Łukasz Madej: Gram o swoją przyszłość [WYWIAD]

– W czerwcu kończy mi się kontrakt, jeśli jednak będę prezentował odpowiednią formę i dawał odpowiednio dużo drużynie, dyrektor sportowy będzie miał nad czym myśleć w kontekście mojego pozostanie w zespole – mówi Łukasz Madej, doświadczony skrzydłowy Śląska Wrocław.

  • fot. Patryk Załęczny


Patryk Załęczny: Ostatnie spotkanie i dość szczęśliwe zwycięstwo. Patrząc na przebieg całego meczu zasłużyliście na wygraną, czy musicie podziękować systemowi VAR, który w powszechnej opinii po prostu zawiódł?

Łukasz Madej: – Wydaje mi się, że mimo wszystko było to zasłużone zwycięstwo. Patrząc na naszą grę, można stwierdzić, że zagraliśmy dobre spotkanie i byliśmy lepszą drużyną. Potrafiliśmy stworzyć sobie kilka dogodnych sytuacji, więc nie traktowałbym tego zwycięstwa, wysuwając tezy, że to VAR pomógł nam w zdobyciu trzech punktów. Bylibyśmy bardzo rozczarowani, gdybyśmy nie zdołali odnieść sukcesu w tym pojedynku.

Kontynuujecie passę 5. meczów bez porażki w lidze, jednak na swoim koncie zapisanych macie zdecydowanie więcej remisów, niż zwycięstw. Ostatni sukces z Cracovią doda Wam skrzydeł i łatwiej będzie o kolejne punkty?

– Przede wszystkim zagraliśmy bardzo dobry mecz, co już powinno dodać nam skrzydeł, byśmy z poniesioną głową stanęli do starcia z Legią Warszawa. W kilku poprzednich spotkaniach straciliśmy niestety głupie bramki i tych punktów mogłoby być więcej. Mogło się potoczyć inaczej, jednak nie przegrywamy i optymistycznie patrzymy w przyszłość.

Śląsk Wrocław zbudował solidną drużynę, która może walczyć o najwyższe cele. Teraz do zespołu dołączył także Kamil Vacek. Duże wzmocnienie WKS-u?

– Jeśli tylko będzie w takiej dyspozycji, jaką pokazywał grając w Piaście – na pewno będzie wzmocnieniem. Na wszystko jednak trzeba chwili cierpliwości. Musi się odpowiednio zaaklimatyzować w drużynie i na pewno wówczas będzie nam wszystkim pomagał w odnoszeniu sukcesów. Przecież dlatego też został sprowadzony do zespołu.

Łukasz Madej, fot. Patryk Załęczny

Czujesz, że masz mocną pozycję w składzie Śląska Wrocław?

– Ciężkie pytanie. Widzę, że trener ma do mnie zaufanie i na mnie stawia, co oczywiście cieszy, ale w dalszym ciągu muszę ciężko pracować na treningach, aby go nie zawieść. Nie zastanawiam się co będzie później. Daje z siebie wszystko, aby włodarze klubu oraz trenerzy byli ze mnie zadowoleni. W czerwcu kończy mi się kontrakt, jednak jeśli będę prezentował odpowiednią formę i dużo dawał drużynie, dyrektor sportowy będzie miał nad czym myśleć w kontekście mojego pozostanie w zespole. Można powiedzieć, że gram o swoją przyszłość.

Jesteś bardzo doświadczonym zawodnikiem. To cenna rzecz, a trener chyba potrzebuje takich osób, aby scalić drużynę i poczekać aż wszystkie trybiki będą zgodnie współpracowały.

– Przede wszystkim chodzi o to, żeby dobrze grać w piłkę. Na pewno moje doświadczenie przyda się klubowi, nawet patrząc w kontekście młodych zawodników. Kiedyś też byłem na ich miejscu i praca u boku dojrzałego piłkarza była czymś, co znacząco poprawiało moje umiejętności. Nie należy patrzeć piłkarzowi w metrykę, tylko spojrzeć na jego obecną dyspozycję. Jeśli dobrze grasz w piłkę, trener będzie na ciebie stawiał, jeśli nie – będziesz tylko alternatywą.

W jaki sposób wykorzystacie przerwę na reprezentację? Wbrew przekonaniu niektórych kibiców, Wy wcale nie odpoczywacie, tylko ciężko pracujecie.

– Nie mamy czasu na odpoczynek i codziennie staramy się doskonalić swoje umiejętności i zgrywać zespół. Mieliśmy odrobinę wolnego, ale już jesteśmy w normalnym cyklu treningowym i przygotowujemy się do kolejnych pojedynków w lidze. Kiedy nie rozgrywamy meczu mistrzowskiego, gramy mecz sparingowy – wszystko po to, aby nie wypaść z rytmu. Cały czas pracujemy i liczymy na to, że w najbliższych meczach ligowych potwierdzimy naszą formę. 

Masz już 35. lat. Ile jeszcze Łukasz Madej pogra na wysokim poziomie?

– Jak już jesteś w tym wieku, to należy się cieszyć każdym treningiem i meczem, w którym trener na ciebie stawia. Mnie to wszystko nadal fascynuje i daje wiele pozytywnych emocji. Fizycznie jeszcze daję radę, także nie wyznaczam sobie jakiegoś terminu przejścia na piłkarską emeryturę. Piłka i życie jest tak nieprzewidywalne, lepiej niczego nie planować, ale brać to, co daje nam los. Dopóki będzie mi to sprawiało radość, chciałbym pozostać przy piłce. Po cichu liczę na nowy kontrakt i zrobię wszystko, aby nikt nie miał co do tego żadnych wątpliwości.

Łukasz Madej, fot. Patryk Załęczny

Jakie masz plany po zakończeniu kariery? Tak jak większość piłkarzy, będziesz chciał nadal pozostać w świecie sportu, czy masz zupełnie inny pomysł na dalsze życie?

– Przede wszystkim chciałbym pozostać przy piłce, ale w razie czego, mam kilka różnych alternatyw. Coraz częściej spoglądam jednak w stronę menadżerki, bowiem to zdecydowanie najbardziej mnie interesuje. Zobaczymy jednak, jak wszystko się potoczy. Planów można mieć wiele, ale to życie wszystko weryfikuje. 

Na zakończenie jeszcze jedno pytanie – czujesz się spełnionym człowiekiem i piłkarzem?

– Do końca chyba nie jestem spełniony jako piłkarz. Wszystko mogło potoczyć się inaczej i lepiej. Może powinienem zrobić większą karierę, grać w lepszych klubach i być podstawowym zawodnikiem naszej reprezentacji. Niedosyt na pewno pozostaje. Za to w życiu prywatnym jestem bardzo spełnionym i szczęśliwym człowiekiem, który optymistycznie patrzy przed siebie i stawia kolejne, ważne kroki, aby było tylko lepiej.

Zgłoś uwagę