Nowy jarmark na Nowym Targu

Jajka, sery, pieczywo czy miód, jakich nie kupisz w swoim markecie

  • Już we wrześniu na pl. Nowy Targ będzie działał targ z produktami lokalnymi i ekologicznymi


11 września br. rusza jarmark przy Nowym Targu. Będzie można zaopatrzyć się tam w takie regionalne frykasy, których w sklepach jest jak na lekarstwo bądź uświadczyć ich nie sposób. Oferta obejmuje także ekokosmetyki i np. odzież z tkanin naturalnych, takich jak len.

Konkurs, ogłoszony przez Urząd Miejski – Biuro Rozwoju Gospodarczego na prowadzenie tego nowego w miejskiej przestrzeni targu wygrało wrocławskie Zrzeszenie Handlu i Usług Organizacji Małych i Średnich Przedsiębiorstw. Będzie ono odpowiedzialne za całą stronę organizacyjną i obsługę tego przedsięwzięcia, które wrocławianie i nie tylko będą mogli „sprawdzać” w najbliższym czasie przez cały wrzesień i październik, w każdą środę i czwartek. Prezes Zrzeszenia Mirosław Posłuszny nie wyklucza też, że jeśli aura następnych tygodni będzie sprzyjająca, to i jarmark potrwa dłużej. Mówi także, że dziś stoiska są w zasadzie w 100 procentach „obstawione” przez producentów, którzy chcą pohandlować swoimi wyrobami na Nowym Targu, ponieważ zainteresowanie z ich strony taką możliwością okazało się nad wyraz duże. Czy zedrą skórę z kupujących? – Oczywiście, to, jakie ceny na swoje wyroby zaproponują, to ich sprawa – wyjaśnia prezes Posłuszny. – Jednak z pewnością zdają sobie sprawę, że nie mogą być to kwoty zbyt wygórowane.

Dolnośląscy producenci, którzy przybędą na wrocławski plac, zaproponują zróżnicowany asortyment – tak to ocenia prezes ZHiU i taka jest też idea targu. Jedni wystawią mniej, drudzy więcej i od tego będzie zależała cena najmu stoisk. Wynajęcie 9-metrowego pawilonu na osiem dni w miesiącu to koszt maksymalnie 1500 zł. Ci, którzy opłacili z góry więcej dni targowych, mogą mieć pewność, że „ich” miejsce będzie na nich zawsze w dzień targowy czekało. Oczywiście, w różnych sytuacjach może dojść do zmiany podnajemców, ale takie kwestie, zdaniem Mirosława Posłusznego, będą regulowane na bieżąco.

ZHiU odpowiadać będzie za całość spraw porządkowych związanych z działalnością jarmarku. Wszystkie niezbędne prace – przygotowanie i doglądanie na bieżąco stoisk, ich demontaż i składowanie w przewidzianym do tego miejscu oraz uprzątnięcie terenu po dniu handlowania spoczywać będzie na pracownikach Zrzeszenia.

Pewną praktyką jest, że do podobnych jak ten przy Nowym Targu jarmarków lubią „przyklejać się” rozmaici wytwórcy pamiątek i gadżetów, czasem w większości naznaczonych nieśmiertelnym Made in China. Czy tego także możemy spodziewać się i tym razem? – Będziemy bardzo ostrożni i skrupulatni w tych sprawach – zapewnia Mirosław Posłuszny. – O ile wystawca przekona nas, że jego pamiątkarski asortyment ma ścisły związek z regionem, jest rękodziełem wykonanym np. z ekologicznych materiałów, czyli np. określonego gatunku drewna, o tyle nie widzę przeszkód, aby nie mógł się pojawić na jarmarku. Pamiętamy o założeniach konkursowych i będziemy je realizowali.

Organizator zapowiada także wydarzenia „okołohandlowe”, czyli to, co dla mieszczuchów może być szczególną atrakcją i swego rodzaju pierwiastkiem edukacyjnym. Na przykład pokaz ręcznego wyrabiania ciasta i wypieku chleba, ubijania masła i tym podobne prezentacje. Kupujący mogą też liczyć na zakupy z certyfikatami, czyli z dowodem na to, że żaden konserwant ani inny chemiczny „obcy” nie został użyty do wytworzenia pachnących wędlin czy nabiału.

Czy otwarcie jarmarku odbędzie się z pompą – pytamy prezesa Posłusznego. – Jak najbardziej. Nie stanie się to jednak 11 września, ale niespodziankę zapowiadamy już dziś i mam nadzieję, że spodoba się ona mieszkańcom.

My także mamy taką nadzieję i nie martwi nas to, że na Nowym Targu na pewno przez dwa dni w tygodniu będzie ruchliwie i bardzo kolorowo. Wręcz cieszy, postulowana także w naszym portalu, większa dostępność do produktów, które są wytwarzane w zaciszu małych rodzinnych firm i rolniczych obejść, często niemających sobie równych wśród, głównie spożywczej, konfekcji, na którą mieszkańcy dużych miast są na co dzień skazani.

Oczywiście czas pokaże, a praktyka zweryfikuje to, czy jarmark zyska stałych klientów, sympatyków czy tylko przygodnych oglądaczy. Zrzeszeniu, które zakłada opłacalność tego przedsięwzięcia, na pewno nie jest wszystko jedno, z jakimi opiniami przyjdzie mu się zmierzyć już za niecały miesiąc.

Małgorzata Wieliczko

Powrót do góry  
Zgłoś uwagę