Plaża, surfing i praca, czyli Kostarykańczyk we Wrocławiu

Kostarykańczyk we Wrocławiu tęskni za plażą i surfingiem. Trudno się dziwić, w kraju ma Morze Karaibskie i Ocean Spokojny i… 1290 km plaż. Marvel Matarrita od sześciu lat pracuje i mieszka we Wrocławiu. Jest przykładem obcokrajowca, który we Wrocławiu ułożył sobie życie. Z myślą o takich jak on, ich rodzinach i pracodawcach przygotowujemy swojego rodzaju poradnik.

  • Marvel Matarrita we Wrocławiu

    Marvel Matarrita, fot. Tomasz Walków


35-letni Marvel Matarrita pochodzi z Kostaryki. Do Wrocławia przyjechał w lutym 2010 r. Obecnie pracuje we wrocławskim oddziale Google’a. Dla Kostarykańczyka wyjazd do pracy, do Wrocławia to niczym podróż na drugi koniec świata. Dla niego była to pierwsza wizyta w Europie. Pierwsze wrażenie, gdy wylądował – małe, stare lotnisko.

– Pomyślałem, o kurcze, co to za miasto, skoro ma takie małe lotnisko? Jadąc przez centrum, widziałem to, co wcześniej oglądałem na europejskich filmach i z czym Europa mi się kojarzyła, czyli z różnorodną architekturą. Wrażenie zrobił na mnie kolorowy, niczym z bajki, wrocławski Rynek –Marvel wspomina swój pierwszy dzień we Wrocławiu.

Rozmawiamy o godz. 10.18, a Marvel szybko przelicza, że w Kostaryce jest 2.18 w nocy. Osiem godzin różnicy to nie wszystko, z czym Latynos może mieć problem we Wrocławiu. Za czym tęskni Kostarykańczyk?

– Najbardziej brakuje mi plaży i surfingu – śmieje się Marvel i może dlatego latem jest częstym gościem Wake Parku na wrocławskich Gliniankach, gdzie może poślizgać się na nartach wodnych.

Polacy mówią prosto z mostu

We wrocławskim Google’u Marvin jest menedżerem. 35-latek zarządza grupą odpowiadającą za kontakty z hiszpańskimi klientami. Pracuje z zespołem, który tworzą osoby posługujące się językiem hiszpańskim – z Hiszpanii, Peru, Wenezueli, Kolumbii, Brazylii. Pytany o polskich współpracowników mówi, że są bezpośredni: – Mówią prosto z mostu, co myślą, a to dla Latynosów jest trochę szokujące. Wadą trochę jest to, że potrzebujecie więcej czasu na aklimatyzację w nowym miejscu, do nowych osób i innej kultury– wylicza Marvel.

Uczy się języka na biletowym automacie

Obcokrajowiec, który przyjeżdża do Wrocławia do pracy, musi znaleźć mieszkanie, gdy jest z rodziną, to przedszkole lub szkołę dla dzieci. Ważna jest opieka lekarska. W sprawach mieszkaniowych Marvelovi pomógł pracodawca, który wynajął pośrednika nieruchomości. Firma zapewniła też ubezpieczenie medyczne w prywatnej klinice: – Lekarze mówią tam po angielsku i z porozumieniem nie ma problemu – mówi Marvel.

Dla obcokrajowca problemem może być kupno biletu komunikacji miejskiej; ekspat  zastanawia się, gdzie zrobić zakupy, znaleźć repertuar kin czy dobrą restaurację. Pomocne mogą być m.in. anglojęzyczne portale internetowe z informacjami o Wrocławiu.

Marvel Matarrita, fot. Tomasz Walków

– Na początku dużo jeździłem komunikacją miejską. Stare automaty do kupna biletu sprawiały mi kłopot. Teraz są nowoczesne, z różnymi wersjami językowymi. Trochę wykorzystuję je do nauki polskiego, przełączam wersję angielską na polską i sprawdzam, czy wszystko rozumiem – śmieje się Marvel i dodaje, że z jedzeniem nie ma problemu: – W restauracjach zazwyczaj menu jest po angielsku. A z polską deklaracją podatkową poradziłem sobie tak, że sfotografowałem dokument, przetłumaczyłem wszystkie rubryki i dopiero wtedy je wypełniłem.

