Nowa Marika w Sali Gotyckiej [ZDJĘCIA]

Marika nie jest już tą samą Mariką co kiedyś. Zmieniła image, dość radykalnie skorygowała swoją twórczość, jak deklaruje w wywiadach, dojrzała i wydoroślała. We wtorek (27 października) mogliśmy się przekonać, jak wypada w nowym wcieleniu podczas występu na żywo. 

  • Marika na nowo fot. Tomasz Walków

    Marika na nowo fot. Tomasz Walków

  • Marika na nowo fot. Tomasz Walków

    Marika na nowo fot. Tomasz Walków

  • Marika na nowo fot. Tomasz Walków

    Marika na nowo fot. Tomasz Walków

  • Marika na nowo fot. Tomasz Walków

    Marika na nowo fot. Tomasz Walków

  • Marika na nowo fot. Tomasz Walków

    Marika na nowo fot. Tomasz Walków

  • Marika na nowo fot. Tomasz Walków

    Marika na nowo fot. Tomasz Walków

  • Marika na nowo fot. Tomasz Walków

    Marika na nowo fot. Tomasz Walków

  • Marika na nowo fot. Tomasz Walków

    Marika na nowo fot. Tomasz Walków

  • Marika na nowo fot. Tomasz Walków

    Marika na nowo fot. Tomasz Walków

  • Marika na nowo fot. Tomasz Walków

    Marika na nowo fot. Tomasz Walków

  • Marika na nowo fot. Tomasz Walków

    Marika na nowo fot. Tomasz Walków

  • Marika na nowo fot. Tomasz Walków

    Marika na nowo fot. Tomasz Walków

  • Marika na nowo fot. Tomasz Walków

    Marika na nowo fot. Tomasz Walków

  • Marika na nowo fot. Tomasz Walków

    Marika na nowo fot. Tomasz Walków

  • Marika na nowo fot. Tomasz Walków

    Marika na nowo fot. Tomasz Walków

  • Marika na nowo fot. Tomasz Walków

    Marika na nowo fot. Tomasz Walków

  • Marika na nowo fot. Tomasz Walków

    Marika na nowo fot. Tomasz Walków

  • Marika na nowo fot. Tomasz Walków

    Marika na nowo fot. Tomasz Walków

  • Reggae'owy Naaman z Lubina rozbujał publiczność. fot. Tomasz Walków

    Reggae'owy Naaman z Lubina rozbujał publiczność. fot. Tomasz Walków

  • Reggae'owy Naaman z Lubina rozbujał publiczność. fot. Tomasz Walków

    Reggae'owy Naaman z Lubina rozbujał publiczność. fot. Tomasz Walków

  • Reggae'owy Naaman z Lubina rozbujał publiczność. fot. Tomasz Walków

    Reggae'owy Naaman z Lubina rozbujał publiczność. fot. Tomasz Walków

  • Reggae'owy Naaman z Lubina rozbujał publiczność. fot. Tomasz Walków

    Reggae'owy Naaman z Lubina rozbujał publiczność. fot. Tomasz Walków


Artystka wystąpiła w Sali Gotyckiej i był to jej pierwszy koncert z materiałem pochodzącym z dopiero co wydanej płyty pt. „Marta Kossakowska”. Zanim jednak pojawiła się na scenie, publikę przez niemal godzinę zabawiał support – pochodzący z Lubina reggae'owy zespół Naaman. Warto o nich wspomnieć, bo lubinianie dali w klubie przy Purkyniego naprawdę niezłego czadu i – sądząc po reakcjach na widowni – chyba dość mocno zaintrygowali zgromadzonych. Grają fantastycznie, robią świetny show, mają dobre, porządnie bujające kawałki i fantastyczną wokalistkę (nazywa się Marta Adamowicz), która robi wrażenie głosem, urodą i godną gwiazdy sceniczną charyzmą. Dla jednych miła niespodzianka, dla innych duże odkrycie, takich, którym by się nie podobało, nie zauważono.

Zupełnie nie Naaman

Marika zagrała całą swoją nową płytę, wykonując piosenki w takiej kolejności, w jakiej zostały umieszczone na krążku i... było to coś kompletnie odmiennego od propozycji Naaman. Jako się rzekło, było to też coś odmiennego od poprzednich propozycji samej Mariki. Jak pisał Marcin Flint w zamieszczonej w Interii recenzji „Marty Kossakowskiej”, odmieniona Marika wykonuje „przemyślany, szczery elektroniczny pop na miarę naszych czasów”. To muzyka wysmakowana, bardzo efektownie zaaranżowana, błyskotliwie wykonana (brawa dla zespołu), ale też dość trudna i często – chyba za często! – zwyczajnie nużąca. Owszem, znane już z mediów piosenki „Tabletki” czy „A jeśli to ja” mogą się podobać, w ogóle cały materiał z „Marty Kossakowskiej” może się, a być może nawet powinien się podobać, łatwiej go jednak docenić niż dać mu się porwać czy oczarować, szczególnie podczas koncertu. Najkrócej mówiąc, podczas występu Mariki w Sali Gotyckiej często wiało nudą. Publiczność była jednak zadowolona. Marika ma swoich fanów, do klubu przyszło ich sporo, i choć najbardziej rozruszali się, gdy ich ulubienica zaśpiewała na bis „Moje serce”, można mieć nadzieję, że pozostaną wierni artystce i będą wraz z nią odkrywać nowe muzyczne lądy. Wobec tych, którzy mimo wszystko pozostaną sceptyczni, trzeba się jednak wykazać wyrozumiałością. 

Zgłoś uwagę