Kawiarnia na czas się sprawdza

Kiedy około półtora miesiąca temu temu powstawało Panato Café – pierwsza we Wrocławiu kawiarnia, w której płaci się za spędzony w niej czas  wielu miało wątpliwości. Niektórzy pytali twórców lokalu, czy nie obawiają się, że klienci będą rzucać się na wszystko: pić dwie kawy, jeść pięć ciastek i zagryzać jabłkiem – i to w pół godziny, żeby było jak najtaniej. Podobno dopiero gdy lokal dobrze prosperuje minimum przez rok, można powiedzieć, że przetrwa na rynku. Jak na razie Panato Café jest na dobrej drodze.

  • Panato Cafe kawiarnia na czas

    Niektórzy klienci nawet po sobie zmywają, choć wcale nie muszą tego robić

  • Przy wejściu każdy dostaje kartę i cennik

    Przy wejściu każdy dostaje kartę i cennik

  • Niedługo w miejscu do szykowania sobie jedzenia pojawią się opiekacz

    Niedługo w miejscu do szykowania sobie jedzenia pojawią się opiekacz i oldskulowa sokowirówka


Nie trzeba nam kokosów

 

 Formuła płacenia za czas, który spędza się w kawiarni, to coś, z czego nie chcemy rezygnować, i jak na razie ona nam się sprawdza. Jesteśmy zadowoleni z tego, jak działa, i myślimy, że będzie tak dalej – mówi Daria Sudoł, współkoordynatorka Panato Café.  To nie jest miejsce, na którym chcemy zbić kokosy i zostać Rockefellerami. Chodzi tylko o to, by mieć środki na dalszą działalność, aby Panato Café mogło trwać i służyć wszystkim jako miejsce społeczno-kulturalnych spotkań – dodaje.

Alternatywa dla kawowych fast foodów

 Cennik jest przyjazny – potwierdza Ania, która w kawiarni jest po raz drugi, teraz z mamą Renatą.  Podoba mi się idea otwartości, zaufania do klientów. No i odwaga właścicieli Panato Café, że się na coś takiego zdecydowali  uzupełnia.

Jak liczony jest czas w kawiarni? Przez pierwsze pół godziny minuta kosztuje 25 gr. Potem cena spada. Na przykład za pół godziny zapłacimy 7,5 zł, za godzinę 12,9 zł, a za cały dzień 35 zł. Jest jeszcze jeden warunek – minimalny czas przebywania w lokalu to 15 minut.

 Niektórzy klienci są wręcz zszokowani, że to wychodzi tak tanio – zapewnia Radek Nowacki, współkoordynator Panato Café.  Ludzie są lojalni. Nie zjadają pięciu kawałków ciasta naraz – tłumaczy.  Mają świadomość, że my jesteśmy fair, to i oni są fair. Nie pilnują też specjalnie czasu. Wielu lubi się u nas zasiedzieć – uzupełnia Daria. Bo nie jesteśmy kawowym fast foodem – podsumowuje Radek.

Samoobsługa jak w domu

Goście pojawiają się pierwszy raz w Panato Café najczęściej z ciekawości, ale wielu potem wraca. To uczniowie pobliskiej szkoły, polscy i zagraniczni studenci, artystyczny światek Nadodrza, okoliczni mieszkańcy, rodzice z małymi dziećmi, aktywiści. Niektórzy przyprowadzają dziadków, inni przyjeżdżają specjalnie z drugiego końca miasta. Wszyscy – zarówno klienci, jak i gospodarze – podkreślają atmosferę miejsca: wyluzowaną, domową, pozytywną.  Może to między innymi dlatego, że nie stoimy nad ludźmi i nie patrzymy im na ręce – tłumaczy Daria.  Po wejściu goście dostają karty, na których wpisujemy im godzinę przyjścia, i mogą sobie sami zrobić herbatę, wziąć ciasto, przygotować kanapkę lub sałatkę z przyniesionych ze sobą produktów. Mogą też poobserwować przy pracy ludzi ze spółdzielni Panato, skorzystać z WI-FI, poczytać książki z biblioteczki albo zagrać w planszówkę.

Kołysanki, cuppingi i druk 3d

W Panato Café też sporo się dzieje. Wydarzenia wymyślają twórcy kawiarni i goście lokalu, którzy przychodzą z różnymi pomysłami. Do wyboru są cykliczne wtorkowe dyskusje filozoficzne, wieczory planszówkowe, zajęcia za śpiewania kołysanek, warsztaty jogi śmiechu, pokazy druku 3d, wymiany ubrań czy cuppingi (testowanie kawy). W planach są też wieczory filmowe i herbaciane. Goszczą tam również na różne sposoby konferencje naukowe i festiwale – jak choćby SITOFESTwro.

 

Panato Café znajdziecie w bramie pod adresem Jedności Narodowej 68a. Kawiarnia jest czynna od poniedziałku do piątku w godzinach od 12.00 do 20.00, a w soboty i niedziele od 11.00 do 21.00.

 

Zgłoś uwagę