Nieznany Wrocław - kościół św. Krzysztofa

Nie każdy wrocławianin wie, jak bogatą historię ma mały kościół przy którym tysiące osób przejeżdża kilka razy dziennie. Schowany coraz bardziej wśród wysokich biurowców, św. Krzysztof witał niegdyś wjeżdżających do miasta.

  • Nieznany Wrocław - kościół pw. św. Krzysztofa; fot. Tomasz Walków

    Nieznany Wrocław - kościół pw. św. Krzysztofa; fot. Tomasz Walków

  • Nieznany Wrocław - kościół pw. św. Krzysztofa; fot. Tomasz Walków

    Nieznany Wrocław - kościół pw. św. Krzysztofa; fot. Tomasz Walków

  • Na chórze organy romantyczne; fot. Tomasz Walków

    Na chórze organy romantyczne; fot. Tomasz Walków

  • Najcenniejszym zabytkiem w kościele jest ołtarz, który po wojnie przybył tu z Masłowa; fot. Tomasz Walków

    Najcenniejszym zabytkiem w kościele jest ołtarz, który po wojnie przybył tu z Masłowa; fot. Tomasz Walków

  • Najcenniejszym zabytkiem w kościele jest ołtarz, który po wojnie przybył tu z Masłowa; fot. Tomasz Walków

    Najcenniejszym zabytkiem w kościele jest ołtarz, który po wojnie przybył tu z Masłowa; fot. Tomasz Walków

  • Nieznany Wrocław - kościół pw. św. Krzysztofa; fot. Tomasz Walków

    Nieznany Wrocław - kościół pw. św. Krzysztofa; fot. Tomasz Walków

  • Najcenniejszym zabytkiem w kościele jest ołtarz, który po wojnie przybył tu z Masłowa; fot. Tomasz Walków

    Najcenniejszym zabytkiem w kościele jest ołtarz, który po wojnie przybył tu z Masłowa; fot. Tomasz Walków

  • Nieznany Wrocław - kościół pw. św. Krzysztofa; fot. Tomasz Walków

    Nieznany Wrocław - kościół pw. św. Krzysztofa; fot. Tomasz Walków

  • Odnowiony w 2013 roku instrument neobarokowy; fot. Tomasz Walków

    Odnowiony w 2013 roku instrument neobarokowy; fot. Tomasz Walków

  • Odnowiony w 2013 roku instrument neobarokowy; fot. Tomasz Walków

    Odnowiony w 2013 roku instrument neobarokowy; fot. Tomasz Walków

  • Na chórze organy romantyczne; fot. Tomasz Walków

    Na chórze organy romantyczne; fot. Tomasz Walków

  • Nieznany Wrocław - kościół pw. św. Krzysztofa; fot. Tomasz Walków

    Nieznany Wrocław - kościół pw. św. Krzysztofa; fot. Tomasz Walków

  • Nieznany Wrocław - kościół pw. św. Krzysztofa; fot. Tomasz Walków

    Nieznany Wrocław - kościół pw. św. Krzysztofa; fot. Tomasz Walków

  • Na chórze organy romantyczne; fot. Tomasz Walków

    Na chórze organy romantyczne; fot. Tomasz Walków

  • Nieznany Wrocław - kościół pw. św. Krzysztofa; fot. Tomasz Walków

    Nieznany Wrocław - kościół pw. św. Krzysztofa; fot. Tomasz Walków

  • Nawa główna; fot. Tomasz Walków

    Nawa główna; fot. Tomasz Walków

  • Najcenniejszym zabytkiem w kościele jest ołtarz, który po wojnie przybył tu z Masłowa; fot. Tomasz Walków

    Najcenniejszym zabytkiem w kościele jest ołtarz, który po wojnie przybył tu z Masłowa; fot. Tomasz Walków

  • Na chórze organy romantyczne; fot. Tomasz Walków

    Na chórze organy romantyczne; fot. Tomasz Walków

  • .– Miasto płonęło, świątynia płonęła, ale drewniana figura św. Krzysztofa, która stała w niszy przy zewnętrznej ścianie ocalała; fot. Tomasz Walków

    – Miasto płonęło, świątynia płonęła, ale drewniana figura św. Krzysztofa, która stała w niszy przy zewnętrznej ścianie ocalała; fot. Tomasz Walków


Wokoło szum jednego z największych węzłów komunikacyjnych we Wrocławiu - pl. Dominikańskiego. Gdyby tego było mało, to tuż obok powstaje przeszklony biurowiec, skąd docierają odgłosy szlifierek, młotów oraz innych narzędzi budowlanych. W samym sercu tego zamieszania stoi mały kościół, który jest celem naszego dzisiejszego poznawania nieznanego Wrocławia. – Czujcie się jak u siebie w domu – zaprasza nas do środka gospodarz świątyni ks. płk Andrzej Fober.

