Odszedł Andrzej Lewandowski

Po ciężkiej chorobie odszedł nasz redakcyjny kolega. Andrzej Lewandowski zmarł w szpitalu w piątek, 11 grudnia.

  • Fot" Facebook/ strona Andrzeja Lewandowskiego


Prawdziwa legenda dziennikarstwa sportowego w naszym mieście. Pisał między innymi do „Słowa Polskiego”, „Wieczoru Wrocławia”, „Faktu” czy „Przeglądu Sportowego”. Od początku współpracował także z naszym portalem. Prawdziwy pasjonat piłki nożnej. Śląsk Wrocław to był jego ukochany klub. Jednak nie wystawiał mu laurek, pisał zawsze to, co myślał. Czasami były to ostre słowa. Jednak szanowany był przez piłkarzy, kolejnych trenerów i klubowych działaczy. W szpitalu odwiedzali go między innymi trener Tadeusz Pawłowski, Michał Mazur czy piłkarze – Krzysztof Ostrowski i Flavio Paixao, którzy podarowali mu nawet klubową koszulkę z napisem Lewy i z numerem 12 – jako 12 zawodnika Śląska.  

Dowcipny cynik, dobry kolega, zawsze uśmiechnięty, miłośnik papierosów, mocnej kawy i kotów. Swoją pasją nie tylko do piłki nożnej, ale także do żużla czy siatkówki potrafił zarazić młodych kolegów, którzy dopiero zaczynali swoją przygodę z dziennikarstwem sportowym. Koleżankom po fachu, które nie zawsze orientowały się w zasadach gry, cierpliwie tłumaczył, co to jest ten „spalony”. 

Lewy to prawdziwa legenda. Wszystkie pomeczowe konferencje zaczynały się od jego pytań. Każdy z kolegów wiedział, że to on zada te najtrafniejsze. Będzie nam Go brakować.

Andrzej zmarł po ciężkiej chorobie. Pozostawił żonę i dwójkę dzieci. 4 grudnia skończył 59 lat. 

Od kilku dni trwa akcja pomocy dla niego, a teraz już dla jego rodziny. Zainicjowali ją wrocławscy dziennikarze. Andrzej miał dwójkę chorych dzieci. Chcemy pomóc rodzinie naszego kolegi. Pieniądze można wpłacać na konto Pekao S.A.: 58 1240 6670 1111 0000 5646 2711 z dopiskiem: dla Andrzeja.

Zgłoś uwagę