Dziecięco-młodzieżowy „Król Lew” w Capitolu. Oklaski! Oklaski!

Tylko po jednej scenie nie rozległy się brawa na widowni – gdy umierał Mufasa. Nie dlatego, że młodzi wykonawcy musicalu „Król Lew” zrobili coś nie tak. Przeciwnie, wywołali wielkie wzruszenie wśród równie młodej widowni. Pokaz końcowych warsztatów Młodzieżowej Akademii Musicalowej to arcydziełko na miarę talentów adeptów MAM. 

  • Król Lew

    fot. S. Borowski

  • fot. S. Borowski

  • fot. S. Borowski

  • fot. S. Borowski

  • fot. S. Borowski

  • fot. S. Borowski

  • fot. S. Borowski

  • Magdalena Zawartko i prezydent Wrocławia zaprosili do obejrzenia musicalu, fot. S. Borowski

  • fot. S. Borowski

  • fot. S. Borowski

  • fot. S. Borowski

  • fot. S. Borowski

  • fot. S. Borowski

  • fot. S. Borowski

  • fot. S. Borowski

  • fot. S. Borowski

  • fot. S. Borowski

  • fot. S. Borowski

  • fot. S. Borowski

  • fot. S. Borowski

  • fot. S. Borowski

  • fot. S. Borowski

  • fot. S. Borowski

  • fot. S. Borowski


 

Pamiętam, ile wzruszeń wywoływała disneyowska animacja „Król Lew” lata temu – również u dorosłych, bo pisząca te słowa jest tego przykładem. Najmłodszych, i ich rodziców, zachwyca także dzisiaj, a takie imiona, jak Simba, Pumba, Timon, czy  magiczne słowa „hakuna matata” są im dobrze znane. Widać to było i słychać również w poniedziałkowy wieczór, 26 czerwca, gdy na scenę Teatru Muzycznego Capitol wtargnęła wprost niesamowita ekipa bardzo młodych i nieco starszych artystów Młodzieżowej Akademii Musicalowej (MAM) we Wrocławiu i pokazała własną interpretację opowieści o Lwiej Ziemi. 

Magdalena Zawartko i prezydent Rafał Dutkiewicz powitali w Capitolu dzieci i towarzyszących im dorosłych, fot. S. Borowski

Koniec sezonu w szczytnym celu

„Król Lew” przygotowany w Akademii na finał końcoworocznych warsztatów można było obejrzeć w Capitolu po wykupieniu cegiełki na rzecz dzieci w Gwinei, którym Wrocław chce wysłać elementarze. W te bilety zainwestowali w większości bliscy i przyjaciele dzieci z MAM, gmina Wrocław natomiast zaprosiła na widownię podopiecznych wrocławskich placówek wychowawczo-opiekuńczych oraz rodziny objęte programem MOPS – „2+3 i jeszcze więcej”.

Mufasa i mały Simba, fot. S. Borowski 

I najmłodsi wrocławianie, i dorośli, którzy im towarzyszyli, muszą teraz przyznać, że spędzili dwie godziny we wspaniałym świecie ruchu, tańca, śpiewu, pięknych kolorowych kostiumów, w które oprawiona została fantastyczna opowieść o przyjaźni, miłości, tolerancji, spełnianiu marzeń mimo przeciwności losu. W świecie zagrożeń, w którym jednak zwycięża dobro.

Skaza i Simba, fot. S. Borowski

Dorośli zwykli mówić o czymś, co doskonale się udało, że to „świetna robota”. Dedykuję niniejszym te słowa wszystkim twórcom wrocławskiego, dziecięcego „Króla Lwa”. Aktorom i realizatorom.  

Wulkan energii, szczerości i talentu

Około 50 wykonawców – kilkulatki i nastolatki, dziewczęta i chłopcy – wręcz zawładnęło sceną, na której na co dzień grane są przede wszystkim „dorosłe” spektakle. Nic nie zdołało ich zdeprymować – ani pełna widownia, ani nawet obecność na niej prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza – wypowiadali swoje kwestie, śpiewali, tańczyli, wykonywali trudne akrobacje w fantastycznym tempie. Wiele pięknie ustawionych, pełnych głosów, duża sprawność fizyczna i to, co dla wieku tych młodych aktorów jest najważniejsze – spontaniczność i prawda – to największe atuty „Króla Lwa” w wykonaniu MAM-y.

