Lew z Zoo Safari przyjechał na badania do Wrocławia

Taki pacjent to gratka dla wszystkich studentów weterynarii Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Na badania do uczelni przywieziono lwa. 

  • fot:Tomasz Lewandowski / UPWr.


Dwuletniemu, ważącemu 160 kilogramów Leonowi trzeba było wykonać rezonans magnetyczny z powodu wypadku, które doznał kilka dni wcześniej. Biegając uderzył głową w konar i opiekunowie podejrzewali wstrząśnienia mózgu albo uszkodzenia kręgów. Prezes Andrzej Pabich z Zoo Safarii w Borysewie, gdzie Leo mieszka na co dzień, zdecydował, żeby skorzystać z pomocy UPWr i dr Marcina Wrzoska jednego z najlepszych w Polsce specjalistów.

Doktor Wrzosek, który jako pierwszy w kraju uzyskał europejską specjalizację z neurologii, wyjaśnia: - Rezonans, który wykonaliśmy Leo, pokazał, że są pewne zmiany pourazowe, ale nie ma konieczności operowania. Leo dobrze zniósł narkozę i teraz już w Borysewie przechodzi zaleconą rehabilitację. Jesteśmy oczywiście w kontakcie, ale cieszę się, że pacjent ma się coraz lepiej.

Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu  współpracuje z Zoo Safari Borysew (w województwie łódzkim), monitorując stan zdrowia zwierząt w Zoo, a także realizując wspólne projekty badawcze. Podłódzki ośrodek ma interesujące i dobre doświadczenia w rozmnażaniu lwów białych, czyli tych rzadkich okazów, do których należy też Leo.

Leo trafił na rezonans magnetyczny do Centrum Diagnostyki Eksperymentalnej i Innowacyjnych Technologii Biomedycznych na Uniwersytecie Przyrodniczym. – Rezonans, warty przeszło 5 milionów złotych, służy głównie do celów naukowych – wyjaśnia prof. Józef Nicpoń: – Na Uniwersytecie Przyrodniczym wyspecjalizowaliśmy się przede wszystkim w diagnostyce układu nerwowego. W tej chwili powstaje też doktorat dotyczący diagnostyki chorób wątroby. Pacjentami, którzy najczęściej w ramach badań naukowych trafiają do rezonansu, są  świnie, psy i koty. Ale badano też różne odmiany drobiu czy ryb.

Dr Marcin Wrzosek neurolog, dla którego rezonans magnetyczny jest jedną z podstawowych technik diagnostycznych, na liście  swoich pacjentów poza lwami, psami i kotami, ma też dzikie sarny, lemury, a nawet jeże. 

Uniwersytet Przyrodniczy/fot:Tomasz Lewandowski / UPWr.  

Zgłoś uwagę