Co mówi potykacz? Czyli kredą po tablicy

Przed wrocławskimi kawiarniami, restauracjami, księgarniami, mydlarniami, a nawet sklepami spożywczymi stoją teraz tablice z wypisanymi kredą reklamami. Czasem są to dzieła dużo bardziej oryginalne niż tylko proste „Kawa 5 zł” albo „Promocja. Ser żółty 11,99 zł/kg”. Sprawdzamy, co serwują nam na tak zwanych potykaczach.


Bo krowa była za trudna

Obrazek, na którym nie ma krowy, okazał się prawdziwym magnesem dla Burger Love. – Widziałam wiele osób, które zatrzymywały się i robiły sobie z nim zdjęcia – opowiada Martyna, autorka dzieła. – Tymczasem rysunek łąki ze strzałką i napisem „Tu była krowa. Teraz jest u nas;). Wejdź i sprawdź jak smakuje!” powstał po prostu dlatego, że nie umiałam narysować tego zwierzęcia – śmieje się Martyna.

Teraz dzieło zastąpiły już inne napisy, ale obrazek bez krowy dalej żyje. Można go znaleźć na Facebooku czy Instagramie, na profilach osób, którym się spodobał.

fot. właścicieli lokalu

Piosenka dobra do kawy

Tablice z różnymi napisami czy aforyzmami wystawiamy, żeby przyciągnąć klientów i to działa – zapewnia Magda z Turkawki. Autorką większości tekstów jest właścicielka kawiarni Maria Magdalena Downarowicz. Studiuje na ASP, więc czasem tworzy też rysunki, jak ten, przedstawiający człowieka z częściowo wypełnionym żołądkiem i napisem „Poziom kawy = poziom szczęścia”. Jednak najbardziej popularny okazał się tekst o kawie z piosenki Comy. – Nas samych to zaskoczyło, że taki prosty napis, a tak działa – dodaje Magda.

Klauzula sumienia i Paolo Coelho

W tych tekstach chodzi o zabawę, coś elektryzującego, czasem nawet obraźliwego – tłumaczy Grzegorz Czekański z księgarni Tajne Komplety. – Widziałem po mimice przechodzących ludzi, że niektórym nasz napis „Klauzula sumienia nie pozwala nam na sprzedawanie słabej literatury” niespecjalnie przypadł do gustu. Nikt się jednak nie skarżył – dodaje. - Za to czasem ludzie nie rozumieją napisu na potykaczu, a mimo to dzięki niemu wchodzą do środka. Tak jest na przykład z tekstem: „Nigdy tu nie byłem. P. Coelho”.

Poezja Taty przed sklepem

– Śmiejemy się, że jesteśmy największą atrakcją turystyczną ulicy świętego Mikołaja, bo to właśnie tu najczęściej ludzie się zatrzymują, żeby robić zdjęcia – mówi Roksana Gołpyś ze sklepu spożywczego Markecik Margoli. Krótkie rymowane wierszyki wypisane kredą na tablicach pojawiają się przed sklepem od początku jego istnienia, czyli od marca zeszłego roku. Ich autorem jest tata Roksany Darek. – Czasem coś powie i stwierdza: „To dobre. Dajemy na tablicę”. Bywa też, że nad niektórymi tekstami pracuje nieco dłużej. Wszystkie te wierszyki zapisuje sobie mama, żeby były na pamiątkę – tłumaczy Roksana. Czasem, przechodząc koło sklepu, można przeczytać po prostu „Uśmiechnij się:)”. Są też zabawne komentarze nawiązujące do tematów na czasie: embarga Rosji na polskie jabłka, nadejścia zimy czy piłki nożnej, jak napis: „U nas ceny są tak niskie jak poziom reprezentacji”.

Spontanicznie o koledze zza baru

– My się w pracy dobrze bawimy i dzięki naszym tekstom na tablicach ludzie też to wiedzą – tłumaczy Marcin z kawiarni Franz Kawka. Po czym wskazuje na napis: „Browar zimny jak serce Twojej dziewczyny:). Teksty i rysunki wymyśla każdy pracownik, gdy tylko ma ochotę, zupełnie spontanicznie. – Ja na przykład przerabiam piosenki, kiedyś narysowałem piramidę Masłowa z kawą na górze. Raz nawet napisałem o koledze zza baru „Ten wyższy jest głupi”. Ludzie przechodzili, śmiali się, a on nic nie zauważył – przyznaje Marcin.

Nie tylko my tak mamy

 Tego typu reklamy to pewnego rodzaju moda, która za chwilę przeminie – prognozuje Mariusz Wszołek, specjalista od reklamy, współpracownik Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UWr oraz Instytutu Grafiki SWPS.  Nie jest to trend wrocławski, choć wielu wrocławian może chcieć tak sądzić. Berlin, Paryż, Praga, Kolonia i wiele innych było przed nami. Jeśli zaś chodzi o Polskę, to w każdym mieście można spotkać tego typu kredowe tablice – tłumaczy Wszołek.

Dodaje też, że stanowią one pewny społeczny punkt odniesienia, czyli sygnalizują klientowi, jakiego rodzaju miejsce reklamują. Na przykład, jeśli chodzi o kawiarnie – niosą przekaz, że jest to lokal przypuszczalnie sympatyczny, raczej mały, aktualnie modny i z luźną atmosferą. Sprawdzają się więc w tym sensie, że są dopasowane do charakteru marki.

Czy potykacze z oryginalnymi napisami przyczyniają się do zwiększenia obrotów miejsc, które się w ten sposób promują – tego we Wrocławiu jeszcze nie zbadano. Niektórzy właściciele kawiarni, restauracji czy sklepów twierdzą, że zdecydowanie tak. Inni nie są tego wcale tacy pewni. Z pewnością jednak tablice z kredowymi napisami potrafią sprawić, że się uśmiechniemy w ponury dzień, a to już zdecydowanie coś znaczy.

Zgłoś uwagę