Kto po PZU?

Rząd ma nowy sposób drenowania spółek z giełdy


Bank PKO i gazowy gigant PGNiG mogą ogłosić, że jeszcze w tym roku wypłacą dywidendę zaliczkową za zysk z 2013 roku. Analitycy przestrzegają, że to źle wpłynie na ich działalność. Ktoś jednak będzie musiał zapłacić za ratowanie państwowej kasy. W nowelizacji budżetu ekipa Donalda Tuska zaplanowała bowiem, że przychody z dywidend na koniec roku mają wynieść o ponad miliard złotych więcej, niż założono wcześniej - pisze Maciej Rynkiewicz, redaktor Money.pl. Zyskami z tego roku już podzielił się PZU, ale wciąż brakuje jeszcze około 500 milionów złotych do zrealizowania nowych budżetowych planów.

Ubezpieczeniowy gigant postanowił, że w połowie listopada wypłaci 1,72 miliarda złotych, czyli 20 złotych na akcję. To zaliczka na dywidendę za zysk, który firma osiągnie w 2013 roku. Dla rządu oznacza to, że do budżetu trafi około 600 milionów złotych, ponieważ jego udział w spółce to obecnie 35 procent.

Maciej Rynkiewicz, redaktor Money.pl
Autor na Facebooku

Napisz do autora Inne artykuły tego autora

2013-08-28 06:00

Rząd ma nowy sposób drenowania spółek z giełdy. Kto po PZU?

[fot: Jan Bielecki/East News]

Poleć artykuł:

inShare1

Bank PKO i gazowy gigant PGNiG mogą ogłosić, że jeszcze w tym roku wypłacą dywidendę zaliczkową za zysk z 2013 roku. Analitycy przestrzegają, że to źle wpłynie na ich działalność. Ktoś jednak będzie musiał zapłacić za ratowanie państwowej kasy. W nowelizacji budżetu ekipa Donalda Tuska zaplanowała bowiem, że przychody z dywidend na koniec roku mają wynieść o ponad miliard złotych więcej, niż założono wcześniej. Zyskami z tego roku już podzielił się PZU, ale wciąż brakuje jeszcze około 500 milionów złotych do zrealizowania nowych budżetowych planów.

Ubezpieczeniowy gigant postanowił, że w połowie listopada wypłaci 1,72 miliarda złotych, czyli 20 złotych na akcję. To zaliczka na dywidendę za zysk, który firma osiągnie w 2013 roku. Dla rządu oznacza to, że do budżetu trafi około 600 milionów złotych, ponieważ jego udział w spółce to obecnie 35 procent.

Opel Astra dla firm

Kupując Astrę B2B dostajesz 6% upustu. Sprawdź sam!

>>>

Inwestycja z potencjałem!

Mieszkania z aktami notarialnymi. 700 m od Rynku. Od 6 500 zł/m2.

>>>

Nowa Nokia Lumia 920

Najbardziej innowacyjny smartfon na świecie! Sprawdź!

>>>

Reklama BusinessClick

Akcje po tej wiadomości zaczęły drożeć. W pierwszych minutach sesji kosztowały nawet niemal 450 złotych. Decyzja o wypłacie zaliczki nie jest dla inwestorów w gruncie rzeczy zła - przede wszystkim stopa całkowitego dochodu z inwestycji wzrośnie. Co jednak ważniejsze, samej spółce wyjdzie to też na dobre. Po pierwsze, w celu wypłaty środków PZU wyemituje dług, który będzie tańszy od utrzymywania kapitału własnego. Po drugie, spółka poprawi wskaźnik zwrotu z kapitałów własnych.

Co prawda Andrzej Klesyk, prezes PZU, podkreślił podczas wczorajszej konferencji po publikacji wyników, że decyzja o wypłacie nie była podejmowana pod naciskiem żadnego z akcjonariuszy. Jednak eksperci pytani przez Money.pl są innego zdania. Co więcej, sugerują, że w najbliższym czasie inwestorzy będą mieli powtórkę z rozrywki. Kwota 600 milionów złotych od PZU to wciąż za mało jak na apetyt Jacka Rostowskiego. Nowela zakłada bowiem, że wpływy z dywidend na ten rok wyniosą 6,925 miliarda złotych, czyli niemal o 1,1 miliarda złotych więcej od wcześniejszych założeń. Innymi słowy, po wpłacie od PZU, wciąż brakuje pół miliarda złotych.

Skąd rząd weźmie brakujące miliony? Nie udało się utrzymać komentarza od resortu, jednak zdaniem analityków Wood&Company, faworytów obecnie jest dwóch. Uważamy, że jeśli Skarb Państwa będzie mocno potrzebować pieniędzy w czwartym kwartale, to PZU, PKO BP i PGNiG mogą wypłacić zaliczkowe dywidendy - czytamy w najnowszym raporcie instytucji. Czytaj więcej...

 

Zgłoś uwagę