Kolorowy Zazu i zielona Dżungla – w spektaklu są świetnie zatańczone i zaśpiewane sceny zbiorowe, fot. S. Borowski

Kto był najlepszy? Oczywiście w tym musicalu są role główne, potocznie uznawane za najważniejsze. A najlepsi byli... wszyscy! Każda postać miała i swoje miejsce, i znaczenie w tym przedstawieniu. Jego dorośli realizatorzy zadbali o to, aby wszyscy młodzi wykonawcy czuli się podobnie potrzebni i „zagospodarowani” na scenie, zależnie od swoich warunków fizycznych, wokalnych czy ruchowych. Dlatego tak dobrze dopracowane były poszczególne sceny tego przedstawienia – mimo że składały się na jedną opowieść, z powodzeniem mogły „zagrać” oddzielnie. I wszystkie kończyły się burzą oklasków zachwyconej publiczności.

Profesjonalne wsparcie 

Na ten sukces młodych wykonawców, czyli także na własny, zapracowała również ekipa dorosłych realizatorów. Wśród nich autorka adaptacji scenariusza i reżyser Joanna Kaczmarek. Do oryginalnej muzyki z disneyowskiej wersji swoje kompozycje dołączyła Magdalena Zawartko. Choreografia i ruch sceniczny to dzieło Malwiny Maksim, Piotra Małeckiego i ponownie Magdaleny Zawartko.

Bardzo udane kostiumy i charakteryzacja, fot. S. Borowski

Kostiumy zaprojektowała Magdalena Nikiel, a za charakteryzację odpowiadała Szkoła Makijażu Marzeny Daleckiej. Niesamowite fryzury wyszły spod palców Sztabu MAMowych Mam, którym „dowodziły” Magdalena Zawartko i Małgorzata Nacewicz. Scenograf Marek Anuszkiewicz wspierany był zaś przez 12-osobowy sztab scenograficzny.

Wokalnie dzieci i modzież pracowały pod okiem Magdaleny Zawartko, tanecznie – Malwiny Maksim i Piotra Małeckiego, a aktorsko – Joanny Kaczmarek.

Dużo ruchu i ciekawa choreografia to bardzo mocne strony musicalu, fot. S. Borowski

Do tego wspaniałego końca sezonu w MAM-ie mogło dojść dzięki współpracy: gminy Wrocław, Narodowego Form Muzyki, Soroptimist International Wrocław, Autorskich Liceów Artystycznych we Wrocławiu. Musical wyprodukowało Dolnośląskie Towarzystwo Muzyczne.

Nie ma jak u MAM-y

Owacja na stojąco, okrzyki, uściski, łzy radości i kwiaty w podziękowaniu – to wszystko zdarzyło się w Capitolu, gdy „kurtyna” już opadła. Najszczęśliwsze były dzieci, które „Królowi Lwu” tak piękną artystycznie przypięły łatkę. Widać, że MAM jest miejscem, gdzie spełniają swoje marzenia, już zaczynają realizować życiowe plany. 

Założycielka i pedagog MAM-y Magdalena Zawartko zaprosiła wszystkich, którzy chcieliby dołączyć do tej zgranej grupy dzieci i młodzieży, żeby się nie ociągali z decyzją i wstąpili do MAM-y – najchętniej na „dłuższą chwilę”. Akademia jest otwarta dla każdego. I bardziej, niż artystów, szuka małych marzycieli... 

Młodzieżowa Akademia Musicalowa (MAM) jest inicjatywą młodych, ambitnych absolwentek Akademii Muzycznej we Wrocławiu, które po latach gromadzenia doświadczenia artystycznego, udziału w licznych warsztatach, współtworzeniu teatralno-muzycznej grupy, postanowiły kontynuować tradycję, w której się wychowały – gdy osobowość kształtuje się poprzez kontakt ze sztuką.

MAM to miejsce, w którym zarówno dzieci, jak i starsza młodzież mogą odnaleźć azyl, który twórczo wpływa na rozwój wewnętrznego życia, kształcąc jednocześnie warsztat artystyczny, nierzadko będący skrytą, acz wielką siłą tych młodych ludzi. Dzięki indywidualnemu podejściu do każdego uczestnika, prowadzący MAM dają szansę na odkrycie własnych możliwości oraz rozwinięcie ich w stopniu potrzebnym do odpowiedzialnego, świadomego pokierowania nimi w dalszym życiu. Ten cel nie jest jednak osiągany za pomocą rygorystycznego treningu tanecznego, aktorskiego czy wokalnego. Prowadzący z wykorzystaniem nieinwazyjnych technik pedagogicznych oraz twórczego podejścia do słuchaczy – dają każdemu na rozwój tyle czasu, ile potrzebuje dana osobowość. 

MAM działa głównie na terenie Wrocławia, ale również wyjazdowo – organizując warsztaty i zajęcia skierowane do młodzieży i dzieci.

 

 

Zgłoś uwagę