Jeśli chodzi o wodę i ścieki, tak dobrej sytuacji Wrocław nie miał jeszcze nigdy – to ocena prezesa Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji Zdzisława Olejczyka. Przede wszystkim Wrocław ma stuprocentową rezerwę – MPWiK mogłoby dostarczyć dwa razy więcej wody niż obecne 119 tys. m. sześc. na dobę. Pobór wody z roku na rok spada. Jeszcze ostatniej wiosny było to 126 m. sześc. W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku zużycie przekraczało nawet 240 m. sześc. na dobę. Straszliwie marnotrawiono wówczas wodę – mieszkania w blokach nie były wyposażone w wodomierze, a w wielkich zakładach przemysłowych nikt nie przejmował się ani wielkim zużyciem, ani powszechnymi nieszczelnościami. To się skończyło wraz z socjalizmem, pojawiły się natomiast zmywarki, oszczędne pralki i spłuczki w toaletach, prysznic wziął górę nad wanną, a MPWiK szybciej usuwa awarie. I zajęło się solidnie jakością wody. Zapewnia nas, że odpowiada ona nawet najbardziej rygorystycznym polskim i europejskim normom, a także w odpowiednich ilościach zawiera cenne składniki takie jak wapń, magnez i sód. Pijemy właściwie wodę górską.
A przynajmniej podgórską, bo część z niej pochodzi z Kotliny Kłodzkiej i kanałem jest przerzucana z Nysy Kłodzkiej do Oławy. Sama Oława zaś ma źródła na Przedgórzu Sudeckim. Obydwa wrocławskie "zakłady produkcji wody" – na Mokrym Dworze i Na Grobli przeszły kolejną modernizację i po wzniesieniu nowego "Odżelaziacza" będą w stanie bliskim doskonałości. Gruntowna zmiana dokonała się w kanalizacji. Wrocław, w większej części położony na lewym brzegu rzeki, od stu lat z okładem pompował nieczystości na brzeg lewy i tam filtrowały się na tysiącu hektarów pól irygacyjnych pomiędzy Osobowicami i Świniarami. Podczyszczone ścieki spływały powoli do Odry w okolicach Rędzina. W roku 2001 uruchomiono budowaną od lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku nowoczesną, mechaniczno-biologiczną oczyszczalnię na Janówku, północno-zachodnim krańcu miasta, na lewym brzegu Odry. I obecnie ścieki są pompowane pod dnem rzeki w przeciwnym kierunku – z północno-wschodnich osiedli do przepompowni "Port" przy ul. Kleczkowskiej i na brzeg lewy. Osobowickie pola irygacyjne zgodnie z dyrektywą Unii Europejskiej muszą ostatecznie przestać pełnić swoją funkcję do roku 2014.
Nowe przeznaczenie tych dziesięciu kilometrów kwadratowych nie jest jeszcze w szczegółach określone, bo stanowią one niezwykłe połączenie ziemi jałowej z enklawami wyjątkowego bogactwa florystycznego, entomologicznego i ornitologicznego.
fot. Maciej Wołodko
Janówek zaś nadal się rozbudowuje, bo, będzie musiał przyjmować całość ścieków z miasta – do 140 m. sześc. na dobę. Obróbka ścieków na Janówku jest nieporównywalna z powolnym, ograniczonym samooczyszczaniem na polach irygacyjnych. Nowością będzie między innymi instalacja do suszenia osadów ściekowych. Zastosowanie układu do termicznej obróbki osadów pozwoli na prawie czterokrotne zmniejszenie ich objętości. Wysuszony osad przyjmie postać granulatu, który będzie produktem całkowicie stabilnym pod względem higieniczno-sanitarnym, a ponadto bezpyłowym, bezzapachowym i niehigroskopijnym. To oznacza czterokrotnie mniejszą ilość odpadów do ostatecznego zagospodarowania lub składowania, a co za tym idzie zapewni minimalizację ich uciążliwości dla otoczenia i zagrożeń dla środowiska naturalnego. Rozbudowa Janówka i inne inwestycje w zakresie gospodarki ściekowej pochłoną w latach 2011-2015 prawie 350 milionów zł, w trzeciej części pochodzących z unijnego Funduszu Spójności.
|