Kościół wielu narodów i języków

Świątynia zbudowana jest w styli późnogotyckim. Pierwsza wzmianka o nim pochodzi z 1267 roku. – Łatwo jednak zapamiętać, że obecny wygląd kościół uzyskał w 1410 roku – wyjaśnia ks. Fober. – Gdy tłukli się pod Grunwaldem, to nasz kościół był przebudowany – żartuje.

Obecnie modlą się tutaj wierni ewangelickiej mniejszości niemieckiej, która została we Wrocławiu po wojnie, a także młodzi Niemcy, którzy przybyli do naszego miasta głównie po 1989 roku . – Gdy obejmowałem parafię 15 lat temu to razem z moimi córkami było troje dzieci, teraz mamy ich 26 – podkreśla proboszcz. Wierni spotykają się co niedzielę o 10. Po nabożeństwie w języku niemieckim odbywa się spotkanie koreańskiej wspólnoty baptystów.

Ale przed wojną w tym kościele spotykali się głównie Polacy. Była tu bardzo liczna grupa polskich ewangelików. – Dowodem tego jest zachowany, wydrukowany specjalnie dla nich śpiewnik noszący tytuł „Śpiewnik dla zboru ewangelickiego św. Krzysztofa” – wyjaśnia ks. Andrzej Fober. Kościół pełnił funkcję świątyni filialnej katedry pw. św. Marii Magdaleny i był świątynią akademicką, pogrzebową a nawet garnizonową. – Ciekawostką jest fakt, że już w XIX wieku kościół posiadał aparaturę dla głuchoniemych i także ta grupa raz miesiącu się tu modliła – mówi gospodarz.

Cudowna figura patrona

Budynek świątyni podczas oblężenia Breslau został zniszczony w 80 procentach.– Miasto płonęło, świątynia płonęła, ale drewniana figura św. Krzysztofa, która stała w niszy przy zewnętrznej ścianie, ocalała. Teraz znajduje się wewnątrz kościoła. – Chcemy w przyszłości zrobić gipsową kopię tej figury, aby wróciła na swoje oryginalne miejsce – zdradza plany na przyszłość ks. proboszcz. Na rekonstrukcję czekają także witraże w dziesięciu oknach. W Muzeum Narodowym zachowały się fragmenty malowanych witraży z tego kościoła w dobrym stanie. – Nie mamy dokumentacji, co znajdowało się w oknach, ale na podstawie zachowanych fragmentów będzie można zrobić nowe – dodaje.

Ołtarz

Najcenniejszym zabytkiem w kościele jest ołtarz, który po wojnie przybył tu z Masłowa. Jego powstanie wiąże się z powstaniem nowego ołtarza dla wrocławskiej katedry. W połowie XVI wieku mieszkał w Masłowie bogaty ewangelicki dziedzic. Gdy dowiedział się, że katolicy tworzą nowy ołtarz dla swojej katedry, postanowił ufundować ołtarz dla swojej świątyni, który będzie kwintesencją protestantyzmu. – I tak, patrząc od dołu, mamy Ostatnią Wieczerzę, która niestety się nie zachowała, następnie scenę ukrzyżowania w otoczeni ewangelistów na skrzydłach i zwieńczenie wizerunkiem Chrystusa zmartwychwstałego – opowiada ks. proboszcz. I choć zwiedzamy kościół w Wielkim Poście i skrzydła ołtarza są zamknięte, dla nas gospodarz robi wyjątek i je odsłania. – Można zauważyć, że w całym obrazie nie ma żadnych motywów maryjnych, a pod krzyżem są umieszczone postacie św. Jana Chrzciciela, św. Pawła, króla Dawida i Mojżesza – żadnego z nich pod krzyżem nie było.

Dwa instrumenty

Zwiedzanie kończymy przyjrzeniu się organom. – Mamy dwa czynne instrumenty, odnowiony w 2013 roku neobarokowy oraz na chórze- romantyczny. Daje to wspaniałe możliwości dla organistów, którzy czasami eksperymentują próbując przenieść na instrument romantyczne utwory barokowe i odwrotnie.

Wychodzimy, aby wpaść ponownie w wir i szum centrum miasta. Na sąsiednią budowę przywieźli akurat kolejną dostawę materiałów do budowy. Na swoje zielone światło czeka „trójka” na Księże Małe, a karetka pogotowia próbuje przejechać przez zatłoczoną ul. Kazimierza Wielkiego.

Zgłoś uwagę