Kobiety wśród honorowych dawców krwi. Potrzeba ich więcej!

Krew jest lekarstwem, którego nie da się wyprodukować. Jedyni jego „wytwórcy” to honorowi krwiodawcy. Zawsze przeważali wśród nich mężczyźni. Według dzisiejszych danych jedynie 30% wszystkich honorowych dawców krwi to kobiety. Co zrobić, by ten odsetek się zwiększył, jak zachęcić panie do podzielenia się cennym darem życia?  


Takie pytania stały się źródłem inicjatywy, podjętej przez Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa we Wrocławiu we współpracy z Wrocławską Radą Kobiet i Wydziałem Zdrowia i Spraw Społecznych UMW, której celem jest „zwiększenie ilości pań zgłaszających się do oddawania krwi”. Wzmocnieniu tej idei ma służyć ustanowienie przez RCKiK roku 2017 – Rokiem Kobiet dla Krwiodawstwa.

O wciąż zbyt małej aktywności kobiet w roli honorowych dawców krwi i jak to zmienić przedstawicielki ww. podmiotów, a także wieloletnie krwiodawczynie mówiły podczas konferencji prasowej, nad którą patronat objęła Wrocławska Rada Kobiet. – To temat godny uwagi i godny poświęcenia mu czasu – mówi Joanna Nyczak, dyrektor Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych UMW i jednocześnie przewodnicząca WRD. – Trzeba odczarować stereotypy na temat tego, czy kobiety mogą czy nie, a jeśli tak, to w jakim stopniu być honorowymi dawcami krwi. Uważamy, że liczba kobiet krwiodawców na pewno mogłaby wzrosnąć. Pamiętajmy przy tym, że jedno oddanie krwi może uratować życie nawet trzem osobom – podkreśla dyrektor Nyczak.

Uczestniczki konferencji (od lewej): Bożena Mierzwa – Zasłużony Dawca Krwi I stopnia, dr n. med. Ewa Gruszka – neurolog, Uniwersytecki Szpital Kliniczny, dr n. med. Małgorzata Szymczyk-Nużka – RCKiK we Wrocławiu, Joanna Nyczak - Wydział Zdrowia i Spraw Społecznych UMW,  Wrocławska Rada Kobiet, Katarzyna Turkiewicz  – Globalne Centrum Biznesowe Hewett Packard Enterprise, Wrocławska Rada Kobiet, Małgorzata Meder –  Klub Honorowych Dawców Krwi PCK im. Marciniaka Wrocław

Lek na wagę życia

Krwi, ze względu na terminy ważności, niestety nie można zmagazynować, a zatem jej niedobory to bardzo poważny problem, z którym sezonowo przychodzi się zmagać wszystkim polskim regionalnym centrom krwiodawstwa. Pobrany koncentrat krwinek czerwonych nadaje się do podania pacjentowi tylko przez 42 dni, a koncentrat płynu krwinek płytkowych tylko przez dni pięć. Niezwykle ważne jest także, by pacjenci otrzymywali na czas i w odpowiedniej ilości krew lub jej składniki.

– Jeśli chodzi o wszystkie składniki krwi pobierane w Polsce, to od dłuższego czasu jest to rocznie ponad 1,2 mln donacji i taka tendencja w zasadzie się utrzymuje – mówi  dr n. med. Małgorzata Szymczyk-Nużka, zastępca dyrektora  ds. Medycznych w RCKiK we Wrocławiu. – We wszystkich centrach krwiodawstwa w Polsce mamy ok. 600 tys. dawców. Dolnośląskie podzielone jest na dwa centra –  we Wrocławiu i Wałbrzychu. Rejestrujemy w nich blisko 80 tys. donacji rocznie od ok. 30 tys. zarejestrowanych honorowych dawców krwi każdego roku, 70% z nich to mężczyźni – wylicza dr Szymczak-Nużka.

Parytet mile widziany

Żeby zrównać się z mężczyznami, krwiodawczynie powinny poprawić swój wynik frekewencyjny o jakieś 20%. To pewnie jest do zrobienia, mimo że kobiety mają więcej powodów, dla których ich aktywność w oddawaniu krwi nie jest tak imponująca, jak w przypadku ich mężów, synów czy braci.

Kobiety nie mogą na przykład oddawać krwi, będąc w ciąży, a także pół roku po porodzie lub gdy karmią dzieci piersią. A potem, gdy teoretycznie mogłyby zjawić się w punkcie pobrań, to zwyczajnie brakuje im czasu, mają też inne życiowe priorytety.  Często jednak nie oddają krwi, bo trochę się boją, nie są pewne, czy stan ich zdrowia na to pozwala, a w końcu brakuje im jakiegoś silniejszego bodźca, a czasami nawet świadomości, że mogą swoim szlachetnym czynem uratować ludzkie życie.    

