Zakończył się II Festiwal Opery Współczesnej we Wrocławiu. Widzowie obejrzeli kilkanaście produkcji, w tym spektakle zrealizowane przy współpracy z polskimi i zagranicznymi teatrami, twórcami światowej sławy, a także wybrane dzieła ze stałego repertuaru.
Była to okazja do zapoznania się z różnorodnością kompozycji operowych, zwłaszcza dla widzów przyzwyczajonych do tradycyjnych przedstawień. Tytuły współczesne należą bowiem do rzadkości, a sztuka audiowizualna została w pewnym sensie przypisana teatrom nowoczesnym. Dyrektor opery wrocławskiej Ewa Michnik postanowiła pokazać, że tak nie jest i w programie imprezy zamieściła trzy nowatorskie spektakle, w tym światową prapremierę tryptyku „La liberta chiama la liberta” Eugeniusza Knapika, która zwieńczyła wydarzenie.
„La liberta chiama la liberta”
Festiwal zainaugurowało polskie prawykonanie „Legend o Maryi” Bohuslava Martinu, który jest już tak zwanym klasykiem muzyki współczesnej. U nas zaprezentował piękna sztukę w koprodukcji z Narodnim Divadlem z Pragi. Spotkała się z bardzo ciepłym przyjęciem publiczności i być może będzie to początek nowej współpracy między wrocławską i praska operą.
(o spektaklu czytaj więcej tutaj)
Przekonaliśmy się, że opera, to nie tylko tematy obyczajowe, społeczne, czy baśnie. To również sprawy nurtujące współczesnego człowieka, jego przeżycia, psychikę i trudności. Spotkaliśmy ludzi zagubionych („Zagłada domu Uscherów” Philipa Glassa, w spektaklu gościnnym warszawskiej Opery Narodowej), chorych na schizofrenię („Matka czarnoskrzydłych snów” charyzmatycznej kompozytorki Hanny Kulenty) czy wręcz zatraconych we własnym świecie („La liberta chiama la liberta” Eugeniusza Knapika). Porywające piękno, pełne ekspresji, czasami smutne lub opisane poprzez urojenia, poszukiwanie własnego ja i najwyższych wartości. Takim językiem przemówiła współczesna opera do wrocławskiego widza.
„Zagłada domu Uscherów”
Nie zabrakło jednak znanych i ulubionych spektakli. Mogliśmy zobaczyć wspaniały „Raj utracony” Pendereckiego, czy „Ester” Szymanowskiego. Prawdziwa uczta dla oka, piękne kostiumy i metaforyczne biblijne przypowieści. Dla smakoszy klasyki.
(recenzję ze spektaklu czytaj tutaj)
„Raj utracony”
W ramach obchodów Roku Chopinowskiego wystawiono sztukę Giacomo Orfice „Chopin”, będącą ambitną i zarazem jedyną na świecie aranżacją genialnej muzyki Fryderyka Chopina. (zobacz fotoreportaż z tego wydarzenia)
Twórcy z Wrocławskiej Opery do perfekcji opanowali umiejętność wykorzystywania minimalnych środków wyrazu dla osiągnięcia monumentalnego efektu. Tak też było i teraz. Michał Zadara stworzył fantastyczny spektakl, „La liberta chiama la liberta”, w którym wyeksponował śpiew solistów i chóru. Za tło posłużyła jedynie surowa scenografia, światło i projekcje multimedialne. Reżyser połączył teatr, balet, film i koncert. Mistrzowskiego dzieła dopełniła orkiestra prowadzona przez maestro Jacka Kasprzyka. Już planowane jest wystawienie dwóch pierwszych części tego tryptyku („Umysły Heleny Troubleyn”, ang. The minds of Helena Troubleyn”) Eugeniusza Knapika, które będą prawdziwą gratką dla polskich melomanów.
„La liberta chiama la liberta”
Taki właśnie był II Festiwal Opery Współczesnej – nasycony pięknem, muzyką i głosem. Opera Wrocławska pokazała, że stoi na światowym poziomie a swoim widzom jest w stanie zapewnić niezapomniane wrażenia. Być może w przyszłości festiwal stanie się forum prezentacji najnowszych osiągnięć europejskiej opery współczesnej. Za dwa lata kolejne biennale. Gorąco polecamy!
Kinga Rękawiczna