Motoryzacja we Wrocławiu w PRL-u

Pierwsze narzekania na źle zaparkowane samochody, pierwsze korki i marzenia o własnych czterech kółkach – takie były początki peerelowskiej motoryzacji we Wrocławiu. Zapraszamy na sentymentalną podróż w lata 70.

  • Prezentacja Fiata 126

    Prezentacja Fiata 126 (był to jeszcze egzemplarz wyprodukowany we Włoszech) na Politechnice Wrocławskiej, 25.01.1973 r., fot. Stanisław Kokurewicz, Ośrodek Pamięć i Przyszłość


Samochody na wrocławskich ulicach z lat 70. na zdjęciach Stanisława Kokurewicza to część fotograficznej kolekcji Ośrodka „Pamięć i Przyszłość”. Zobacz więcej zdjęć na Facebooku: Nie-zapomniany Wrocław.

„Na Dolnym Śląsku z roku na rok przybywa samochodów osobowych. I będzie ich coraz więcej. Na przykład pod koniec ubiegłego roku we Wrocławiu było zarejestrowanych prawie 26 tys. prywatnych samochodów, a według przewidywań w 1980 roku będzie ich bez mała 53 tys. W ciągu najbliższych pięciu lat liczba prywatnych samochodów we Wrocławiu podwoi się” – prognozował w 1975 r. „Wieczór Wrocławia”. Dla porównania warto dodać, że obecnie jest zarejestrowanych we Wrocławiu ok. 340 tys. aut.

(kliknij aby zobaczyć galerię zdjęć)

Dr Piotr Sroka, wrocławski historyk z Ośrodka „Pamięć i Przyszłość" podkreśla, że masowa motoryzacja była nieodłącznym elementem cudu gospodarczego, który dokonał się w państwach Europy Zachodniej po II wojnie światowej. Także Polacy marzyli o własnych czterech kółkach, realizacja tych marzeń była jednak niemożliwa w siermiężnych czasach Władysława Gomułki. – Jego następca, Edward Gierek, obiecał Polakom radykalny wzrost poziomu życia. Już na początku jego rządów podjęto decyzje o zakupie licencji na popularny samochód, który miał zmotoryzować Polskę. Był nim oczywiście Fiat 126, który odmienił motoryzacyjny krajobraz kraju – mówi historyk.

„Maluch” miał zmotoryzować Polskę Ludową

Wzrost liczby samochodów w Polsce (nie tylko „Maluchów”) w latach 70. odmienił też polskie miasta.

(kliknij aby zobaczyć galerię zdjęć)

– Znacząco zwiększył się ruch uliczny wymuszając budowę nowych, szerokich arterii komunikacyjnych, jak trasa W-Z, ul. Drobnera czy al. Sobieskiego we Wrocławiu. Już wówczas w prasie wrocławskiej pojawiły się narzekania na trudności z zaparkowaniem samochodu w centrum miasta, mimo że liczba zarejestrowanych wówczas pojazdów była śmiesznie mała w porównaniu do czasów nam współczesnych – mówi Piotr Sroka i dodaje, że wrocławskie ulice zapełniały wówczas auta, które dziś już niemal całkowicie „wyginęły”. Obecnie widok „Malucha” w centrum Wrocławia to już rzadkość.

Zgłoś uwagę