Mamy mistrza świata!

Dyskobol Śląska Wrocław Piotr Małachowski został w Pekinie mistrzem świata w swojej konkurencji. 

  • fot. Robert Drózd, Wikimedia


Jak pisaliśmy jeszcze przed mistrzostwami Małachowski były jedyną z ośmiorga startujących w Pekinie zawodników z wrocławskich klubów nadzieją na medal. Nawet na złoty, bo w stolicy Chin zabrakło jego największego rywala i częstego pogromcy Niemca Roberta Hartinga. I popularny „Machałek” nie zawiódł oczekiwań. Już w pierwszej kolejce wynikiem 65,09 m wyszedł na prowadzenie. W drugiej serii finałowego konkursu było jeszcze lepiej. 67.40 m – to wynik, który dał Małachowskiemu złoty medal. – Jestem trochę zawiedziony bo ponad 67 metrów powinienem uzyskać już w pierwszym rzucie i ustawić sobie konkurs. A tak na poważnie to bardzo się cieszę, ale jestem potwornie zmęczony. No i stęskniony. Czekam już na spotkanie z moją dziewczyną i naszym synkiem – mówił po konkursie Małachowski. Zawodnik Śląska wzbogacił się o 60 tysięcy dolarów, bo właśnie taką nagrodę przewidziała światowa federacja ( IAAF) za złoty medal mistrzostw świata.

Pekin to szczęśliwe miejsce dla dyskobola Śląska. To właśnie w „Ptasim Gnieździe” rozpoczęła się przed siedmiu laty „medalowa kariera” tego zawodnika. Dziś Małachowski ma już w swoim dorobku niemal wszystko, co można zdobyć. (złoto i dwa srebra MŚ, złoto ME, srebro IO, Diamentowa Liga). Jak nietrudno dostrzec „Machałkowi” brakuje jedynie olimpijskiego złota. Powalczy o nie za rok w Rio de Janeiro.

- Byłem spokojny na rzutni, ale bardzo skoncentrowany. Powiedziałem sobie: jak ja tutaj nie wygram, to nie ma opcji, żebym kiedyś wygrał. To moja jedyna szansa. Ale co jest pisane, to jest pisane. Jakbym tu był drugi, to by widocznie tak musiało być – opowiadał Małachowski.

A tak na marginesie były to najlepsze w historii mistrzostwa świata dla polskiej ekipy. Trzech złotych medali (Włodarczyk, Fajdek, Małachowski) Polacy nie wywalczyli jeszcze nigdy. A do tego doszły jeszcze jeden srebrny i cztery brązowe krążki.

Zgłoś uwagę