dla mieszkańca
dla przedsiębiorcy
dla turysty
dla studenta
e-urząd
dla mediów
AAA
 
 

New York Times o Wrocławiu

 

Polskie miasto, które czuje, że nadeszła jego przyszłość – pod takim tytułem w dzienniku „The New York Times” ukazał się w weekendowym wydaniu 24 kwietnia 2010 r. artykuł Charlesa Wildera o Wrocławiu. Oto jego treść:

Po jednej stronie mostu Tumskiego we Wrocławiu, na południowym zachodzie Polski, gotycka katedra Św. Jana Chrzciciela poprzez wieki wznosi się ponad Ostrowem Tumskim, najstarszą częścią miasta. Niedaleko mosiężny krasnal wielkości kamasza wędkuje nad rzeką – jedna ze stu pięćdziesięciu z okładem takich figurek rozstawianych od roku 2001 po całym mieście na cześć Pomarańczowej Alternatywy. Szeroko uważa się, że ten nurt oporu, z natchnienia dadaistyczny, przyczynił się do upadku rządów komunistycznych w Polsce lat osiemdziesiątych.

Na drugim brzegu Odry odnowiony Rynek to miszmasz stylów architektonicznych, który pokazuje różnorodność wpływów kulturalnych, jakie w różnych czasach oddziaływały na to miejsce, uważane za swoje przez Czechy, Prusy, Austrię, Niemcy i, oczywiście, Polskę.

W tym historycznym centrum, wciąż okolonym blokami mieszkalnymi z epoki komunizmu, posążki podśmiechujących się skrzatów stały się rodzajem niezwykłego spoiwa, łączącego w całość różnorodności tego miasta – ulice osobliwych sklepów i dyskretnie oświetlonych knajpek, przeskoki od nowoczesności do średniowiecza. I ślad wielu kultur, zawsze do odkrycia tuż pod powierzchnią.

Miasto sprzeczności i rzeczy niezwykłych, kiedyś niemieckie Breslau, musi dopiero wpisać swoje imię na europejskie szlaki podróży. I to może nastąpić.

Chociaż Polska jest obecnie pogrążona w cierpieniu po stracie prezydenta Lecha Kaczyńskiego w katastrofie lotniczej w tym miesiącu, lata od wstąpienia do Unii Europejskiej w roku 2004 były okresem postępu i optymizmu. Na fali tego wzrostu Wrocław (wymawia się VROTZ-waf) wyłonił się jako jedno ze wschodnioeuropejskich miejsc fascynujących, sławnych z kultury kawiarnianej i intensywnego nocnego życia. W roku 2007 wybrany został na jednego z gospodarzy Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej UEFA 2012, co na pewno będzie wprowadzać miasto w blask jupiterów.

- Kto tu raz przyjedzie, zawsze wraca – mówi Krzysztof Albin, kiedyś członek Pomarańczowej Alternatywy, współtwórca kampanii krasnali w miejskim zarządzie turystyki.

Członkowie ruchu Pomarańczowej Alternatywy włączyli do swoich protestów elementy absurdu – najsłynniejsze to te sylwetki krasnali rozsiane po mieście. I jest oczywiste, że duch zabawy, który uczynił Pomarańczową Alternatywę tak udanym elementem szerszego ruchu Solidarności, wciąż we Wrocławiu żyje.

- Tu dochodzi świeże powietrze, powiew nowych pomysłów – mówi Kamil Przyboś, aktor, który wychował się we Wrocławiu, a teraz troszczy się o bar w Szajbie, nocnym klubie i galerii, uruchomionej w styczniu.

Szajba, w wolnym tłumaczeniu „coś pomiędzy wariactwem i furią”, przyciąga tłumy młodych, fryzurzastych, wyluzowaną atmosferą living roomu z lat sześćdziesiątych i wielkim wyborem koktajli popisowo mieszanych przez lubiących to zajęcie barmanów. Na ścianach pełno reklam ze starych, amerykańskich tygodników. Jest też imponujący zbiór muzealnych odbiorników radiowych.

Część z najatrakcyjniejszych rzeczy, jakie ma do zaoferowania Wrocław, można znaleźć tylko w pobocznych, nieco zapuszczonych zakątkach. Pięć lat temu miejscowy malarz otworzył utrzymaną w sepii Graciarnię. Od podłogi po sufit wypełniają ten Pub i Kawiarnię rekwizyty z połowy poprzedniego stulecia. Bufiaste kostiumy operowe, dary przyjaciół z teatru, wiszą w toaletach, a goście mogą smakować lubiany w Polsce miks wódki z sokiem jabłkowym siedząc w staroświeckich szafach ubraniowych lub przy pulpitach maszyn do szycia.

