Lotnicza tradycja na Gądowie Małym [ZDJĘCIA]

Co łączy Pabla Picassa, Irenę Joliot-Curie i astronautę Mirosława Hermaszewskiego? Wszyscy znali lotnisko na Gądowie Małym. Do interesującej historii tego miejsca nawiązują nazwy ulic i deweloperzy, którzy na lotniczej tradycji budują obecną tożsamość osiedla.

  • Lotnisko na Gądowie Małym we Wrocławiu

    Wystawa lotnicza na lotnisku na Gądowie Małym, 15.09.1974 r.; z lewej samolot An-2, zwany „Antkiem” (fot. Stanisław Kokurewicz) / Ośrodek „Pamięć i Przyszłość”


W zbiorach Centrum Historii Zajezdnia znaleźć można wiele ciekawych zdjęć z ostatnich lat działalności lotniska na Gądowie Małym, w latach 80. zabudowanego blokowiskiem, nazwanym osiedlem Kosmonautów. Prezentujemy zdjęcia autorstwa fotografa Stanisława Kokurewicza. To część fotograficznej kolekcji Ośrodka „Pamięć i Przyszłość”. Zobacz więcej zdjęć na Facebooku: Nie-zapomniany Wrocław. Archiwalne zdjęcia przejrzał dr Piotr Sroka z Centrum Dokumentacyjnego Ośrodka „Pamięć i Przyszłość”.

– Odkąd w 1958 r. regularny ruch pasażerski przeniesiony został na Strachowice, na Gądowie Małym pozostał Zespół Lotnictwa Sanitarnego, Zespół Usług Agrolotniczych oraz Aeroklub Wrocławski. Ten ostatni regularnie organizował liczne imprezy lotnicze, które gromadziły tysiące wrocławian – mówi dr Piotr Sroka.

(kliknij aby zobaczyć galerię zdjęć)

Jedna z większych imprez miała miejsce 15 września 1974 r. Z okazji trzydziestolecia lotnictwa ludowego Wojska Polskiego Aeroklub Wrocławski zorganizował wtedy wystawę sprzętu lotniczego, na której można było zobaczyć różne modele samolotów i szybowców (te ostatnie powstawały także w hangarze na Gądowie Małym, gdzie działał wydział zamiejscowy Szybowcowego Zakładu Doświadczalnego w Bielsku-Białej). Wielką atrakcję stanowił pokaz działania fotela katapultującego pilotów odrzutowców wojskowych. Oprócz prawdziwych samolotów na imprezie można było podziwiać latające modele, a także pokazy skoków spadochronowych.

Lądowała „Kukułka”

Piotr Sroka opowiada, że w 1971 r. dużą sensację wywołał przylot na wrocławskie lotnisko najmniejszego wówczas samolotu w Polsce – „Kukułki”. Ważący zaledwie 310 kg, pięciometrowej długości aeroplan o rozpiętości skrzydeł 8 metrów został zbudowany przez mieszkającego w Lesznie Eugeniusza Pieniążka. Samolocik został zarejestrowany 10 sierpnia 1973 r. (pod numerem SP-PHN), a już dwa dni później jego konstruktor przyleciał nim do Wrocławia, co odnotowano na łamach „Wieczoru Wrocławia”. Ten sam tytuł 21 września 1973 r. donosił o trwających już tydzień bezskutecznych poszukiwaniach „Kukułki”, którą jej twórca 13 września wystartował z Krosna w lot do Bielska-Białej, gdzie jednak nie dotarł.

(kliknij aby zobaczyć galerię zdjęć)

– Spodziewano się najgorszego. Tymczasem pilot po stracie skierował się w stronę Jugosławii i po kilkugodzinnym locie bezpiecznie wylądował w miejscowości Subotica. Od jakiegoś czasu nękany przez Służbę Bezpieczeństwa, w związku z utrzymywaniem kontaktów ze szwedzkimi amatorami lotnictwa, Eugeniusz Pieniążek zdecydował się opuścić swoją „ludową” ojczyznę. Władze jugosłowiańskie nie wydały go Polakom, tylko pozwoliły mu wyjechać do Austrii. Ostatecznie zamieszkał w Szwecji, gdzie trafił także jego samolot, który w 2005 r. został przekazany przez konstruktora do Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie – dodaje Piotr Sroka.

