dla mieszkańca
dla przedsiębiorcy
dla turysty
dla studenta
e-urząd
dla mediów
AAA
 
 

Nie jeżdżę na rowerze, bo... mam już swoje lata i nie mogę pochwalić się kondycją sportowca

1 października 2010

Kiedyś pokonywałem rowerem codziennie dystans przynajmniej 10 km, bo taka była odległość z domu do mojej firmy i z powrotem. Jeszcze wcześniej, jako nastolatek, szalałem na dwóch kółkach bez opamiętania. Rower w tamtym czasie był czymś niemal luksusowym, więc korzystałem z przywileju posiadania go. Teraz traktuję go jako środek transportu i rekreację jednocześnie.”

To nie jest wypowiedź trzydziestolatka, ani człowieka w średnim wieku. Pan Piotr jest emerytem i odkąd pamięta, dużą część podróży odbywa na rowerze. Jako pierwszy powód wyboru jednośladu jako środka transportu wymienia frajdę. - Rowerem nie zawsze szybciej, ale zawsze przyjemniej. Gdyby nie on, mój kontakt z rodziną mieszkającą w różnych częściach Wrocławia byłby znikomy. Jak pomyślę, że mam wsiąść w autobus i jeszcze się przesiadać, to już tracę ochotę na wizytę. A tak sam wybieram sobie trasę, najlepiej przez park, zapowiadam się jako gość i ruszam w drogę – opowiada. Pan Piotr wspomina również oszczędność na biletach komunikacji miejskiej, benzynie i opłatach za inne formy ruchu. - Lubię grać w tenisa, ale żeby móc to robić, trzeba zadzwonić, zarezerwować salę i przede wszystkim zapłacić. Na rower mogę wsiąść przy każdej okazji i dojazdy połączyć z przyjemną rekreacją – wymienia. Na pytanie o motyw, który może przekonać innych do pedałowania pada jednoznaczna odpowiedź: „to samo zdrowie!

Argumenty zdrowotne wymieniają jako pierwsze Panie Magda i Krystyna. Spotkaliśmy je w parku południowym, gdzie umówiły się na mały piknik. Przyjechały oczywiście rowerami. Dla nich podróże na dwóch kółkach to sposób na wypoczynek, kontakt z przyrodą, ale też kontakt ze znajomymi. Wspominają wiele koleżeńskich wypraw. Pani Magda swoją najdłuższą wycieczkę odbyła do zamku w Mrozowie. Na nieco krótsze dystanse wybiera się dość często ze swoim przyjacielem. Poza tym wsiada na rower, gdy chce uniknąć korków. – Kiedyś mierzyłam czas: samochodem z Hallera na Nowy Dwór jechałam 40 min. Rowerem niecałe 30 – wspomina. A czas nie jest przecież najważniejszy: chodzi głównie o radość, jakiej dostarcza ruch. Nasza druga rozmówczyni dodaje:  - to doskonały relaks i powrót do młodości. Mam siedzieć w domu przed telewizorem, skoro wokół tyle szczęścia, szczególnie w tych drobnych i prostych rzeczach – pyta retorycznie.

Panie Krystyna i Magda zaskoczone w trakcie pikniku

fot. Marta Miętkiewicz

Pani Krystyna podkreśla również, że rower był jej wsparciem w problemach zdrowotnych: wzmocnił kręgosłup, pomógł w rekonwalescencji po zabiegach ortopedycznych. Jeździ regularnie od ponad 10 lat. Pani Magda zaś zabiera jednoślad również na drobne zakupy. Dzięki temu dostrzega zmiany w infrastrukturze rowerowej i przyznaje, że jest coraz lepiej. Wprawdzie jej wspomnienia z Niemiec i tamtejszych tras rowerowych odbiegają od polskiej rzeczywistości, ale nie wygląda na osobę, która zamierza zrezygnować ze swoich przyzwyczajeń. Obie panie są przykładem uśmiechniętych emerytek, które korzystają z życia, a rower jest dla nich jednym ze sposobów na używanie przyjemności.

Dla pana Władysława Kaczmarczyka z Urzędu Miejskiego Wrocławia rower to wspomnienie z wyścigów na szosie czy z udziału w eskapadach rowerowych w góry. Ma 65 lat nadal ściga się w kategorii Masters, uczestniczy w maratonach górskich i na zdrowie nie narzeka. Uważa, iż z niegdysiejszej sprawności prawie nic nie stracił i deklaruje: „życie bez roweru grozi zawałem, niewydolnością układu krążenia, zniedołężnieniem i ogólnie złym samopoczuciem”. Swoją energiczną osobą potwierdza te słowa, a na zdjęciach z zawodów i wypraw z zadowoloną miną udowadnia niedowiarkom, że rower daje siłę.

Pan Władysław podczas jednego z wyścigów

fot. archiwum własne

Jak widać, nie trzeba być nastolatkiem, żeby rower stał się częścią codzienności. Nie trzeba też mieć kondycji sportowca, choć dzięki regularnemu pedałowaniu organizm będzie utrzymywany w dobrej formie. Niektóre dobroczynne efekty jazdy na rowerze to przyspieszone krążenie krwi w żyłach, czyli zwiększenie wydolności najważniejszego mięśnia organizmu - serca i przeciwdziałanie powstawaniu zakrzepów. Nawet osobom po zawale kardiolodzy zalecają czynny wypoczynek na rowerze, który zmniejsza narażenie na nawrót choroby.Pracują do tego niemal wszystkie główne partie mięśni: nóg, pośladków, rąk oraz te wzmacniające kręgosłup. Mięśnie z kolei zużywają energię. Godzinna wolna przejażdżka pozwala spalić około 300 kcal, a ta szybsza już dwa razy więcej, co stanowi równowartość dużego obiadu. Wysiłek skutkuje również zwiększeniem częstotliwości oddychania, co usprawnia proces wymiany gazowej.

Wspomniane tu profity wydawane są bez recepty i za darmo, jeśli posiada się rower. Inwestycja ze strony ochotnika to czas i odważenie się do przełamania stereotypowej bariery wieku. Istnieje jednak pewne ryzyko: zawstydzenie, że wcześniej wierzyło się w utarte schematy i stroniło od pedałowania.

Tekst: Agnieszka Matuszczyk

 
 
 
Wróć do góry strony
|
Wrocław.pl (c) 2010powered by CMSMirage

Wrocławski Serwis Internetowy jest oficjalnym
Serwisem Urzędu Miejskiego Wrocławia

statystyki serwisu redakcja serwisu biuletyn informacji publicznej kanały RSS

 
zgłoś uwagę