Początek roku 2011 przyniósł w Operze Wrocławskiej premierę nowego spektaklu operowego. Skromnie zapowiadająca się historia świętej Joanny, która wyzwoliła Francję z pod agresji angielskiej, miała być tylko tłem do pięknej partytury Giuseppe Verdiego. Nic bardziej mylnego.
Wystawiana po raz pierwszy we Wrocławiu opera „Joanna d’Arc” okazała się spektaklem porywającym w swej dramaturgii, zachwycającym kostiumami i wspaniałym wykonaniem trudnych, verdiowskich arii solowych.
Anna Lichorowicz, odtwórczyni roli Joanny d'Arc
Giuseppe Verdi kojarzy się najczęściej z takimi dziełami jak „Risorgimento”, „Aida” czy „La Traviata”. Opera „Joanna d’Arc” powstała w początkowych latach twórczości kompozytora, dziś jest powszechnie docenianym dziełem scenicznym. Napisana na trójkę śpiewaków: sopran (Giovanna), baryton (Giacomo) i tenor (Carlo VII). W tych rolach soliści Anna Lichorowicz i Mariusz Godlewski, których słyszeliśmy już zarówno we wspaniałych partiach solowych i w zachwycającym, lirycznym duecie m.in. w operze „Król Roger” Szymanowskiego. Trzecim głosem jest nowy artysta z zespołu Opery Wrocławskiej Nikolay Dorozhkin. Anna Lichorowicz to jedyna solistka w Polsce i jedna z niewielu na świecie śpiewająca partię Cesarzowej z opery "Kobieta bez cienia" Richarda Straussa, natomiast Mariusz Godlewski jest mistrzem zarówno lirycznego śpiewu jak i dramaturgii scenicznej.
Mariusz Godlewski, odtwórca roli Giacomo
Bardzo dużą rolę w tej operze odgrywa orkiestra, nie wspominając o znakomitym udziale chóru. Muzykę cechują marszowe fragmenty, nawiązujące do okresu wojny stuletniej. Oprócz tego w partyturze znajduje się wiele lirycznych wątków. Piękna muzyka Verdiego ze wszystkimi charakterystycznymi cechami tego kompozytora.
Czas, w którym rozgrywa się akcja przedstawienia to połowa XV wieku. Schyłek średniowiecza, okres największego wpływu Kościoła na kształtowanie postaw ludzkich. Libretto wyszydza scholastyczne wychowanie, gdzie jednym z podstawowych założeń etycznych było realizowanie przez człowieka własnego powołania przy jednoczesnej walce z grzesznymi pokusami. Bohaterska Joanna d’Arc podążyła za boskim głosem swojego przeznaczenia by ratować Francję. Jednak jej głównym przewinieniem, albo raczej pretekstem do usunięcia ze sceny politycznej kontrolowanej przez Kościół, stało się niedozwolone, ziemskie uczucie. Miłość do króla. W tej dramatycznej reżyserii Nataschy Ursuliak rozwinęła się jedna z piękniejszych historii na deskach wrocławskiej Opery.
Nikolay Doroshkin, odtwórca roli Carlo VII
Wspaniale sprawdziła się surowa scenografia Claudii Weinhart. Model przewróconego Kościoła ukazujący nieprawidłowości w działaniu tej instytucji i jego zachwianą pozycję. Jednocześnie cały czas był tłem rozgrywającej się akcji, przypominając o swej nadrzędnej roli w hierarchii feudalnego systemu społecznego i władzy nad umysłami ludzi.
Co ważne, scenografia nie przytłoczyła bohaterów, ani muzyki. Na pierwszym planie cały czas byli soliści i chór. Kobiety w pięknych sukniach, mężczyźni w zbrojach, z białą bronią u boku. Nawet repliki mieczy przygotowano tak starannie, że podczas scen walki słychać było szczęk broni. Dopełniło to całości historycznego obrazu, potwierdzając wielkość i możliwości operowych spektakli.
Po raz kolejny także okazało się, że dyrektor Ewa Michnik miała rację, powierzając nadzór nad kostiumami Małgorzacie Słoniowskiej. W efekcie powstało ich aż 300, stylizowanych na XV wiek.
I tak oto cztery kobiety – realizatorki najnowszej premiery w Operze Wrocławskiej – przypomniały, że silne, niezależne przedstawicielki płci potocznie nazywanej słabszą, istniały zawsze i nie jest to wymysł XXI wieku. Co więcej, dzisiejsze kobiety dzięki takim walecznym czynom swoich poprzedniczek mają łatwiej. Dlatego pamięć o Joannie Orleańskiej przetrwała wieki, dziś jest patronką Francji i świętą.
„Joanna d’Arc” Giuseppe Verdiego to niewątpliwie dzieło spełniające oczekiwania najbardziej wymagających melomanów. Ukłon w stronę widzów, którzy od spektaklu operowego oczekują pięknych kostiumów, lirycznej akcji oraz rozbudowanych i mocnych partii solowych.
Kinga Rękawiczna
Fotorelacja z premiery