dla mieszkańca
dla przedsiębiorcy
dla turysty
dla studenta
e-urząd
dla mediów
AAA
dla mediów
 
 
 
 

Niezgoda historyków w sprawie herbów zgodnego sąsiedztwa

18 listopada 2011 12:46

Rok temu pisaliśmy o zewnętrznej renowacji pięciobocznej absydy kościoła św. Doroty przy ul. Świdnickiej.

I o tym, że po podjęciu prac konserwatorzy odkryli w środkowym oknie prezbiterium pozostałości trzech polichromicznych tarcz. W oparciu o ślady farb oraz źródła ikonograficzne odtworzone zostały herby Czech, Cesarstwa i Śląska.

 

Ta sprawa stała się przedmiotem interesującej polemiki prowadzonej za pośrednictwem naszej redakcji. Świątynię ufundowano na pamiątkę porozumienia Kazimierza Wielkiego i cesarza Karola IV z roku 1351 w sprawie Śląska, ale jej znaczenie symboliczne było szersze – świadczyła o dobrym, sąsiedzkim współistnieniu Polski, Czech i krajów niemieckich. Stąd potrójne wezwanie – święty Stanisław to patron Polski, święty Wacław Czech, a święta Dorota osadników niemieckich.

Wydobycie herbów spod tynku wywołało interesującą polemikę prowadzoną za pośrednictwem naszej redakcji. Pan Aleksander Chrószcz napisał do nas tak:

Co mnie dziś, delikatnie mówiąc, poruszyło. Wczoraj wieczorem idąc do opery na Opowieści Hofmanna, spojrzałem z podziwem na dopiero co odnowiony kościół ŚŚw. Doroty, Stanisława i Wacława przy Świdnickiej. Moją uwagę przykuły trzy tarcze herbowe umieszczone na ścianie absydy świątyni przez jej fundatorów. O dziwo spostrzegłem pewną, ale subtelną zmianę. Oprócz Lwa Czeskiego na czerwonej tarczy i Czarnego Orła ze srebrną wstęgą na złotej pojawił się orzeł trzeci. Jakież było moje zdziwienie gdy okazał się nie być Srebrnym Orłem na czerwonej tarczy, ale Czarnym na złotej.

Jak wiadomo, kościół ten posiada trzech fundatorów. Karola IV Luksemburskiego Cesarza Rzymskiego (tu jako Króla Czech), Kazimierza III Wielkiego Króla Polski oraz Henryka VI Piasta Księcia Wrocławskiego. Takoż w 1351 roku owi trzej (prawie jak trzej królowie) upamiętnić postanowili swe jakże brzemienne w skutkach spotkanie. Jak wiemy król Kazimierz zrzekł się był wtedy swych praw do Śląska, jednak nie pozbył się jednocześnie swej tarczy herbowej ani nie wymienił jej na cesarską. Najwyraźniej wrocławscy rajcy i konserwator zabytków o tym nie wiedzą, skoro odtwarzają zafałszowany obraz historii tego miejsca. Żeby było pikantniej, nie oni pierwsi wpadli na ten pomysł, uprzedzili ich pruscy władcy tych ziem w XIX wieku. Ciekawe dlaczego? 

 


Przekazaliśmy list panu Pawłowi Skrzywankowi, historykowi, przewodniczącemu rady parafialnej u św. Doroty i członkowi Rady Ochrony Zabytków przy Ministrze Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Oto jego krótka odpowiedź:

Nie ma tutaj błędu. Nasz patriotyzm podpowiadałby "polskiego orła" ale nie byłoby to zgodne z faktami.

Po pierwsze prace konserwatorskie prowadzone są pod ścisłą ochroną Państwowej Służby Konserwatorskiej i nie może tu być miejsca na dowolności.

Herby zaś przedstawiają fundatorów. Lew oczywiście symbolizuje Królestwo Czech, czarny orzeł to herb Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego, a takim tytułem posługiwał się Karol IV, orzeł czarny z półksiężycem i krzyżem to oczywiście herb Piastów dynastii i książęcej - śląskiej i królewskiej. Biały orzeł to raczej herb jagielloński, wzorowany na tradycji wielkopolskiej i małopolskiej. Pewnie biały orzeł byłby czytelniejszy, ale historii nie da się tak łatwo zmienić. 

 

Do tej odpowiedzi Aleksander Chrószcz ustosunkował się obszernie i polemicznie, nie wnosząc już jednak do kontrowersji nowych elementów. Powinno być docenione, jeśli można użyć nieco skompromitowanego słowa, zaangażowanie naszego korespondenta, nawet jeśli smaga krytyczną rózgą w bezładnym impecie. Jest to głos z zasługującego na zrozumienie chóru spragnionych klarownej historii. Bez wątpliwości, dwuznaczności, zagadek, dwóch uzasadnionych racji na raz, lub po kolei. Warto tu przytoczyć akapit z "Mikrokosmosu" Normana Daviesa i Rogera Moorhouse'a, na pozór nie dotyczący herbów, o których mowa:

"Miasto, które dzisiaj znamy jako Wrocław, w trakcie dziejów wielokrotnie zmieniało nazwę. Zarejestrowano ponad 50 różnych określeń, z których każde nosi piętno czasu, miejsca i użytkowników. Nazwą Breslau zaczęto posługiwać się powszechnie dopiero pod koniec XVIII wieku, a nazwa Wrocław – jeśli pominąć tych, którzy myślą po polsku – przyjęła się po roku 1945. Tak więc te dwie główne nazwy mają ograniczone zastosowanie. Nie udało się nam znaleźć w pełni satysfakcjonującego rozwiązania tego problemu. Mamy jednak nadzieję, że posługując się inną nazwą w niemal każdym rozdziale – Wrotizla, Wretslaw, Presslaw, Bresslau, Breslau i Wrocław – zwróciliśmy przynajmniej uwagę na jego istnienie."

A świetny, gotycki kościół św. Doroty (na ogół również po polsku wymienia się tylko patronkę mieszczan, kiedyś niemieckich, ale teraz?) otrzymał właśnie takie herby, bo wówczas ten zestaw oddawał porozumienie sąsiadów i ich zgodę co do Śląska.

 
 
 
Wróć do góry strony
|
Wrocław.pl (c) 2010powered by CMSMirage

Wrocławski Serwis Internetowy jest oficjalnym
Serwisem Urzędu Miejskiego Wrocławia

statystyki serwisu redakcja serwisu biuletyn informacji publicznej kanały RSS

 
zgłoś uwagę