Jose Torres o Kubie i „Świecie bez wolności ”

Przed nami ostatnie dni Międzynarodowego Przeglądu Filmowego „Świat bez wolności”, organizowanego przez Instytut  Pamięci Narodowej w Kinie Nowe Horyzonty. Wstęp na seanse jest wolny. Jednym z gości specjalnych przeglądu był Jose Torres, znany kubański muzyk mieszkający w Polsce. Nam opowiadał tym, co dzieje się teraz na Kubie i jaka przyszłość czeka tę wyspę.

  • Jose Torres

    Jose Torres opowiadał o sytuacji na Kubie


Każdy dzień przeglądu to próba pokazania problemu, jakim jest świat bez wolności, z perspektywy innego kraju. W programie znalazły się filmy i spotkania poświęcone demokracjom ludowym (Węgry, NRD, PRL, Czechosłowacja) i ZSRR, Chile w okresie rządów Pinocheta, a także Chinom. Od 9 do 11 czerwca gośćmi specjalnymi spotkań będą m.in. Jiří Menzel, Tomasz Raczek, Vytautas Landsbergis i Wacław Radziwinowicz. 

7 czerwca tematem przeglądu była Kuba, która znajduje się w szczególnie ważnym i fascynującym momencie historycznym. Poniżej rozmowa z Jose Torresem.

Jak dziś wygląda Kuba?

Jose Torres: – To mozaika jedyna w swoim rodzaju, kraj kontrastów i paradoksów, drugiego takiego na świecie nie ma. Po części dziwny skansen z amerykańskimi autami z lat 50. i z budowlami poradzieckimi, jak nigdy niedokończona elektrownia jądrowa w mieście Juragua. Jak żyją jego mieszkańcy, można zobaczyć na filmie „Epokowy projekt”, pokazywanym w ramach przeglądu. Jednak dziś na Kubie są też nowe inwestycje zagraniczne. Na przykład niedaleko portu w Hawanie zbudowano wysokiej klasy hotele. Ta część miasta wygląda nowocześnie i po europejsku, a w centrum sypią się piękne, stare kamienice, których nikt nie remontuje.

Co właściwie dzieje się na Kubie? Czy można powiedzieć, że kraj się otwiera?

– Wyspa jest w niezwykłym momencie historycznym. System się wali, ale nadal trwa. Niedawno na Kubę przypłynął pierwszy prom z USA. To dowód zmian, ale jednocześnie Kubańczyk, który przyszedł powitać pasażerów z amerykańską flagą, został aresztowany. Nie ma mowy o wolności słowa czy legalnej opozycji. Reżim kubański działa dziś według zasady: niby się otwieramy, ale kto nie jest z nami, ten jest przeciwko nam. 

Jak na co dzień żyją Kubańczycy?

– Panuje bieda. Zwykły Kubańczyk zarabia 20 dolarów miesięcznie. Jedzenie to malutkie porcyjki na kartki. Choć może nie jest aż tak dramatycznie, jak w latach 90., kiedy po upadku ZSRR na Kubie zabrakło dosłownie wszystkiego.

Jak to możliwe, że mimo takiej sytuacji system nadal trwa?

– Władze zajmują Kubańczyków małymi problemami, żeby nie widzieli tych wielkich. Teraz czymś takim jest dostęp do internetu. Można kupić specjalną kartę do telefonu, pójść do parku, gdzie jest wi-fi, połączyć się z siecią i mieć wrażenie kontaktu ze światem. Są też inne pozory otwarcia. W Hawanie koncertowali Beyonce i Rolling Stonesi, na ulicach miasta kręcili film „Szybcy i wściekli”, był Barack Obama, amerykańska zawodowa drużyna baseballowa z Tampa Bay, zresztą z uciekinierami z Kuby w składzie, grała z naszą reprezentacją narodową. Ale to wszystko tylko fasada.

Czy Kubańczycy zaglądają, co się za nią kryje? Jaka jest najbliższa przyszłość Kuby?

– To zależy od tak wielu różnych elementów, że nie potrafię powiedzieć, co będzie się działo i w którą stronę podąży Kuba. Na pewno nie ma przed nią jednej drogi. Wszystko wskazuje na to, że zmiany się zaczynają i tego procesu nie da się już zatrzymać. Przez kilkadziesiąt lat Kubańczycy żyli za zasłoną, teraz otwierają oczy. Myślę jednak, że minie jeszcze dekada, zanim obecny system na Kubie definitywnie się załamie. W tej chwili Kubańczycy nie są aż tak zdeterminowani, jak byli w 1989 roku ludzie w krajach Europy Środkowo-Wschodniej.

A co Pan widzi, wyobrażając sobie dalszą przyszłość Kuby: skansen, coraz bardziej pogrążający się w marazmie czy szybko rozwijający się kraj, „karaibskiego tygrysa”?

– Kuba może rozwijać się szybko, w sprzyjających warunkach Kubańczycy to przedsiębiorczy ludzie. Nie wiem, czy będziemy „karaibskim tygrysem”, na pewno możemy być karaibskim turystycznym rajem. Najważniejsze jest to, żeby w przyszłości przede wszystkim to zwykli mieszkańcy Kuby poczuli, że ich życie zmieniło się na lepsze. Jednak Kubańczycy muszą zdać sobie sprawę z tego, że wolność i wolny rynek nie oznaczają, że z dnia na dzień ich życie odmieni się samo. W okresie transformacji czeka nas ciężka praca i mnóstwo problemów do rozwiązania. Jedno wydaje mi się pewne: nie potrzeba nam rewolucji, lecz ewolucji.

Jest Pan optymistą?

– Jestem realistą marzycielem. Mieszkam w Polsce od 1978 roku. Dobrze znam realia kraju po transformacji, z początkującą demokracją. Potrafię sobie wyobrazić, jak będzie wyglądała Kuba i co będą myśleli Kubańczycy. Wiem, że wolność i demokracja to również wyzwanie. Jednak najważniejsze jest to, żebyśmy wreszcie sami mogli decydować o swoim życiu.

Program przeglądu

Międzynarodowy Przegląd Filmowy „Świat bez wolności”

Międzynarodowy Przegląd Filmowy „Świat bez wolności”

Dokument / Wydarzenie kinowe / Polityczny / Film / ESK
Termin od 3 maja 2016 do 11 czerwca 2016

Miejsce Kino Nowe Horyzonty

Zobacz
Zgłoś uwagę