W domu po hiszpańsku, angielsku i polsku

Po sześciu latach pobytu we Wrocławiu Marvel dużo rozumie po polsku. W zasadzie nie miał wyjścia, bo ożenił się z Polką. Zofię poznał w Kanadzie na firmowym szkoleniu. Od trzech lat są małżeństwem mają 3-letniego synka Juliana. Pod koniec kwietnia urodziła się córeczka Marianna. W domu mówią w trzech językach: – Z żoną rozmawiam po angielsku. Ja do dzieci mówię po hiszpańsku, a żona po polsku. Syn odpowiada mi po polsku i wtrąca angielskie słowa. Czyli bywa wesoło – dodaje Marvel.

Jestem gorący, czyli warto znać język

Przez rok Marvel uczęszczał na lekcje polskiego, które zorganizował pracodawca. Uważa, że to ważne, by znać choć podstawy języka polskiego: – Mogą się porozumieć po angielsku czy hiszpańsku, ale czasami choć kilka polskich słów jest niezbędne. Nie brakuje zabawnych sytuacji. Mówiłem jestem gorący, zamiast jest mi gorąco, co wzbudzało uśmiech szczególnie u pań – śmieje się Marvel.

Marvel ze względu na język ma kłopoty ze zrozumieniem polskiego prawa i przepisów. Uważa, że brakuje tłumaczeń. Ale nie wyklucza założenia rodzinnej firmy w Polsce. Myśli o branży restauracyjnej lub turystycznej: – Wasz rynek ma potencjał, a to jest najważniejsze.

Ulubione miejsca we Wrocławiu

Lubi meksykańską kuchnię, szczególnie to, co serwują w Mexico Bar i Masali we Wrocławiu. Ze względu na muzykę latynoską, lubi pójść się pobawić do Casa de la Musica. Z rodziną chętnie odwiedzają wrocławski Aquapark, a latem Glinianki. – Podoba mi się, że miasto odnawia bulwary nad Odrą. To dobre miejsca na rodzinne spacery – uważa Marvel, a pytany, co by zmienił w mieście, mówi krótko, że więcej odrestaurowałby zaniedbanych kamienic: – Centrum jest ładne, ale dalej od Rynku są budynki, które wymagają odnowienia. Są też miejsca, które mogłyby być trochę czystsze.

Czy Wrocław to epizod, czy na całe życie?

Uważa, że miasto jest bezpieczne. Nie doświadczył sytuacji, w których ze względu na akcent czy kolor skóry obawiałby się o swoje bezpieczeństwo. Nie ma wątpliwości, że teraz tu jest jego dom. – Nie myślę o przeprowadzce, no chyba że firma skusi mnie jakimś ciekawym projektem. Miałem oferty pracy w innych miastach europejskich i nie skorzystałem. Wrocław oferuje fajne warunki i wysoką jakość życia za dobrą cenę. Zarabiając tutaj, mogę sobie pozwolić na więcej niż np. w Londynie, gdzie koszty życia są o wiele wyższe – opowiada.

Więcej obcokrajowców i dźwigów

Obserwuje, jak miasto zmieniło się przez sześć lat. Mówi, że teraz spotyka więcej obcokrajowców, a na ulicach częściej słyszy różne języki. W miejscach publicznych różnego rodzaju informacje częściej są tłumaczone są na angielski. – Widać, że miasto się rozwija, są nowe budynki i wiele placów budów.

Kostarykańczyk uważa, że Wrocław jest dobrym miejscem, by zacząć tu wszystko od nowa: – Dobrze się tu czuję. Miasto jest w sam raz, nie za duże, nie za małe. Można się zaprzyjaźnić z ludźmi. – Podróżuję po Europie i świecie. Odwiedzam duże metropolie, tam jest się małym elementem w ogromniej masie ludzi. We Wrocławiu jest inaczej, dla mnie to takie rodzinne miasto, w którym można się zadomowić.

Zagraniczni pracownicy we Wrocławiu [PRZEWODNIK]

Coraz więcej zagranicznych specjalistów pracuje we Wrocławiu. Z myślą o nich, ich rodzinach i pracodawcach przygotowujemy swojego rodzaju poradnik. W kolejnych artykułach znajdą się takie tematy, jak – relokacja pracowników z zagranicy w praktyce z punktu widzenia pracodawcy, relokacja członków rodziny pracownika z zagranicy, początkowe koszty obcokrajowca związane z przeprowadzką do Wrocławia, rejestracja firmy w Polce przez cudzoziemca oraz miniporadnik ekspata, czyli jak odnaleźć się we Wrocławiu.

Czytaj więcej:

Artykuł przygotowany we współpracy z Agencją Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej.

Zgłoś uwagę