Outlaws Wrocław - Warsaw Dukes

Nadszedł czas konfrontacji jedynych niepokonanych drużyn w Grupie Północnej PLFA I. Lider z Wrocławia zagra na własnej murawie z wiceliderem z Warszawy. Oba zespoły pewnie triumfowały w swoich dotychczasowych trzech spotkaniach, ale w ten weekend jedna z nich utraci miano niezwyciężonej.

  • fot:archiwum


Outlaws powracają do walki po niemal trzytygodniowej przerwie. Zespół z województwa dolnośląskiego w ostatniej potyczce 24 kwietnia pewnie pokonał na wyjeździe drużynę Wilki Łódzkie 31:6. Po tym triumfie wrocławianie zrobili wszystko, żeby efektywnie spożytkować wolny czas. - Po meczach rozegranych w pierwszych trzech kolejkach tydzień po tygodniu, mieliśmy okazję do spokojnego treningu i doszlifowania zagrywek oraz defensywy. Pomimo bardzo wysokich zwycięstw, jakie udało się odnieść w dotychczasowych starciach, szczególnie w pojedynku z Wilkami można było zauważyć jak wiele błędów zdarza się nam popełniać, szczególnie podczas rozgrywania czwartej próby, do której po prostu drużyna nie jest przyzwyczajona – mówi Mateusz Guber, wiceprezes Outlaws Wrocław.

Dukes na przygotowania do meczu z Banitami nie mieli tyle czasu, bowiem w poprzednim tygodniu mierzyli się na własnym boisku z Cougars Szczecin. Starcie to jednak nie należało do wyrównanych. Warszawianie rozgromili zespół ze Szczecina aż 48:0 i podtrzymali swoją dobrą passę. Stołeczni jednak nie popadają w samozachwyt. - Najważniejszy w sezonie jest jego koniec. Dobry początek przybliża nas do głównego celu, czyli pozostania w PLFA I oraz walce o play-off. Starcie z Cougars było lekcją doświadczenia dla obu drużyn. Myślę, że w drugiej połowie zwycięsko zaprezentowali się goście. Na boisko wyszli wtedy nasi zmiennicy, i muszę przyznać ze smutkiem, że kilku z nich nie wykorzystało szansy. Myślę, że była to kwestia nadmiernego rozprężenia, a nie braku umiejętności, dlatego też szacunek należy się ekipie ze Szczecina, która grała i walczyła do ostatniego gwizdka – przyznał Krzysztof Ufnal, prezes Dukes.

Oba zespoły znają się doskonale dzięki zeszłorocznemu finałowi PLFA II. Wówczas również przystępowały do konfrontacji bez przegranego spotkania w sezonie. Po finale gorycz porażki musieli przełknąć Dukes, którzy przegrali 0:22. Dzisiaj mistrz i wicemistrz drugiej ligi występuje w tej samej grupie PLFA I. - Zdajemy sobie sprawę jak wiele czasu minęło od walki we Wrocławiu i dostrzegamy progres, jaki z miesiąca na miesiąc robią warszawianie. My jednak również nie zatrzymujemy się w rozwoju i staramy się dążyć do perfekcji, w związku, z czym spodziewam się, że komplet zwycięstw pozostanie jeszcze przez jakiś czas u nas – zapowiada niedzielne starcie Guber.

Książęta doskonale zdają sobie sprawę z klasy rywala i też mają w pamięci zeszłoroczny finał dlatego do Wrocławia pojadą z chęcią rewanżu. - Wiemy, że Outlaws uzupełnili skład. Nie sądzę żeby było to specjalnie na następny mecz, ale po to by pokazać, że realnie myślą o awansie do Topligi. To bardzo dobrze poukładany zespół. Potrafią straszyć zarówno podaniami jak i biegami. Te wykonują zarówno running backowie jak i rozgrywający. Mają szeroką kadrę z dużym doświadczeniem. Wzmocnili się zawodnikami krajowymi i zagranicznymi. Są jednak tylko ludźmi i popełniają błędy. Jestem zdania, że nie grali jeszcze z drużyną tak dobrą jak nasza. W pojedynku z takim przeciwnikiem uważać trzeba na wszystko, a szczególnie na własne niewymuszone potknięcia. Wydaje mi się, że dla wszystkich kibiców szykuje się futbolowa gratka – ocenia rywala prezes stołecznej ekipy.

Czy Dukes zdołają zrewanżować się Outlaws za porażkę w finale PLFA II? Odpowiedź na to pytanie już w niedzielne popołudnie!

Zgłoś uwagę