Minął już rok pracy oficera pieszego [WYWIAD]

Rozmowa o dwunastu miesiącach pracy oficera pieszego - Tomasza Stefanickiego - we Wrocławiu.


Ten rok w pracy minął Panu pewnie bardzo szybko, spraw do załatwienia było sporo. Co udało się zrobić, aby piesi we Wrocławiu mieli wygodniej i czuli się bezpieczniej?

 - Rzeczywiście te dwanaście miesięcy minęło błyskawicznie. Sprawa goniła sprawę, więc ten czas mijał szybko. Celem najważniejszym jest oczywiście poprawa komfortu i bezpieczeństwa ruchu pieszego we Wrocławiu. Jednak na początku chodziło po prostu o to, żeby poznać problemy mieszkańców, zrozumieć z czym się borykają i starać się negocjować lepsze rozwiązania dla pieszych. 

Czego dotyczyły?

 - Po pierwsze sygnalizacja świetlna na przejściach dla pieszych, po drugie problem z parkowaniem i zastawianiem chodników, skwerów i trawników. 

Co udało się zrobić dla usprawnienia pracy sygnalizacji świetlnej dla pieszych? 

 - W ciągu tego roku udało się poprawić choćby sytuację na kilkudziesięciu przejściach dla pieszych, np. wydłużyć czas zielonego światła. Muszę tu podkreślić ogromną rolę naszych inżynierów zajmujących się sygnalizacją, bez których zaangażowania poprawa sytuacji pieszych nie byłaby możliwa. Zmiana jest duża i na pewno odczuwalna, bo ilość sygnałów z tą problematyką wyraźnie spadła. To budujące. 

Na co dzień współpracuje Pan z wieloma instytucjami miejskimi… 

- Z inżynierami z centrum ITS widzimy się regularnie co tydzień. U nich zgłaszam to co do mnie wpływa od mieszkańców. Ważne narady poświęcone bezpieczeństwu  odbywają się z przedstawicielami policji  MPK, zarządcą dróg, Wydziałem Transportu i Wydziałem Inżynierii Miejskiej. Tam rozmawiamy o pojedynczych miejscach gdzie można poprawić bezpieczeństwo zmieniając organizacje ruchu. Raz w miesiącu biorę udział również w naradach eksploatacyjnych, na których można zgłosić drobne zmiany inwestycyjne. Także raz w miesiącu spotykam się z społecznymi organizacjami pozarządowymi - Stowarzyszeniem Akcja Miasto i Towarzystwem Upiększania Miasta Wrocławia, z którymi współpracuję na bieżąco, Ciężar problemowy przeniósł się teraz zdecydowanie z sygnalizacji na parkowanie. Oznacza to, że działania, które podjęliśmy przyniosły skutek, jednak samochodów ciągle przybywa, kierowcy są coraz bardziej agresywni jeśli chodzi o parkowanie. 

Jakie działania można podjąć, co można zrobić, aby ten problem zniwelować? 

 - Prezydent polecił mi abym wspólnie z organizacjami pozarządowymi przygotować pakiet konkretnych działań, które ograniczą skalę nielegalnego parkowania. To oznacza, że musimy odzwyczaić wielu kierowców od tego co jest dla nich wygodne – darmowego parkowania w centrum miasta na jezdni, chodniku lub miejscu, które było kiedyś zieleńcem. Oczywiście musimy robić to z głową. Tego nie da się zrobić jedną akcją, to długi proces. Często ze względu na zaparkowane samochody brakuje miejsca na wygodny chodnik, drogę dla rowerów lub pas dla autobusów. Z jednego miejsca postojowego w ciągu doby korzysta średnio kilka lub kilkanaście osób. Gdy przestrzeń tę przeznaczamy na komunikację, działalność gospodarczą lub rekreację, liczba korzystających wzrasta. To właśnie musimy sobie uświadomić. Za naszą zachodnią granicą, w społeczeństwach dużo bardziej zamożnych niż nasze, mieszkańcy dużych miast często twierdzą, że nie stać ich na posiadanie samochodu. Dlaczego naszych kierowców stać? Ponieważ koszty parkowania przenoszone są na całą społeczność lokalną, w tym na osoby, które na co dzień z samochodów nie korzystają. Konieczna jest zmiana tej sytuacji i musimy ją spokojnie i z głową przeprowadzić we Wrocławiu. 

Wiem, że Straż Miejska rozpoczęła patrolowanie miejsc szczególnie dotkniętych problemem nielegalnego parkowania. To pierwszy krok do zmiany postaw? 

- Rola straży miejskiej  jest kluczowa. Nie możemy działać tylko wtedy, gdy ktoś zgłosi łamanie przepisów. W takiej sytuacji kierowcy wiedzą, że mają spore szanse na uniknięcie kary. Nawet jeśli utrudniają przejście, liczą na to, że nie znajdzie się osoba zdeterminowana na tyle, aby poświęcić swój czas i energię na zgłoszenie problemu do straży miejskiej. Dlatego ustalona została lista miejsc, gdzie najczęściej kierowcy łamią przepisy, zastawiając np. wąskie chodniki, zieleńce, okolice przejść dla pieszych, przystanków i skrzyżowań. I właśnie tam regularnie będą pojawiać się strażnicy. Lista jest podawana do publicznej wiadomości,  bo nie chodzi o to by karać mandatami ale o to, aby stworzyć przyjazne miasto. Nigdy tego nie osiągniemy autami zastawiając każdy wolny fragment przestrzeni. 

Ważnym tematem w ubiegłym roku było też utworzenie naziemnych przejść dla pieszych na rondzie Reagana. Co z nimi? 

 - Z ekspertyzy naukowej wynika, że przeciwwskazań jest mniej niż korzyści. Opracowany został program sygnalizacji, aby przejścia nowe i te, które istnieją były z sobą skoordynowane. Dzięki temu nie pojawi się pokusa przebiegania na czerwonym, gdy już znajdziemy się na wyspie centralnej, a od peronu docelowego będą nas oddzielać kolejne pasy i czerwony sygnał. W testach nowego programu udało się uzyskać dla pieszych tzw. zieloną falę bez ograniczenia ruchu samochodów i komunikacji zbiorowej. Zgodnie z harmonogramem nowe przejścia pojawią się na Rondzie w połowie tego roku.

Zgłoś uwagę