Książka o muzycznej historii Wrocławia wydana przez NFM

Przez ostatnie kilka lat Beata Maciejewska, dziennikarka i ceniona popularyzatorka historii Wrocławia tropiła muzyczne wątki w dziejach miasta. Powstawały felietony, które teraz zebrano w jeden tom „Miasto w muzyce”. W środku, na ponad 200 stronach ciekawostki o miejscach i ludziach. Wielu wrocławian zaskoczą, zachwycą, a może i zawstydzą. Bo nie wypada nie wiedzieć, że gościli u nas Chopin, Liszt, Brahms, zaś miejsca, które dobrze znamy były niegdyś ważnymi ośrodkami życia kulturalnego.


(Muzyczne) opowieści o Wrocławiu

Książka „Miasto w muzyce” wrocławskiej dziennikarki Beaty Maciejewskiej ma starannie wybrany tytuł. Nawiązuje do pisma „Muzyka w mieście”, miesięcznika ukazującego się już od blisko 4 lat, a wydawanego nakładem Narodowego Forum Muzyki. Lubiana znawczyni historii Wrocławia przez kilka ostatnich lat regularnie publikowała w periodyku swoje felietony o muzycznej przeszłości stolicy Dolnego Śląska. Teraz 24 teksty zostały zebrane w jednym tomie (planowany jest jeszcze drugi, prawdopodobnie w przyszłym roku) i wydane w wyjątkowo atrakcyjnej szacie graficznej (twarda oprawa, precyzyjnie wyszukane unikatowe ilustracje i zdjęcia) oraz dwóch wersjach językowych. Polskiej i angielskiej w tłumaczeniu Adama Gajlewicza i pod nieco zmienionym dla potrzeb czytelników tytule – „Breslau Tales for Music lovers” (a także z koniecznymi przypisami, które pomogą czytelnikom nie znającym np. historii polskiej literatury).

Spadkobierczyni wielkiej tradycji

Przez lata dziejami wrocławskiej, ale przede wszystkim śląskiej kultury muzycznej zajmowała się i wnikliwie je badała profesor Maria Zduniak z wrocławskiej Akademii Muzycznej. Dzięki jej pracy dowiedzieliśmy się więcej m.in. o wybitnych kompozytorach działających w mieście i regionie, ale też tych, którzy z Wrocławiem byli przez jakiś czas po prostu związani (choćby Johannes Brahms). Dziś z tamtych odkryć korzystają muzykolodzy i miłośnicy historii Wrocławia. Beata Maciejewska, której teksty poświęcone fascynującym legendom i faktom dotyczącym naszego miasta cieszą się od lat niesłabnącym zainteresowaniem, teraz stanie się, w pewnym sensie, kontynuatorką zadań, jakie niegdyś rozpoczęła profesor Zduniak. Zwłaszcza że za sprawą felietonów w tomie „Miasto w muzyce” wrocławianie lepiej poznają muzyczne leitmotivy. I wielu mieszkańców odkryje, że wielki Johannes Brahms niemal obraził szacowny Senat Uniwersytetu Wrocławskiego wysyłając...kartę pocztową ze słowami wdzięczności za przyznanie mu tytułu doktora honoris causa i dopiero interwencja wrocławskiego środowiska akademickiego spowodowała, że kompozytor napisał Uwerturę akademicką w formie podziękowania za zaszczyt. Dziś grywana jest na całym świecie.

Strony z książki „Miasto w muzyce”

Wędrówki nowymi śladami

Dlaczego jeszcze warto sprawić sobie książkę „Miasto w muzyce”? Bo Beata Maciejewska oprowadza nas po Wrocławiu proponując zupełnie inne spojrzenie na miasto.

Rozdział poświęcony m.in. wizycie Chopina we Wrocławiu

Podążamy śladami Fryderyka Chopina (nocował m.in. w zajeździe "Pod złotą gęsią" przy dzisiejszej ulicy Ofiar Oświęcimskich), Karla Marii von Webera (był młodym dyrektorem teatru we Wrocławiu i mieszkał w domu stojącym niedaleko dzisiejszego IX Liceum Ogólnokształcącego, gdzie zresztą ufundowano mu tablicę pamiątkową) albo profesor dermatologii i wenerologii Albert Neisser, w którego willi (dziś przy ul. Różyckiego) gościli m.in. Gustav Mahler, czy Richard Strauss. A wszystko opisane w bardzo przystępny sposób, okraszone anegdotami i dokładnie przygotowane pod względem faktograficznym i typograficznym. Wiele miejsc sfotografowano specjalnie na potrzeby książki, a z archiwum wyjętych zostało mnóstwo znakomitych fotografii i rycin.Wszystko po to, by wrocławianie i turyści nie mieli żadnych wątpliwości. Wrocław był zawsze ważnym ośrodkiem muzycznym.

Zgłoś uwagę