Nowe płyty wrocławskich artystów. Jan Jakub Bokun i Trio Leopoldinum

Rynek płytowy jest coraz trudniejszy, ale nawet w tych niesprzyjających okolicznościach można zaryzykować i wydawać ciekawe albumy. Z artystami, którzy działają we Wrocławiu. W wytwórni JB Records ukazały się właśnie krążki „Bokun/Kościuszko” (wspólny projekt klarnecisty i gitarzysty) oraz nagranie dwóch kwartetów fortepianowych Gabriela Fauré w wykonaniu Tria Leopoldinum.

  • trio leopoldinum płyta faure

    Trio Leopoldinum - tu w pełnym składzie, ale na płycie gra z nimi pianistka Anna Rutkowska-Schock/fot. NFM

  • bokun kościuszko płyta

    Okładka albumu Jana Jakuba Bokuna i Jakuba Kościuszki


Jak rozmawiają klarnet z gitarą

Jana Jakuba Bokuna nie trzeba przedstawiać. Klarnecista szef festiwalu Clarimania, pedagog wrocławskiej Akademii Muzycznej, założyciel JB Records, jeden z 30 Kreatywnych Wrocławia. Konsekwentnie promuje wrocławskich artystów, chętnie z nimi pracuje, szuka nowych utworów, proponuje ciekawy repertuar. Płyta „Bokun/Kościuszko” jest efektem muzycznej rozmowy, jaką prowadzi ze sobą dwóch instrumentalistów (Jan Jakub Bokun i gitarzysta Jakub Kościuszko). Na album trafiły utwory zaaranżowane na taki oryginalny skład, choć są też kompozycje pisane specjalnie z myślą o konkretnym instrumencie i muzyku („JayJay Bee” Piotra Szewczyka powstał dla Jana Jakuba Bokuna). Są płyty, których powinno się słuchać w określonym czasie, w tym przypadku wieczorową porą, kiedy w dużym mieście milknie uliczny zgiełk, kończy się też domowa krzątanina, a słuchacz jest w stanie przenieść się do innego trochę wymiaru. Ciepłe brzmienie klarnetu i subtelne gitary to najlepsze antidotum na gorączkę, w jakiej funkcjonujemy przez cały dzień. Płytę rozpoczyna słynne bachowskie Arioso z kantaty „Ich steh mit einem Fuß im Grabe” w aranżacji Bokuna i Kościuszki, potem jest świetna Arpeggione Sonata Franza Schuberta, „Arabeska” Claude’a Debussy’ego, czy klezmerskie z ducha utwory Yoma. Klimat na płycie jest spójny, nieco refleksyjny, nieco medytacyjny, ale też odprężający, momentami melancholijny, choć są też i weselsze wtrącenia. Jedynym znakiem zapytania wydaje się wspomniany utwór Szewczyka „Jay Jay Bee” (w tytule są inicjały Bokuna), bo nie do końca pasuje na tę płytę. Rozumiem jednak, że znalazł się na krążku, bo dla każdego artysty prezent od kompozytora jest rzeczą świętą.

Elegancki Fauré

Płyta z dwoma kwartetami fortepianowymi francuskiego kompozytora przełomu XIX i XX wieku jest cenna z kilku powodów. Po pierwsze, w Polsce nigdy dość nawet upartego forsowania muzyki kameralnej, której wszędzie za mało (a nawet, gdy jest w programach koncertów publiczności przychodzi znacznie mniej). Po drugie, Trio Leopoldinum, zespołem sformowanym przez trzech muzyków Orkiestry Leopoldinum, warto się chwalić. Trio tworzą koncertmistrz orkiestry – skrzypek Christian Danowicz, altowiolista Michał Micker i wiolonczelista Marcin Misiak. Tym razem wsparła ich Anna Rutkowska-Schock, pianistka chętnie udzielająca się we wrocławskim środowisku związanym z kameralistyką. Wybór padł na dwa kwartety fortepianowe Gabriela Fauré, piękny przykład zrównoważonej formy wzbogaconej o eleganckie, pełne subtelności pomysły. I Kwartet c-moll powstał w latach 1876-1879, drugi g-moll w okresie 1885-1886. Obydwa są pięknym przykładem utworów, w których smyczki przepięknie dialogują z fortepianem, wymieniają się tematami, konwersacja jest barwna, ciekawa, dowcipna, albo już całkiem na poważnie, jak w życiu, co muzykom udało się doskonale uchwycić. To nie jest wykonanie, które nie pozwala zasnąć, ale takie, które pozwala się zastanowić, przystanąć na chwilę, posmakować doskonałej muzyki. W dłuższej perspektywie to jednak ważniejsze niż chwilowe olśnienie.

Zgłoś uwagę