Po 38. PPA: „Jeszcze w zielone gramy” na zakończenie

Koncert Galowy, konfrontujący z rzeczywistością nawet tych, którzy do tej pory nie interesowali się tym, co dzieje się w Polsce, niezwykle ciekawy finał Konkursu na Aktorską Interpretację Piosenki – 38. Przegląd Piosenki Aktorskiej w tym roku w finałowy weekend mocno wstrząsnął emocjami widzów.

  • „Muzeum Wolności" fot. Łukasz Giza/PPA

    „Muzeum Wolności" fot. Łukasz Giza/PPA

  • „Muzeum Wolności" fot. Łukasz Giza/PPA

    „Muzeum Wolności" fot. Łukasz Giza/PPA

  • „Muzeum Wolności" fot. Łukasz Giza/PPA

    „Muzeum Wolności" fot. Łukasz Giza/PPA

  • „Muzeum Wolności" fot. Łukasz Giza/PPA

    „Muzeum Wolności" fot. Łukasz Giza/PPA

  • „Muzeum Wolności" fot. Łukasz Giza/PPA

    „Muzeum Wolności" fot. Łukasz Giza/PPA

  • „Muzeum Wolności" fot. Łukasz Giza/PPA

    „Muzeum Wolności" fot. Łukasz Giza/PPA

  • „Muzeum Wolności" fot. Łukasz Giza/PPA

    „Muzeum Wolności" fot. Łukasz Giza/PPA

  • „Muzeum Wolności" fot. Łukasz Giza/PPA

    „Muzeum Wolności" fot. Łukasz Giza/PPA


Najmocniejszym fajerwerkiem niewątpliwie był koncert galowy „Muzeum Wolności” (reżyseria Michał Walczak) przygotowany przez Pożar w Burdelu. Widzowie zostali zaproszeni do muzeum, gdzie różne przejawy wolności są rodzajem osobliwości, dziwadłami minionego świata.

Szaleństwo z paszczęki

W muzeum dyrektoruje Burdeltata (Andrzej Konopka) i to on decyduje, gdzie trafiają wolnościowe eksponaty. Jest śmiesznie, ironicznie, absurdalnie i kabaretowo. Przez scenę, a właściwie przez wielką pluszową paszczękę, przewijają się kolejne przejawy wolności – Żelazne Waginy z Czarnego Protestu (Karolina Czarnecka, Agnieszka Przepiórska, Lena Piękniewska i Monika Babula). Prócz „Hymnu parasolek” śpiewają też piosenkę o najlepszym przyjacielu kobiety… papieżu. Jest punkowiec, nieśmiertelny obrońca wolności (Robert Matera), Podpalacz Tęczy (Mariusz Laskowski), kosmita Twardowski (Pablopavo), a nawet Muzealna Apka (świetnie śpiewająca Magdalena Cielecka). Bartosz Porczyk jest jednocześnie szatanem jak też eksponatem -  przyrodzeniem obnażonym w Dzień Dziecka przez Jana Borysewicza z Lady Pank. Pojawia się też prasłowiańska królowa Brytfanna (Anja Ortodox), która ma za zadanie poprowadzić rewoltę.

W tym szaleńczym tańcu pojawia się też Maciej Stuhr w roli ministra kultury. Ma wielkie uszy jak Jerzy Urban, peerelowski rzecznik Rady Ministrów. Bawi publiczność do łez. W Muzeum Wolności nie może też zabraknąć wolnej miłości, którą reprezentuje Teresa Orlowsky. Galopujemy przez transformację rok 1989, przez noc teczek (1992) aż po współczesność i ministra Szyszkę i jego wycinkę. Akcja hamuje w momencie pojawienia się na scenie Marty Zięby – dawna aktorka Teatru Polskiego przedstawia się imionami swoich koleżanek i kolegów, zwolnionych przez Cezarego Morawskiego. Żart przechodzi w powagę, teatr staje się światem. I skarga porzuconej i zaniedbanej kultury (Lena Piękniewska), która po transformacji nie wie, w którą iść stronę, brzmi wciąż aktualnie.

Pozostaje jednak wciąż nadzieja – Magda Umer śpiewa „Jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy”.

Bałam się, że gala zakończy się patetycznie, że publiczność będzie śpiewać song Przemysława Gintrowskiego „A my nie chcemy uciekać stąd”, że będzie w tym więcej polityki niż refleksji. Jednak tak się nie stało – dynamiczny Burdeltata rozładował patetyczny nastrój rakietą bisów. Publiczność żegnała artystów owacjami na stojąco i wychodziła przekonana, że jeszcze nie jest za późno na normalność, bo wszystko zależy od nich. Ofiarą (a może to była kara) stał się natomiast Cezary Morawski, bo dyrektor to taki stwór, którego najłatwiej wymienić.

Trudny Konkurs Aktorskiej Interpretacji Piosenki

Nie tylko uczestnicy mają trudno. Tegoroczny konkurs okazał się arcytrudny dla jury. Wszystkich siedmiu finalistów reprezentowało wyjątkowo wysoki poziom wokalny i aktorski. Mimo to werdykt zaskoczył publiczność. Grand Prix otrzymał Marcin Januszkiewicz za „Pieśń Legionów Polskich”, czyli hymn narodowy i za „Nim wstanie dzień” Agnieszki Osieckiej i Krzysztofa Komedy. Poziom był tak wyrównany, że szkoda było sześciu świetnych wokalistek i aktorek – w tym bardzo poetyckiej Doroty Kuzieli, czy niezwykle zdolnej wokalnie Julity Wawreszuk. Nagrodę publiczności otrzymała Karolina Micuła za mocną, zaangażowaną kreację.

Zobacz, kto otrzymał Tukany 38. PPA

Turlanina zamiast finału

Agata Duda-Gracz, Maja Kleszcz i Kwartet Prowincjonalny wzruszyli widzów wspaniałym spektaklem „Dudzie Graczowi”. Teksty Agaty, niezwykły głos Kleszcz, muzyka inspirowana ludowymi brzmieniami, obrazy Jerzego Dudy-Gracza złożyły się na opowieść o ojcu i córce, o jego miłości do prowincjonalnej Polski. Poetycka, magiczna podróż do wnętrza jednego z najciekawszych polskich malarzy.

Natomiast „Dziubanina” – koncert finałowy tegorocznego Przeglądu już tak nie zachwycił. Reżyserowała Agata Duda Gracz stawiając na opowieść o mękach twórczych Piotra Dziubka, bohatera finału, kompozytora muzyki teatralnej. Na koncert złożyły się piosenki ze musicali reżyserowanych przez Wojciecha Kościelniaka - z „Mistrza i Małgorzaty”, „Idioty”, „Ziemi obiecanej”, „Chłopów”, „Lalki”, „Frankensteina” i muzyki do „Medei”, „Akropolis”, „Solaris”, „Czyż nie dobija się koni”. Aktorami, między kolejnymi piosenkami, wstrząsają drgawki, a może nawet konwulsje. Zespół a to turlał się po scenie, a to przepychał w kącie przy pianinie, walcząc o miejsce i o to, by koledzy nie przydeptali im kostiumów. Zdecydowanie muzyka Piotra Dziubka nie potrzebuje tak męczącej oprawy.

Zgłoś uwagę