Mężczyzna ekstremalny: pilot akrobata ze Sky Tower

Mistrz Polski w akrobacji samolotowej, kapitan boeingów 737, skoczek spadochronowy – Artur Kielak ma 36 lat, a już zdążył spełnić swoje największe marzenia. Zostało jeszcze jedno: zostać najlepszym pilotem na świecie.

  • Artur Kielak w samolocie do akrobacji, fot. Sławek Hesja Krajniewski

    Artur Kielak w samolocie do akrobacji, fot. Sławek Hesja Krajniewski

  • Artur Kielak, mistrz Polski w akrobacji samolotowej, fot. Anna Kłopocka

    Artur Kielak, mistrz Polski w akrobacji samolotowej, fot. Anna Kłopocka

  • Artur Kielak, mistrz Polski w akrobacji samolotowej, fot. Anna Klopocka

    Artur Kielak, mistrz Polski w akrobacji samolotowej, fot, Anna Kłopocka


Artur Kielak jest kapitanem boeingów 737-800 w jednej z największych linii lotniczych na świecie – Ryanair. Aktualnie lata po całej Europie, do Maroka i na Wyspy Kanaryjskie. We Wrocławiu mieszka w Sky Tower w apartamencie na 16 piętrze, bo „lubi być wysoko w górze”. W ciągu jednego dnia może być w kilku miejscach w Europie.

Agnieszka Czajkowska: - Mówisz, że masz tylko chwilę na rozmowę, bo jesteś ciągle w biegu. Skąd dziś wracasz?

Artur Kielak: - Byłem w Warszawie i w Liverpoolu. Jutro muszę wstać o 4 rano i lecę dalej. No cóż, taka jest praca pilota. Bywa, że pracuję po 12 godzin dziennie. Ale przyzwyczaiłem się do dyscypliny i jestem dobrze zorganizowany. Mieszkam teraz w Warszawie, ale latam też z innych polskich baz Ryanaira - Wrocławia i Gdańska. 

- Do szkół lotniczych dostają się tylko najlepsi, jest duża selekcja. Tobie się udało. Latasz dla jednej z największych linii lotniczych na świecie, masz za sobą tytuł mistrza Polski w ekstremalnej dyscyplinie sportowej: akrobacji samolotowej. Trudno było to wszystko osiągnąć?

Artur Kielak: - Wszystko, co osiągnąłem i do czego doszedłem, zawdzięczam ciężkiej pracy, wyrzeczeniom, konsekwencji i chyba …uporowi. Jestem bardzo uparty. Śmieję się do siebie, kiedy czytam czasami w internecie jakiś komentarz na swój temat – o proszę, został mistrzem, lata, bo ma bogatego tatusia. Nic bardziej mylnego! Owszem, żeby uprawiać akrobację samolotową trzeba mieć pieniądze, ale niczego nie dostałem za darmo. Pracowałem na swój sukces 15 lat. To była codzienna walka.

Czyli nie masz bogatego tatusia. Ale może ktoś z rodziny miał już taki talent? Wujek pilot?

Artur Kielak: - No właśnie nie (uśmiech). Pochodzę ze zwykłej, robotniczej rodziny. Ten upór, chęć walki być może mam po mamie. Moja mama jest prawdziwym żołnierzem. Twarda kobieta. Prawdą jest też, że po pracy, po treningu chcę mieć święty spokój – to jest z kolei cecha mojego taty.

Jak to się zaczęło w takim razie z lataniem w Twoim przypadku?

