Morze kapeluszy na Partynicach

Na Partynicach zaroiło się od kapeluszy! Wrocławianie nie zawiedli, tłumnie przybyli na wrocławski hipodrom. Nie zabrakło końskiej dawki emocji.

  • Crystal Cup i Ladies Day na Partynicach

    Crystal Cup i Ladies Day na Partynicach

  • Crystal Cup i Ladies Day na Partynicach

    Crystal Cup i Ladies Day na Partynicach

  • Crystal Cup i Ladies Day na Partynicach

    Crystal Cup i Ladies Day na Partynicach

  • Crystal Cup i Ladies Day na Partynicach

    Crystal Cup i Ladies Day na Partynicach

  • Crystal Cup i Ladies Day na Partynicach

    Crystal Cup i Ladies Day na Partynicach

  • Crystal Cup i Ladies Day na Partynicach

    Crystal Cup i Ladies Day na Partynicach

  • Crystal Cup i Ladies Day na Partynicach

    Crystal Cup i Ladies Day na Partynicach

  • Crystal Cup i Ladies Day na Partynicach

  • Crystal Cup i Ladies Day na Partynicach

  • Crystal Cup i Ladies Day na Partynicach

  • Crystal Cup i Ladies Day na Partynicach

  • Crystal Cup i Ladies Day na Partynicach

  • Crystal Cup i Ladies Day na Partynicach


Po raz pierwszy w historii rozegrana została gonitwa Crystal Cup. Dwójka faworytów stoczyła w głównej gonitwie tego dnia porywającą walkę o zwycięstwo, w której na celowniku Sergeant Thunder pod Markiem Stromskim okazał się lepszy o szyję od Delight My Fire pod Niklasem Lovenem. Trzecie miejsce zajęła partynicka Negro Czacza pod Pawłem Pałczyńskim.

Po starcie konie galopowały w zwartej grupie. Dyktowania tempa podjął się Maugli pod Josefem Sovką, faworyci podążali na drugiej i trzeciej pozycji. Wszyscy uczestnicy gonitwy bez problemu pokonali najtrudniejsze przeszkody – skok trybunowy i bankiet. W drugiej fazie wyścigu do głosu doszła Delight My Fire, ubiegłoroczna zwyciężczyni Wielkiej Wrocławskiej, i odskoczyła rywalom. Niestety, jeździec zbyt szeroko wziął zakręt w kierunku finiszu i przed wyjściem na końcową prostą konie znów galopowały razem.

Sprawa zwycięstwa rozstrzygnęła się na ostatnich metrach liczącego 5500 m wyścigu. Sergeant Thunder i Delight My Fire dostarczyły wielotysięcznej publiczności prawdziwie końskiej dawki emocji. Oba konie na celowniku dzieliła długość końskiej szyi. Znakomite trzecie miejsce wywalczyła Negro Czacza, klacz trenowana na Partynicach przez Michała Borkowskiego, a należąca do Pauliny Kruc.

W gonitwie Crystal Cup mieliśmy okazje oglądać zmagania koni na dwóch nowych przeszkodach. - Bankiet jest bardzo ciekawą przeszkodą, inny, bo niepokryty trawą. Świetna jest też przeszkoda wodna – chwalił przed gonitwą Philippe Foucher, sekretarz European Crystal Cup Cross Country Challenge. Po gonitwie był równie zadowolony, zarówno z jej przebiegu, jak i oprawy. - Trochę się obawiałem obu nowych przeszkód, ale wszytko poszło dobrze – cieszył się zwycięski dżokej Marek Stromsky. – Przygotowaliście świetną trasę wyścigu, bardzo mi się podobała.

Nie mniejszą dawkę emocji przyniosły pozostałe gonitwy tego dnia. W czwartej gonitwie o puchar marki Max Fliz Tasmania po zaciekłej walce wygrała zaledwie o pół długości z Aspire. Było to drugie z trzech  zwycięstw tego dnia wrocławskiego trenera Tadeusza Dębowskiego. W strugach deszczu odbyła się szósta gonitwa o puchar Militaria.pl gdzie zwyciężyła Charreria, dosiadana przez dżokeja C. Timmonsa, nad faworyzowanym Nick of the Star.

Partynice to nie tylko wyścigi. Tłumy, które przyszły na wrocławski tor miały okazje uczestniczyć również w jednym z największych wydarzeń modowych w Polsce. W ramach Fashion Meeting Style ponad 30 niezależnych projektantów zaprezentowało swoje unikalne kolekcje w plenerowym showroom’ie. Panie miały również okazje skorzystać z darmowych porad stylistek. W przerwach między gonitwami publiczność zobaczyła pokazy mody m.in. Nataschy Pavluchenko, Emc Studio czy Oktopus.

Zgłoś uwagę