 

Blisko centrum, pod estakadą kolejową, w ciągu zaciemnionych seksszopów tkwi Armine, restauracyjka prowadzona przez gruzińską rodzinę. Mural na ceglanej ścianie przedstawiający łańcuch górski drży za każdym razem, gdy górą przejeżdża pociąg. Specjały lokalu, jak czerwona fasola, palone orzechy czy beef sauté z zieloną fasolą i słodką papryką, są tak pyszne, że nie dziwi plotka, iż często zagląda tu Rafał Dutkiewicz, popularny i charyzmatyczny prezydent Wrocławia.

Znalezienie autentycznej, taniej, polskiej kuchni w centrum Wrocławia nie jest tak łatwe, jak mogłoby się wydawać. Jeśli jednak nie ma się nic przeciw płynącemu z radia tandetnemu, polskiemu popowi i podrabianej strzesze, warto za niewielkie pieniądze zamówić żeberka z ziemniakami w plastrach i kiszoną kapustą w Chatce koło Jatek.

 

Na Jatkach, w zaułku brukowanym kocimi łbami w XIII wieku były rzeźnie i stragany z mięsem. Obecnie mieszczą się w nich małe galerie i lepsze sklepiki pamiątkarskie. Nie wolno przegapić miejscowego krasnala – oczywiście rzeźnika – i gromadki zwierzęcych pomniczków u wylotu uliczki. „Zwierzętom rzeźnym – konsumenci”, napisano na tabliczce obok.

W ostatnich latach zaniedbany wcześniej Stary Kwartał Żydowski z ulicą Włodkowica jako osią, stał się jednym z najmodniejszych fragmentów miasta. W dużej mierze dzięki wysiłkom Bente Kahan, żydowsko-norweskiej śpiewaczki, która jest założycielką i dyrektorką Żydowskiego Centrum Kultury i Edukacji przy Synagodze pod Białym Bocianem, świątyni, którą udało się ocalić.

Przy Synagodze pod Białym Bocianem skupiała się kiedyś jedna z największych społeczności żydowskich w Niemczech. Od roku 2005, gdy Bente Kahan objęła dyrekcję i zainicjowała prywatną fundację do finansowania działań gminy wyznaniowej, w synagodze przyspieszyły prace rekonstrukcyjne. 6 maja nastąpi oficjalne, ponowne otwarcie bóżnicy a także stałej ekspozycji prezentującej żydowskie dzieje we Wrocławiu.

 

Otoczenie również nabiera nowego życia. Lokale takie jak ulubiona przez studentów luzacka restauracja Mleczarnia, czy Sarah, gdzie przy świecach podaje się tradycyjne dania żydowskie, sprawiły że Włodkowica, nie tak dawno tylko boczna uliczka, stała miejscem modnym.

- To bardzo młode miasto i tę witalność tutaj widać – mówi Mateusz Kornacki, dwudziestopięcioletni absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego, który rok temu założył firmę What’s Up Wroclaw, oferującą turystom anglojęzycznym wycieczki poza najbardziej wydeptane szlaki miasta.

To prawdziwy Wrocław – uważa Kornacki, którego rodzina przeniosła się tu ze wschodniej Polski, gdy miał dwanaście lat. – Jeśli zaglądnie się pod brud i poza podupadłe fasady, widać piękno.

JAK DOJECHAĆ

Lufthansa, United i LOT latają z Nowego Jorku do Wrocławia, ale trzeba się przesiadać, zwykle we Frankfurcie lub Monachium. W Internecie można znaleźć round-trip w maju za około 970 dolarów.

Wprawdzie Polskę obejmuje międzynarodowa sieć (niekiedy zawodnych) regionalnych połączeń kolejowych, to jednak do Wrocławia z Niemiec i Czech wygodniej jechać samochodem. Dzięki tramwajom i autobusom łatwo poruszać się po mieście, taksówki są niedrogie, ale czasem trudno je ściągnąć.

Polska dopiero planuje przyjąć euro, dolar kosztuje 2,78 zł.

 

Artykuł Charlesa Wildera kończy się informacją o kilku wrocławskich hotelach i restauracjach. Jest ilustrowany ośmioma powiązanymi z tekstem zdjęciami i mapką.

 
 
 
Wróć do góry strony
|
Wrocław.pl (c) 2010powered by CMSMirage

Wrocławski Serwis Internetowy jest oficjalnym
Serwisem Urzędu Miejskiego Wrocławia

statystyki serwisu redakcja serwisu biuletyn informacji publicznej kanały RSS

 
zgłoś uwagę