Artur Kielak: - Wychowałem się w Mińsku Mazowieckim, które ma długą tradycję związaną z lotnictwem myśliwskim. Jako chłopiec całe dnie, a może nawet i całe noce siedziałem przy ogrodzeniu lotniska i obserwowałem startujące i lądujące samoloty. Były to migi. Tak jak piloci migów, chciałem wykonywać karkołomne ewolucje na niebie. To było piękne. Świadomie postanowiłem zostać pilotem, jak skończyłem 3 lata. Tak więc pilotem chciałem być od zawsze. Jako 16-latek zrobiłem kurs pilota szybowcowego w Aeroklubie Podkarpackim, a potem zacząłem skoki spadochronowe. I poszło. Potem były już samoloty. Szkoliłem się w Polsce i w USA. W Los Angeles zrobiłem amerykańską licencję zawodową. Poza tym, latałem jako pilot demonstracyjny, zajmowałem się oblotami technicznymi. Latanie w USA nauczyło mnie pokory, spokoju i organizacji pracy w kokpicie. Tam jest najbardziej „gęsta” przestrzeń lotnicza na świecie – świetne miejsce do nauki latania. W 2004 roku zacząłem latać na akrobacyję w Aeroklubie Śląskim. To był kolejny stopień wtajemniczenia, jeszcze trudniejszy.

Na youtubie można obejrzeć karkołomne akrobacje, które wykonujesz w powietrzu. Jakie to uczucie? Wygląda to dość ekstremalnie…

Artur Kielak: - Pamiętam, że po pierwszych lotach akrobacyjnych nie mogłem spać. To jest taki zastrzyk adrenaliny, taka frajda, że daje niesamowitego kopa. Jesteś w trzech wymiarach, czujesz prędkość, siłę samolotu, możesz ocenić, jak wysoko się wznosisz. Trudno to opisać, lepiej to przeżyć. Szybko okazało się, że miałem rację – warto było oszczędzać każdy grosz, żeby zainwestować w loty na tych specjalistycznych maszynach. Wynajęcie takiego samolotu kosztuje kilka tysięcy za jeden trening, płaci się też za instruktora.

Trzeba chyba poza pieniędzmi,mieć totalną kondycję, żeby to robić?

Artur Kielak: - Nie ukrywam, że tak. To jest 10 minut lotu, a tętno masz 200. To jest bardzo obciążające dla organizmu. Im większa prędkość, tym większe przeciążenia w trakcie wykonywania pilotażu.

Zagrożenia?

Artur Kielak: - Wylew, utrata świadomości, wypadek i śmierć na miejscu. W tej dyscyplinie bardzo istotny jest trening. Trenuję codziennie, bez względu na to, czym mam wolne, czy pracuję. Na przykład teraz udzielam wywiadu zamiast ćwiczyć. Ćwiczyłbym, ale jestem lekko przeziębiony. 

Aż taka dyscyplina?

Artur Kielak: - To są tzw. treningi funkcjonalne. Praca nad kondycją, siłą, gibkością ciała. Wcześniej uprawiałem też sztuki walki – karate, kick-boxing. Treningi są po to, żeby wytrzymać przeciążenia. Staram się prowadzić zdrowy tryb życia – nie palę, nie stosuję żadnych używek. Jem ryby, kurczaki, warzywa.

Jak wygląda Twój dzień?

Artur Kielak: - Wstaję o świcie, jadę do pracy. Latam. Wracam. Idę na trening. Po treningu jem kolację, potem odpowiadam na pocztę, trochę pracuję. Około 23.00 kładę się spać.

Wychodzi na to, że nie ma miejsca na tzw. życie osobiste.

Artur Kielak: - To prawda. Może dlatego nie mam żony. Kiedyś dziewczyna powiedziała mi, że muszę wybierać – albo ona, albo latanie. Nie ma takiego wyboru. Ja jestem lataniem. Nie chodzi przecież o to, żeby się nawzajem ograniczać, prawda? Ale, żeby się dopełniać. 

Lubisz Wrocław? Mieszkasz w miejscu, które uchodzi za luksusowe?

Lubię Wrocław za jego młodą energię. Kiedy wychodzi się do miasta, widzi się mnóstwo studentów. Wybrałem mieszkanie w Sky Tower, bo mam tu w zasięgu ręki wszystko, co jest potrzebne, a mam jak widzisz bardzo mało czasu. Mam też fajny widok z tego 16 piętra na całe miasto. W końcu lubię być wysoko. Teraz mój cel to wejść do 10-tki najlepszych pilotów na świecie w akrobacji samolotowej. A potem jak każdy pilot, chcę być najlepszy na świecie.

 

Zgłoś uwagę