Futboliści Panthers Wrocław pokonali Mistrza Szwajcarii Calanda Broncos

W rozegranym w sobotę 19. marca spotkaniu towarzyskim zespół Panthers Wrocław po zacięty spotkaniu pokonali Mistrza Szwajcarii Calanda Broncos 35:27. Mecz miał charakter towarzyski, ale dostarczył bardzo wielu emocji licznie zgromadzonym kibicom. To był świetny dzień dla futbolu amerykańskiego we Wrocławiu.

  • www.pantherswroclaw.pl


Po raz pierwszy w tym roku kibice mieli okazję zobaczyć, w jakiej formie są Panthers Wrocław. Przeciwnikiem w ostatnim sprawdzianie przed rozpoczynającym się w kwietniu sezonem Topligi była utytułowana drużyna Calanda Broncos – dwukrotny Mistrz Europy w latach 2010 i 2012 oraz aktualny Mistrz Szwajcarii. Spotkanie od początku zapowiadało się na trzymające w napięciu. Do przerwy Wrocławianie prowadzili 21:7, jednak na początku drugiej połowy Szwajcarzy ruszyli do odrabiania strat. Udało im się zniwelować przewagę do wyniki 28:27, ale świetna końcówka w wykonaniu Panter dała im końcowa zwycięstwo.

– Wynik na pewno cieszy. Tym bardziej, że z powodu urazów nie zagrało dzisiaj aż 7 Reprezentantów Polski w naszych barwach. Oczywiście można powiedzieć, że to tylko spotkanie towarzyskie. Wiemy też, że Calanda Broncos to nie ten skład, który sięgał po Mistrzostwo Europy. Odnotowaliśmy jednak zwycięstwo z 13. Obecnie drużyną Europy – mówi Jakub Głogowski, menedżer generalny Panthers Wrocław. Ze świetnej strony pokazali się amerykańscy gracze Panthers Wrocław – EJ White, Josh Alaeze i Rickey Stevens, a także nowe polskie twarze. Na wyróżnienie na pewno zasługują Konrad Starczewski, Mikołaj Cieśla i Adam Lary. Pierwsi dwaj potwierdzili swój występ przyłożeniami podobnie, jak White i Stevens. Oprócz nich punktował Adam Góralski, a autorami podwyższeń był Dawid Pańczyszyn.

– Wygraliśmy i przeszliśmy swój pierwszy europejski test. Chcieliśmy, by ten mecz miał formę pełnego spotkania, by się sprawdzić. Dzięki temu zobaczyliśmy swoje błędy i wiemy, co musimy poprawić. Zdecydowanie za dużo przewinień, czy nietrafionych powaleń przeciwników. Jeśli chcemy myśleć o sukcesie, musimy wyeliminować te potknięcia – mówi Nick Johansen, trener główny Panthers Wrocław.

Mimo towarzyskiego charakteru spotkania dopisała również publika, kibice wypełnili udostępnioną trybunę do ostatniego miejsca, a dodatkowe pokazy Wild Cats Cheerleaders podkreśliły wydarzenie.

– Byliśmy zaskoczeni frekwencją, to świetne, że na mecze sparingowe w futbolu amerykańskim może przychodzić nawet kilkaset osób. Teraz liczymy na zarządców obiektu, którzy do ligowego meczu z Seahawks muszą zainstalować kolejne sektory trybun, bo inaczej się nie zmieścimy – mówi Jakub Głogowski.

Teraz przed Panthers dwa tygodnie treningów przed pierwszym meczem Topligi, w którym zmierzą się na wyjeździe z Husarią Szczecin. – Wracamy do treningów i poprawiamy błędy. Na boisko wychodzimy już w poniedziałek. Musimy patrzeć na to zwycięstwo krytycznie, bo w futbolu nawet najmniejszy błąd może się okazać decydujący. Chciałbym podziękować naszym kibicom, którzy kolejny raz dali nam przewagę swoim dopingiem – dodaje Nick Johansen.

Mecz z Husarią Szczecin odbędzie się 2. Kwietnia. NA spotkanie wybiera się też pokaźna grupa kibiców. Szczegóły wyjazdu można znaleźć na fanpage Panthers Wrocław na Facebooku. We Wrocławiu futbolistów zobaczymy ponownie 9. Kwietnia, kiedy do stolicy Dolnego Śląska przyjedzie aktualny Mistrz Polski Seahawks Gdynia. „Rewanż” za X Superfinał PLFA rozegrany zostanie o godzinie 13:30.

Zgłoś uwagę