Miasto nam się rozmywa

Potrzebne tańsze mieszkania i tereny zielone


O tym, jak uczynić miasto przyjaznym dla rodzin z dziećmi, dyskutowali w piątek m.in. przedstawiciele deweloperów, władz miasta, wrocławskich uczelni, Stowarzyszenia Architektów Polskich oraz Klubu „Mamuśki”. Spotkanie to było inauguracją projektu „Budujemy Rodzinny Wrocław”, zainicjowanego przez Polski Związek Firm Deweloperskich.

- Zależy nam na wywołaniu debaty o potrzebach i oczekiwaniach rodzin z dziećmi wobec ich miejsca zamieszkania oraz przyjaznej dla nich aranżacji przestrzeni miejskiej- twierdzi Dorota Jarodzka-Śródka, prezes wrocławskiego oddziału Polskiego Związku Firm Deweloperskich. –Chcemy, aby we Wrocławiu chcieli mieszkać ludzie młodzi, a takie osoby planują zwykle założenie rodziny i posiadanie dzieci. Naszym celem jest stworzenie odpowiednich warunków do tego, aby to właśnie z naszym miastem wiązali swoją przyszłość. Żeby żyło im się tu komfortowo i wygodnie.

Dyskusja dotyczyła m.in. zagadnień demograficznych i socjologicznych, polityki prorodzinnej Wrocławia, ale także kształtowania przestrzeni poprzez architekturę, małą architekturę oraz zieleń.

Według Krzysztofa Ziajki, wiceprezesa wrocławskiego oddziału PZFD, istnieje obecnie duży problem ze starzeniem się społeczeństwa i liczbą rodzących się dzieci.

- Bardzo istotnym warunkiem do posiadania dzieci jest własne mieszkanie – uważa Krzysztof Ziajka. – Niestety zwykle młodych ludzi nie stać na jego zakup. Dlatego też potrzebne są programy, które mogą im to ułatwić. Jednym z nich jest program, który rozpoczął się na początku tego roku - „Mieszkanie dla Młodych”. Niestety we Wrocławiu jedynie około 18-20 proc. inwestycji spełnia jego warunki, ponieważ metr kwadratowy takiego mieszkania nie może być tu droższy niż 4774 zł. To z kolei sprawi, że deweloperzy, aby sprostać takim wymaganiom, będą budowali swoje osiedla na peryferiach miasta, a przez to miasto będzie się „rozlewało”. Konieczna tam będzie wówczas budowa nowych dróg, przedszkoli czy szkół. To spowoduje, że w centrum będą one zamykane. Aby sprostać cenie mieszkania deweloperzy będą musieli również obniżyć standard mieszkań. Nie będzie wind, wózkowni, rowerowni ani zagospodarowanych terenów zielonych. Dlatego z pewnością trzeba zmienić wskaźniki dla takich programów. Dopiero jeśli będą sensownie ustawione, będą mogły rzeczywiście pomóc.

Z kolei według wrocławskich architektów potrzebna jest nie tylko polityka mieszkaniowa, ale również spójna polityka rozwoju miasta. Według nich w centrum miasta, zamiast miejsc przyciągających ludzi, powstaje coraz więcej banków. Problemem jest też walka o przestrzeń z ruchem kołowym. To także sprzyja przenoszeniu się mieszkańców na peryferie miasta.

Obecne na spotkaniu przedstawicielki Klubu „Mamuśki”, wskazywały również na to, że młodzi rodzice często nie mają się gdzie wybrać ze swoimi pociechami.

- Problemem jest brak placów zabaw, gdzie można pójść z małym dzieckiem – mówiła Elżbieta Woźniak-Łojczuk z Klubu „Mamuśki”. – A jeśli już znajdzie się takie miejsce, nie ma w jego pobliżu toalety, ani miejsca, gdzie można dziecko przewinąć. Brakuje też klubów osiedlowych, do których można przyjść z maluchami, gdy za oknem kiepska pogoda. Czas życia takich miejsc to około pół roku. Zwykle „zabijają” je wysokie czynsze. Potrzebne jest tu więc jakieś wsparcie, np. w formie dofinansowania. Młodym rodzicom często sprawia kłopot również poruszanie się po mieście z wózkiem. O ile na rozkładach jazdy autobusów wiadomo, kiedy przyjedzie autobus niskopodłogowy, o tyle w przypadku tramwajów jest to już loteria.

Do zagadnienia terenów zielonych odniosła się Monika Ziemiańska, architekt krajobrazu z Uniwersytetu Przyrodniczego.

- Takie miejsca są bardzo potrzebne rodzinom z dziećmi, jednak zwykle łatwiej urządzić zielony skwer, niż go potem utrzymać w dobrej kondycji – twierdzi Monika Ziemiańska. – Poza tym, zieleń na osiedlu to nakład finansowy. Dlatego obawiam się, że przy minimalizowaniu kosztów, najpierw oberwie się właśnie zieleni. Dobrym rozwiązaniem mogą być nasadzenie zastępcze. Niestety nowe osiedla tylko w nazwie mają słowo „zielone”, aby zachęcić potencjalnych mieszkańców, a w rzeczywistości niewiele mają z tym wspólnego.

Efektem dyskusji, do której PZFD zaprosił ekspertów, będzie dokument z opisem potrzeb mieszkaniowych młodych rodzin oraz rozwiązań stworzonych z myślą o rodzinach z dziećmi. Ma on pomóc w tym, aby Wrocław stał się nie tylko miastem akademickim, ale również idealnym miejscem na wychowywanie dzieci.

Katarzyna Kunka

Zgłoś uwagę