Wszyscy pamiętamy historię odważnej dziewczyny, która z niewielkiej wsi Domremy w Lotaryngii ruszyła na dwór królewski do samego Chinon, by przekonać króla do walki o kraj. Dzięki zwycięstwie w kluczowej bitwie pod Orleanem i jednocześnie swej niezłomnej wierze w Boga oraz czystości, zyskała przydomek Dziewicy Orleańskiej. Ocaliła Francję, odzyskała zajęte przez wrogów tereny i uratowała koronę Karola VII. Niestety siebie samej nie zdołała uratować, gdyż odwieczna walka o wpływy i pieniądze nigdy nie oglądała się na dobroć serca ani szczerość uczynków.
"Joanna d’Arc" Giusepe Verdiego to najnowsza propozycja Opery Wrocławskiej i pierwsze wykonanie tej sztuki we Wrocławiu.
plakat: Rafał Ołbiński
W każdym roku pokazujemy nową operę, która we Wrocławiu nie była grana, a jest wartościowa, tłumaczy Ewa Michnik, dyrektor Opery Wrocławskiej i jednocześnie kierownik muzyczny spektaklu „Joanna d’Arc”. W tamtym roku wystawiliśmy „Chopina” Giacomo Orefice, w tym „Joannę d’Arc” Giuseppe Verdiego.
Natomiast pod koniec roku 2011, jako kolejne prawykonanie, planowana jest światowa prapremiera opery Zygmunta Krauzego na podstawie „Pułapki” Tadeusza Różewicza.
Do najnowszej premiery „Joanna d’Arc” szukałam reżysera, który interesowałby się tym tematem, opowiada Ewa Michnik. Tak zrobiłam w przypadku opery „Jutro” Tadeusza Bairda. Reżyserię powierzyłam młodziutkiej Ewelinie Pietrowiak, absolwentce Wydziału Reżyserii z Warszawy, która pasjonowała się tym utworem. I zrobiła „Jutro” we Wrocławiu wspaniale. Tym razem znalazłam Nataschę Ursuliak, która fascynuje się tematem Joanny, epoką wojny stuletniej i relacjami kościół – państwo we Francji w XV w.
Reżyser współpracuje ze scenografem, kostiumologiem i dramaturgiem, których sobie wybiera. – opowiada dyrektor Michnik. Chciałam, aby kostiumy przygotowała Małgorzata Słoniowska, kostiumolog z Opery Wrocławskiej, bowiem mam gwarancję, że będą one piękne. Według zapowiedzi ma ich być aż trzysta, stylizowanych na stroje z epoki.
Natomiast scenograf – Claudia Weinhart i dramaturg – Annie-Laurie Drüner to wybór reżysera. W ten przypadkowy sposób wszyscy realizatorzy tej opery to panie (oprócz tego chór prowadzi Anna Grabowska-Borys, a kierownictwo muzyczne sprawuje dyrektor Ewa Michnik – przyp. red). Zatem najnowszą premierę, historię bohaterskiej pasterki Joanny, która zmieniła losy Francji, opowiedzą nam same kobiety. Być może mężczyzna inaczej popatrzyłby na ten temat... zastanawia się dyrektor Michnik. Na pewno warto przypomnieć, że w trudnych momentach przejęcie inicjatywy przez kobiety to nie jest wymysł XXI wieku, podsumowuje.
Jedną z odtwórczyń roli Joanny jest Anna Lichorowicz, perfekcjonistka, zawsze maksymalnie przygotowana do roli. To jedna z dwóch solistek w Polsce wykonujących sławną rolę „Hagith” Karola Szymanowskiego. Drugą jest Wioletta Chodowicz, świeża laureatka „Paszportu Polityki” w kategorii muzyka poważna.
O przygotowaniach do „Joanny d’Arc” opowiada: ta rola była dla mnie wyzwaniem, ponieważ premiera przypada w okresie, w którym pracuję szczególnie intensywnie. Ogromnym wsparciem była Natascha, reżyserka. Zdecydowana, wiedziała dokładnie, czego chce. Jednocześnie była otwarta na moje propozycje, choć i tak zawsze potrafiła mnie przekonać do swoich pomysłów – śmieje się Anna.
Potwierdza to także Mariusz Godlewski, wykonujący partię Giacomo, ojca Joanny. Solista, który ma w swoim dorobku aż trzy „verdiowskie” partie, dodaje – Moja rola nie wymaga intensywnej gry aktorskiej. Dzięki temu mogę w większym stopniu skoncentrować się na śpiewie.
Zarówno Anna Lichorowicz jak i Mariusz Godlewski, bardzo chwalą sobie współpracę z realizatorkami spektaklu. A przyglądając się ich poprzednim rolom, przede wszystkim epickiej historii „Król Roger” Karola Szymanowskiego w których oboje wspaniale zaśpiewali główne partie solowe, z niecierpliwością oczekuję na premierę „Joanny d’Arc” Verdiego. Ta już 29 stycznia 2011 w Operze Wrocławskiej.