Kobiety, które oddały krew w 2016 r., z podziałem na wiek, źródło: RCKiK

 – Często kobieta nie myśli nawet o tym, że mogłaby być krwiodawcą – twierdzi Katarzyna Turkiewicz, prezes zarządu Globalnego Centrum Biznesowego Hewett Packard Enterprise, członkini Wrocławskiej Rady Kobiet, organizatorka akcji krwiodawstwa w przedsiębiorstwach. –  Tę świadomość bardzo pomagają rozbudzić np. akcje zbiórki krwi w miejscach pracy. Idąc za przykładem kolegi czy koleżanki, którzy oddają krew, łatwiej samej podjąć taką decyzję. Jeśli w firmie takie akcje odbywają się regularnie – 2-4 razy w roku – za każdym razem ileś osób z zespołu do nich przystępuje. Dlatego uważam, że właśnie zakłady pracy mają dużą rolę do odegrania w zachęcaniu pań do krwiodawstwa. Zwłaszcza w takim mieście, jak Wrocław, gdzie np. kadrę dużych centrów biznesowych stanowią w 70% kobiety – podkreśla prezes Turkiewicz. 

Prosta filozofia ośmiu minut 

Żeby oddać krew, wystarczy średnio osiem minut. Wliczając w to zarejstrowanie się, czyli niezbędne formalności przed pobraniem krwi pełnej, cały pobyt w punkcie pobrań zajmuje około godziny. Drugie tyle trzeba liczyć w przypadku oddawania osocza metodą plazmaferezy automatycznej czy płytek krwi metodą separacji komórkowej. To jednak nadal niewiele w porównaniu z ogromnymi korzyściami i dobrem, jakie może przynieść taka wizyta.

–  Ja oddałam krew pierwszy raz jako 18-latka  właściwie z ciekawości, a może chęci przeżycia jakiejść przygody – opowiada dr n. med. Ewa Gruszka, neurolog z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego, która krew oddaje od 36 lat i zebrało się tego już ponad 70 litrów. –  Ale gdy zaczęłam pracę zawodową w szpitalu, mój pogląd na tę sprawę diametralnie się zmienił. Zobaczyłam tam wielu ludzi, których los mógłby zostać nieszczęśliwe przesądzony, gdyby nie dar krwi. Krwiodawstwo nie dotyczy tylko pacjentów, którzy wymagają operacji chirurgicznej czy ginekologicznej, nie tylko w takich przypadkach podaje się bowiem krew. Jest bowiem mnóstwo osób cierpiących na choroby hematologiczne, wymagające także przyjmowania różnych preparatów krwi, podobnie jest przy chorobach neurologicznych, przewlekłych, gdzie krew i jej pochodne ratują życie, poprawiają kondycję człowieka i odwracają jego zły los – mówi dr Gruszka.  

Kobieta potrafi przekonać kobietę

Najpełniej o idei honorowego krwiodawstwa, a także o osobistej satysfakcji i niejednokrotnie dumie z niesienia pomocy innym w tak spektakularny sposób, mówią panie, które mają to po prostu... we krwi. Małgorzata Meder, prezes Klubu Honorowych Dawców Krwi PCK im. Marciniaka, krew oddaje od wielu lat, ale i organizuje bardzo skuteczne akcje poboru. Z jej obserwacji wynika, że coraz więcej kobiet decyduje się zostać dawcą. – Teraz w moim klubie jego członkowie to już w 50 procentach panie – potwierdza. – Uważam, że kobiety są silniejsze od mężczyzn, wiele z nich oddaje nie tylko tzw. pełną krew, ale i płytki krwi. Zachęcam więc wszystkie panie, by spróbowały honorowego krwiodawstwa, bo to chyba najprostszy sposób, żeby pomóc drugiemu człowiekowi, który walczy o zdrowie czy życie – podkreśla pani Małgorzata i trudno się z nią nie zgodzić.

Przykładem takiej silnej kobiety, której i mężczyźni powinni zazdrościć nie tylko zdrowia, ale i samozaparcia, jest natomiast Bożena Mierzwa (fot. powyżej), Zasłużony Dawca Krwi I stopnia (ok. 25 l oddanej krwi). – To prawda, jestem przykładem na to, że oddawanie krwi nie wycieńcza. Przez całe życie miałam dobre wyniki. Dlatego zaproponowano mi oddawanie płytek krwi, co jest trochę bardziej skomplikowane, niż pobieranie pełnej krwi, i trochę dłużej trwa, ale pamiętam, jaką dużą satysfakcję czułam, widząc, że na sali pobrań, wśród mężczyzn, jestem jedyną kobietą... – mówi pani Bożena.

Jeśli poczujesz „zew krwi”...

...zabierz dowód osobisty, bądź wyspana, niekoniecznie na czczo, ale po lekkim, niskotłuszczowym posiłku, wypij dużo wody lub owocowych soków, wcześniej nie pal papierosów, nie pij alkoholu i udaj się na ul. Czerwonego Krzyża 5/9. Tam oddasz krew. A to, czego wciąż nie wiesz, odpowiedzi na nurtujące cię pytania i wiele innych informacji, przeczytasz na stronie internetowej lub na Facebooku.  

Zgłoś uwagę