrataki – po jednym z nich w pole karne dośrodkował Dvali. Tam piłkę głową przedłużył Biliński, która trafiła do niepilnowanego Morioki. Samuraj strzałem w długi róg zdobył swojego drugiego, a czwartego dla „Wojskowych” gola. Wisła była na kolanach i nie potrafiła się już z nich podnieść do ostatniego gwizdka. Goście jednak nie mieli litości i dobili przeciwnika piątką bramką – w 90 minucie sędzia podyktował rzut karny, który pewnie wykonał Ostoja Stjepanović. Ostatecznie Śląsk Wrocław rozgromił „Białą Gwiazdę” 5:1.

Kolejne spotkanie, po przerwie na reprezentacje, WKS rozegra we Wrocławiu przeciwko Ruchowi Chorzów 12 września.

Wisła Kraków – Śląsk Wrocław 1:5

Bramki: Mójta59’– Biliński45’; Morioka69’,80’; Goncalves71’; Stjepanović90’

Wisła: Miśkiewicz - Jović, Głowacki, Guzmics, Sadlok(45’Mójta) - Mączyński, Uryga - Boguski, Małecki, Zachara(56’Drzazga) - Brożek

Śląsk: Pawełek - Pawelec, Celeban, Kokoszka, Dvali – Goncalves(90’Idzik), Stjepanović – Madej(90’Dankowski), Morioka, Alvarinho - Biliński

Zgłoś uwagę