Lotnicza historia

Lotnisko oficjalnie uruchomiono w październiku 1910 r. Początkowo dzielili je między siebie wojskowi i sportowcy. – Lotnisko powstało dzięki Fritzowi Heidenreichowi. To wrocławski pionier lotnictwa uznał, że tereny, które służyły wcześniej wojsku jako plac ćwiczeń, nadają się do lotów próbnych konstruowanego przez niego samolotu – mówi Edward Sobczak, kiedyś dyrektor Zakładu Szybowcowego na Gądowie, który od wielu lat zgłębia historię tego miejsca.

(kliknij aby zobaczyć galerię zdjęć)

Ruch pasażerski ruszył w tym miejscu w 1921 r. Cztery lata później działały już codzienne rejsy. – W tamtych czasach to było duże lotnisko, najważniejsze na wschodzie Niemiec – tłumaczy Edward Sobczak. – Stanowiło bazę dla wszystkich lotów na północ, wschód i południe, również międzynarodowych.

Z roku na rok port się rozwijał. – Transport lotniczy był coraz bardziej popularny, a lotnisko musiało mieć bardzo duże znaczenie, bo w 1936 r. powstał nowy dworzec, bardzo nowoczesny jak na tamte czasy. Znalazła się w nim luksusowa sala przylotów, wieża dowódcy portu i hotel. Na dachu znalazł się taras widokowy, z którego można było żegnać odlatujących – opowiada miejski przewodnik Bronisław Zathey.

Wraz z wybuchem II wojny światowej kontrolę nad lotniskiem przejęło wojsko III Rzeszy. Na początku 1945 r. wojska sowieckie uderzyły na miasto i już w połowie lutego zdobyły lotnisko Strachowice. Od tego momentu transport rannych i zaopatrzenia odbywał się na Gądowie Małym. – Śmiało można stwierdzić, że gdyby nie Gądów, Wrocław upadłby pod naporem znacznie szybciej – uważa Zathey.

Po II wojnie światowej na lotnisku stacjonowali Rosjanie, ale w czerwcu roku 1946 powołano już do życia wrocławski oddział Lotu. – Port odżył tak naprawdę dwa lata później. Wrocław organizował wtedy Wystawę Ziem Odzyskanych i Światowy Kongres Intelektualistów. Na Gądowie lądowało wielu artystów, naukowców i oficjeli, w tym m.in. Pablo Picasso czy Irena Joliot-Curie – wspomina Bronisław Zathey.

Na lotnisku szkolili się również spadochroniarze. Wśród nich Mirosław Hermaszewski, jedyny polski astronauta.

Gądów pamięta o lotniczej historii

Historię przypominają nazwy ulic, takie jak Lotnicza, Balonowa czy Szybowcowa. Na Gądowie można odnaleźć ulice Jerzego Bajana – pilota myśliwskiego i sportowego, Eugeniusza Horbaczewskiego – był jednym z najlepszych polskich pilotów podczas II wojny światowej, Stefana Drzewieckiego – pioniera lotnictwa, Ludwika Idzikowskiego – który zginął podczas próby przelotu nad Atlantykiem czy Franciszka Hynka, dwukrotnego zdobywcy balonowego pucharu Gordona Bennetta.

Do lotnictwa nawiązali również twórcy najnowszej inwestycji mieszkaniowej na Gądowie. Firma Lokum Deweloper na patrona swojego osiedla wybrała genialnego renesansowego wynalazcę, konstruktora pierwszej maszyny latającej – Leonarda da Vinci.

– Nasze osiedle budowaliśmy z myślą o wyjątkowej przeszłości Gądowa – mówi Eryk Nalberczyński z Lokum Deweloper. – Czerpaliśmy jednocześnie z unikatowych tradycji architektonicznych Wrocławia. Dlatego na osiedlu jest m.in. pergola z fontanną wzorowana na tej przy Hali Stulecia.

Wraz z otwarciem fontanny na osiedlu Lokum da Vinci do grona miejskich krasnali dołączył Dedaliusz – krasnal szykujący się do startu na skrzydłach ornitoptera, wyglądem nawiązujący do historii Gądowa i patrona osiedla – Leonarda da Vinci. Propozycje imion dla krasnala przesyłali internauci w ramach specjalnego konkursu. Czytaj – Fontanna, pergola i krasnal Dedaliusz.

O Wrocławiu na starych zdjęciach czytaj więcej:

Zgłoś uwagę